Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Szczerze i długo o zarabianiu na YouTube. Co daje mi ten kanał (18)
/

Tak, naprawdę za sprawą działalności w Internecie można zamienić zwykłą pracę na niezwykłą. Odmienić swoje życie i realizować największą w swoim życiu pasję.

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Wykorzystując porę, a właściwie dzień deszczowy, miałem w planach nagrać trochę, co innego, dlatego dzisiaj nagranie o tym, jak ten kanał zmienił moje życie i trochę Wam opowiem o tzw. zarabianiu hajsu na You Tubie.

A miało być tak pięknie.

Trudno. Następnym razem będzie to, co dzisiaj chciałem nagrać, czyli wideo na temat tego, co moim zdaniem jest lepsze; szytka, tubbles czy zwykła opona z dętką.

To już będą trzy lata jak do Was gadam – sprawdziłem na telefonie. Od września 2016 r. 6 500 000 odsłon wszystkich filmów od tego czasu. Czy to jest dużo?  Jak na niszowy temat – troszkę, a jak na uniwersalny kanał na You Tubie – to jest pewnie nic. Ale liczby, bardzo często niczego nie mówią, tak samo jak mówiłem, że w sporcie wyniki, średnie prędkości, waty, uderzenia serca – nie mówią nic na temat tego, ile włożyliśmy wysiłku w to, żeby uzyskać taki, a nie inny rezultat. Niestety, bardzo często, napinacze oceniają nas przez pryzmat pozycji. Zresztą często o tym mówiłem; czym innym by było zająć pierwsze miejsce podczas triathlonu w Ciechocinku a czym innym walcząc na Mistrzostwach Polski, przykładowo, będąc przedostatnim – coś takiego też mi się zdarzyło. Tylko ja wiem, ile wtedy musiałem walczyć, żeby nawet uzyskać tę cholerną przedostatnią pozycję a nie ostatnią.

W każdym razie 6 500 000 odsłon to będzie dużo i nie dużo. Z mojego punktu widzenia i z mojej perspektywy to bardzo dużo pracy, którą włożyłem, ale tak naprawdę nie w wideo, tylko we wszystko to, co działo się dookoła. Chodzi mi tutaj właśnie o częstą zmianę poglądów, mnóstwo nowych doświadczeń, które zdobywałem razem a Wami. Mnóstwo wiadomości, korespondencji, komentarzy, które z jednej strony pomagały Wam, z drugiej strony pomagały mi budować wiedzę i doświadczenie, często zmieniać swoje poglądy na wiele różnych tematów. Tak samo mogliście przez ten czas widzieć wiele różnych moich błędów i ja się nie wstydzę tego, że popełniałem błędy i też tego, że momentami miałem takie fazy, podczas których brakowało mi, najzwyczajniej w świecie – pokory. I myślę, że nagram kiedyś wideo na temat pokory w sporcie, i że bardzo często trening regularny, bez względu na to, jaka to będzie dyscyplina, czy będzie to kolarstwo szosowe, przełajowe, MTB, bieganie, pływanie, czy nawet gra w badmintona – to rozwija – w sensie mentalnym, i ja to sam widzę po sobie. Każda jedna porażka, każdy jeden błąd poczyniony, czy to na rowerze, czy to w butach, czy to publikując jakiekolwiek wideo dla Was, sprawia, że staję się mądrzejszy i staję się bardziej pokorny, a to, co ja sam w sobie cenię najbardziej, na przestrzeni tych 4 lat, to dystans do samego siebie, który udało mi się osiągnąć dzięki sportowi. Tak naprawdę, największy dystans udało mi się zbudować wtedy, kiedy dostałem raz, albo dwa, albo pięć razy kopa w tyłek, albo wtedy, kiedy zostałem zniszczony i przekonałem się o tym, że nie ma sensu napinać się o pewne rzeczy i czasami warto jest się jest śmiać z samego siebie. To właśnie ta autoironia, ten autosarkazm, często daje nam pole do tego, żeby przyznać się do błędu, albo do słabej fryzury i ten dystans pozwala na spokojnie iść dalej – moim zdaniem.

Nie mniej, chciałem wrócić do tematu dzisiejszego odcinka, czyli do tzw. zarabiania na widzach, albo, jak to się ładnie mówi: monetyzacji tego, co robimy. Na szczęście, nie dostałem aż tak dużo głosów, czy też komentarzy, dotyczących tego, że zmiana nazwy na Prawie.PRO, było czymś złym albo czymś, co zostało odebrane w sposób negatywny. Oczywiście, czasami pojawiają się głosy dotyczące tego, że: a, kiedyś to był prawdziwy Leszek, a teraz to jest Prawie.PRO i Leszek to zrobił właśnie po to, żeby zarabiać na widzach, żeby wykorzystać to, że zdobył subskrybentów w przeszłości, czy to, że go obserwuje takie, a nie inne grono ludzi. Ja nie uważam, żebym był jakoś mega popularny, ponieważ uważam wciąż, że jest to kanał, i tematyka i jednocześnie ja, jestem dosyć niszowy, czego się nie wstydzę. Decyzję o wprowadzeniu Prawie.PRO i ciuchów podjąłem na przełomie roku, z bardzo różnych względów. Przede wszystkim ze względu na to, że ja, wiem, że to troszeczkę słabo zabrzmi, ale mając 33 lata trochę czuję się zmęczony swoją obecną pracą, którą się zajmuję, i być może wiecie, a być może nie, ja prowadzę swoją firmę w branży motocyklowej od 11 lat. Wcześniej, przez kilkanaście lat pracowałem w radiu jak prezenter i producent dźwięku. Ze względów zdrowotnych, i ze względów osobistych, w pewnym momencie podjąłem decyzję o tym, że nie będę już w radiu pracować, i wtedy też, równolegle, przez jakiś czas prowadziłem swoją firmę, która nazywa się „jenoślad.pl”, i która to zajmuje się tematyką motocyklową. To jest portal i takie dosyć duże forum.

Dlatego też, poprzednio kanał nazywał się „rowery.jednoślad.pl” i był odnogą tego portalu motocyklowego, żeby, tak jakby, grać do jednej bramki. Taka była początkowa wizja, która potem mi się zmieniła. Dostrzegłem pewne błędy, które wynikały z próby łączenia tych dwóch rzeczy. Okazało się, że się tego nie da zrobić i dlatego, między innymi, powstało Prawie.PRO.

Skąd pomysł z ciuchami? Pomysł z ciuchami zrodził się kompletnie przez przypadek – jak większość rzeczy w moim życiu. W radiu właśnie, poznałem całkowicie przez przypadek, przyjaciela, którego przezywam Pyrą – jest z Poznania, i on mnie skontaktował ze swoim innym przyjacielem, który szyje ciuchy. Początkowo mieliśmy tylko współpracować; ja miałem jeździć w tych ciuchach, miałem je testować, ale w pewnym momencie przyszedł mi do głowy taki pomysł: przecież ty zawsze marzyłeś o tym, żeby mieć swój sklep internetowy z ciuchami. Dlaczego uważasz, że to jest nierealne? No i, dokładnie tak samo jak w sporcie, jeżeli obierasz sobie jakiś cel i on jest nierealny, to on jest często nierealny tylko na pierwszy rzut oka. Potem, jeżeli się naprawdę weźmiesz w garść i zrobisz absolutnie wszystko, żeby zrealizować ten cel, to może się udać. Na pewno uda się bardziej niż wtedy, kiedy nie próbujesz i dojdziesz do wniosku, że nie ma sensu niczego robić, bo jesteś tak daleko a to nie prawda, bo ten dystans zawsze można zmniejszyć. Być może nie uda Ci się osiągnąć 100% celu, ale 95 % albo 80% też będzie super. Dokładnie ten sam schemat funkcjonuje, jeżeli chodzi o nasze cele zawodowe. Determinacja jest w stanie, moim zdaniem, doprowadzić do tego, że uda nam się zrealizować marzenia, nawet te odkładane na bardzo daleką przyszłość. To wcale nie musi być daleka przyszłość – tak mi się wydaje. Trzeba tylko wziąć się w garść i skupić się w 200% na realizacji właśnie tego celu. Dokładnie tak samo było z tymi ciuchami.

Czy tutaj chodzi o pieniądze? Oczywiście, tak. Tutaj także chodzi o pieniądze. Z jakiego względu? Ponieważ ja, od jakiegoś czasu, próbowałem zrobić coś, żeby móc się mniej zajmować tematyką motocyklową; też z bardzo różnych względów; też ze względu na to, że sytuacja na rynku, już od kilku lat, jest bardzo niesprzyjająca, jeżeli chodzi o tę branżę. To by było bardzo dużo opowiadania, ale jest to bardzo ciężki kawałek chleba, od którego chciałem się odrobinę zdystansować, przynajmniej czasowo, mentalnie, albo mieć przynajmniej na tyle komfortu psychicznego, żeby nie musieć się codziennie denerwować swoją sytuacją w tej branży. Tym, że często ludzie nie płacą na czas, że tych pieniędzy na rynku jest coraz mniej, że człowiek zaczyna się martwić o swoją płynność finansową, o to, czy będzie miał pieniądze dla swoich pracowników, którzy też mają swoje rodziny.

Nie ukrywam, że „rowery.jednoślad.pl” czy też Prawie.PRO, to było po części spełnienie moich marzeń. Dokładnie tak samo jak Laska. Usiadłem sobie na kamieniu w miejscowości Ciszyca i tak się zastanowiłem: co bym najbardziej chciał w życiu robić? I sobie uświadomiłem: najbardziej w życiu chciałbym jeździć na rowerze, biegać, nagrywać o tym wideo i móc jednocześnie utrzymać się z tego i mieć ten cholerny komfort psychiczny, każdego dnia rano, widząc, że jeżeli chcę zrobić coś dla Was, to sprawi mi to ogrom przyjemności.  Bo tak jest. Nawet składając to cholerne nagranie, będę miał z niego ogrom przyjemności, pomimo tego, że ono jest dziwne i zupełnie inne, niż sobie wymarzyłem, bo myślałem, że dzisiaj będę na zewnątrz, gdzieś pod laskiem nagrywać dla Was wideo, na temat tego, przykładowo, czy warto biegać trenując jednocześnie kolarstwo, jaki są korzyści z łączenia obu dyscyplin sportu. W każdym razie, jeżeli chodzi o Prawie.PRO, czy śp. „rowery.jednoślad.pl”, szukałem sposobu na to, żeby połączy swoją największą, aktualnie, życiową pasję, z walką o to, żeby nie przejmować się płynnością finansową moich klientów w firmie motocyklowej – jakkolwiek to brzmi. Stąd podejmowałem współpracę, na przykład, z Decathlonem. Stąd pojawiła się, między innymi, współpraca z Krossem, ale wszystko to starałem się robić w taki sposób, żeby jednocześnie mieć partnerów biznesowych, ale z drugiej strony robić jakieś wideo w sposób użyteczny. Tego typu formy współpracy też mają swoje ograniczenia, i to też nie jest stałe źródło dochodów, tylko takie incydentalne, które nie pozwoli na to, żeby w miarę płynnie, w sposób finansowy, funkcjonować z dnia na dzień.

Teraz powiem Wam najlepsze. Sklep Prawie.PRO, który zrobiłem w zupełności, w pełni, sam od A do Z, robiłem przez około miesiąc. W styczniu, albo na przełomie stycznia i lutego, powiedziałem tak: nie liczę czasu, który spędzam w pracy, chcę mieć jeszcze tylko czas na treningi i będę robić wszystko, żeby przed startem sezonu, jak najszybciej uruchomić ten sklep. Żeby przygotować kolekcję, dograć z producentem materiały, kroje poszczególnych rodzajów koszulek, bluz, projekty graficzne, policzyć to w sposób rozsądny, tak żeby to miało szansę się utrzymać i zarabiać jednocześnie, oczywiście tak. Tutaj też chodzi o to, żeby obrać odpowiednią, przemyślaną strategię, żeby z jednej strony nie zabić cenami, chociaż ja zdaję sobie sprawę z tego, że one są wysokie, ale one właśnie wynikają z jakości i z tego, że to jest wszystko szyte w Polsce i to nie są tysiące sztuk tylko ta są dziesiątki sztuk odzieży. Jak ja to wszystko przekalkulowałem, wytestowałem czy to działa, skonsultowałem prawnie, wszystkie kwestie formalne związane z regulaminem, wdrożeniem RODO, wielu różnych takich malutkich detali, jak technicznie zobaczyłem, że to wszystko działa, podjąłem decyzję – OK, odpalam to. Nagrałem wideo mówiące o tym, że: cześć, zmieniła się nazwa, powstał sklep, jeżeli chcecie mnie wesprzeć to kupujcie te ciuchy.  I, słuchajcie, dzień po opublikowaniu tego wideo i po starcie tego sklepu (hura, cieszyłem się jak dziecko) przyszła wiadomość o wprowadzeniu stanu epidemicznego w Polsce. Pomyślałem sobie: wybrałeś najzajebistrzy moment na start nowego biznesu i spełnianie swoich marzeń. Siedziałem przy tym biurku tutaj, pamiętam jak dzisiaj, była godzina 23 i tak sobie siedziałem – załamany, po prostu – z głową na biurku, aż mi się spacja na czole odcisnęła.

Wiecie co się okazało? Że ta teoretycznie zła decyzja i ten nieuzasadniony pośpiech uratował mnie, ponieważ w momencie kiedy wprowadzono stan epidemiczny, sankcjonowano wychodzenie na zewnątrz bez potrzeby, to ta moja branża motocyklowa, którą ja się zajmuję, momentalnie 80% – jeb w dół; 80% – przychody, 80% – spadek rejestracji motocykli w Polsce, odzieży, kasków – wszystkiego. Bardzo mi zależało na tym, żeby nie rezygnować z biura, nie rezygnować ze składu osobowego, z ludzi, na współpracy, z którymi bardzo mi zależy. I nie uwierzycie co się stało przez te ostatnie 1,5 miesiąca. Dziękuje Wam i dziękuję sobie za to, że to ruszyło właśnie dokładnie w tym momencie, bo inaczej musiałbym zlikwidować swoją firmę, i nie wiem, pójść na etat, zmienić mieszkanie, zrezygnować z biura, zwolnić wszystkich współpracowników, nie wiem co zrobić.

Powracając do tematyki zarabiania na You Tubie. Gdybym ja nie odpalił tych ciuchów, gdyby nie było tego kanału, gdyby nie świeciły się przy tych filmach reklamy, które są, to nie miałbym kompletnie czasu i możliwości realizować filmów dla Was. Dlaczego? Bo bym musiał najprawdopodobniej pójść gdzieś na etat do roboty, albo psychicznie nie dałbym rady tego wszystkiego ogarnąć. Oczywiście, nie wiadomo jaka będzie przyszłość, bo są różne scenariusze gospodarcze w Polsce i różne scenariusze rozwoju tej właśnie sytuacji w Polsce i na świecie. Nie wiadomo, jak się gospodarka zachowa, nie wiadomo, tak samo, co będzie z branżą motocyklową, bo te straty, które były w marcu i kwietniu są nie do odrobienia, dlatego większość firm pozamrażała budżety, które miała przeznaczone dla mnie, albo miały duże problemy finansowe, i po prostu, nie płacą za to, co w przeszłości zostało dla nich zrobione.

Różni youtuberzy, którzy robią wideo sponsorowane, albo z lokowaniem produktu, albo którzy mają jakieś własne marki; sprzedają koszulki, smyczki, naklejki, cokolwiek, to dla jednych to będzie wykorzystywanie widzów, ale bardzo często temat jest dużo głębszy i tak naprawdę, zarabianie na filmach, czy zarabianie na YT to jest jedyny sposób, żeby móc się zaangażować. Co jest najdroższe? Najdroższy jest czas w tym wszystkim. A ja, gdyby nie te ciuchy, i gdyby nie to, że mogłem się, przez ostatnie 1,5 miesiąca rzucić w to, nawet w te pitolowane maseczki – swoją drogą, dziękuję Wam za opinie, że dodajecie je na sklepie, dotyczące właśnie produktów, które macie. Tak naprawę, moją najmocniejszą monetą, to są te Wasze opinie, to że jesteście zadowoleni. Oczywiście pojawi się zawsze 1%, albo 2% ludzi, którzy dadzą jakieś wskazówki, co by można było ulepszyć, co też wpływa na to, że to wszystko się rozwija.

Dziękuję za te opinie, dziękuję za to zaangażowanie, bardzo wiele osób przysyła mi zdjęcia siebie w ciuchach Prawie.PRO. To jest niesamowicie ciepłe – w taki sposób powiem – chociaż oczywiście, używanie teraz słowa „ciepłe” już sprawia, że niektóre osoby, które mają 32 IQ już zaczynają się śmiać, bo mają, z tego względu, różne skojarzenia.

Wiem, że to jest przydługie nagranie. Jakiś czas temu chciałem je nagrać i powinienem je nagrać w kontekście; po pierwsze: wytłumaczenia sensu zarabiania na You Tubie, po drugie: chciałem poruszyć kwestię podziękowania dla Was. To jest coś niesamowitego, co zdarzyło się w momencie, kiedy tego najbardziej potrzebowałem i najbardziej potrzebuję – właśnie tego wsparcia. Czasami jest mi aż głupio z tego względu; może nie głupio – niezręcznie. Mam ten problem, że ciężko jest mi przyjmować pomoc od kogoś innego i wtedy pojawia się taka myśl: przecież ja na to nie zasługuję, ja niczego takiego nie robię, przecież te wszystkie filmy są beznadziejne.  W każdym razie, to są szczere rzeczy, nad którymi bardzo często się zastanawiam, ale to wynika z mojej osobowości. Ja mam generalnie wiele różnych problemów, z którymi walczę od kilkunastu lat.

To będzie na tyle. Dzisiaj, przy okazji nagrania, które powstało w sposób niezaplanowany i tylko i wyłącznie ze względy na aurę, która się nie nadaje dzisiaj do robienia kompletnie niczego – poza siedzeniem w pracy, albo w domu, chociaż dzisiaj wieczorem powinienem pójść pobiegać i zrobić sobie dłuższe wybieganie zgodnie z planem i zrobię je chyba, bez względu na pogodę.

Dzięki.

Cześć.   

Prawie.PRO Made in Poland

-15%
279,99 
16,99 
159,99 
549,00 
75,99 89,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Szczerze i długo o zarabianiu na YouTube. Co daje mi ten kanał (18)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.