Cześć. Tutaj Leszek, tutaj kompaktowy poradnik górski i dalekodystansowy. Dla początkujących i nieco bardziej wjeżdżonych. Trochę egoistyczny, bo pomoże mi też przy organizacji obozów na południu Polski. Jednak jest uniwersalny. Do stosowania na szosie i gravelu, w kraju i za jego granicami.
On może też trochę otworzyć oczy, bo niekiedy za dużo uwagi przykładamy do sprzętu, a polegamy na tak prozaicznych rzeczach jak choćby brak jedzenia, brak sklepów, brak ciuchów i przede wszystkim brak rozgrzewki.
To punkt pierwszy, określony dość skrótowy. Nie chodzi mi o robienie szpagatu przed wejściem na rower, a raczej o to, żeby zaczynać lżej, niż reszta grupy z którą jedziemy. Często widzę takie dość przykre sytuacje, że osoba bardziej początkująca próbuje od samego początku, od pierwszej hopki cisnąć tak jak inni. Masz przed sobą jeszcze 1000 metrów przewyższenia i na przykład 80 km, a już po drugim zaczynasz mieć zadyszkę i nie możesz gadać.
To znak, że jest za mocno i niekiedy brak wśród innych na tyle uważności, by obniżyć nieco tempo. Sam nie raz tak miałem. Wstyd mi było na głos powiedzieć ZWOLNIJCIE. A to nie jest wstyd. To jest normalne. Każdy kiedyś zaczynał, nie każdy waży 70 km i jeśli otaczamy się fajnymi ludźmi to na nas poczekają. Jeśli nie, to znaczy, że powinniśmy się zabrać z innymi. No chyba, że to coś większego zorganizowanego. Wówczas nie ma się co zrażać, tylko trzeba wyciągąć wnioski. Więcej trenować, troszkę pomyśleć o zrzuceniu masy i za jakiś czas spróbować jeszcze raz. Ja też odpadałem z ustawek. Na pierwszym kilometrze. Nawet nikt nie zauważył.
Dlaczego o tym wszystkim mówię. Ponieważ wejście w tak zwany beztlen, przebicie progu mleczanowego zaraz na starcie długiej i/lub górskiej trasy sprawia, że nie dojedziemy. Nie dasz rady jechać tak długo i tak intensywnie. Jednak to nie wina roweru, złego jedzenia tylko kwasu mlekowego, którego organizm nie da rady tak szybko zneutralizować. Nie jest do tego przyzwyczajony, po drugie brakuje ciału troszkę wytrenowania. Wydolności i lepszego stosunku masy do mocy.
Kluczem jest znać miejsce w którym przebiega ta granica. Możesz obserwować swoje tętno lub moc i na tym się skupić zapominając o reszcie, która właśnie Cię wyprzedza. Tym bardziej jeśli przed Tobą wiele kilometrów i kilka podjazdów. Zgrywając niezłomnego na początku dalej może okazać się, że zostaniesz totalnie odcięty, jednak nie z braku węgli a formy. Podjazdy zawsze rób swoim tempem i powiedz, że spotykamy się na szczycie albo za zjazdem.
Ja przez wszystkie wtopy, które zaliczyłem nauczyłem się jednego – wszystkie chęci na zrywy zostaw sobie na ostatnie 10 kilometrów trasy, ustawki, wyścigu.
Numer dwa przez który można nie dojechać to brak żarcia. Ja mam prostą zasadę. Na więcej, niż 90 minut jazdy zabieram żel. Powyżej 120 mam ze sobą dwa. Słowo żel jest umowne. To może być cokolwiek co ma łatwostrawne węgle. Mleko w tubce, Haribo, izotonik z glukozą, banan, bagietka. W każdym razie nie tłuste i nie z dużą ilością białka. Coś co znasz, coś co testowałeś. Bez względu na Twoją wagę i poziom zaawansowania. Nawet powiedziałbym, że im więcej masz w sobie tkanki tłuszczowej, tym bardziej powinieneś pilnować jedzenia na trasie. Odchudzać się będziesz PO, nie zajadając kalorii z roweru wieczornym piweczkiem albo słodyczami. Trasa to nie jest moment na odchudzanie.
Jedz jeszcze nim pojawią się pierwsze objawy odcięcia. To może być głód, albo brak apetytu. Zawroty głowy, mniejsze pole widzenia, totalny brak sił, nieuzasadniony spadek kadencji, uczucie chłodu, apatia. Niekiedy też nie wiesz ile swojego potencjału tracisz tylko dlatego, bo po pierwszej godzinie nie wrzuciłeś czegoś na ruszt. Być może podjazd w połowie trasy poszedłby Ci o wiele szybciej?
Wchłonięcie prostych węgli na trasie daje uczucie głębszego oddechu. Wraca siła i wiara. Najszybciej zadziała żel przepity izotonikiem. To są produkty tak skonstruowane, żeby jak najszybciej trafiły do krwi. Kanapka z szynką też zadziała, ale wolniej będzie się wchłaniać. Dlatego sportowcy wolą to słodkie i niedobre coś. A no i kawa nie do końca chroni przed tak zwaną bombą. A na pewno nie ta bez mleka. Kofeina maskuje zmęczenie, jednak to działanie bardziej na rzecz głowy a nie mięśni.
Jako punkt trzeci daję coś co może być też na pierwszym. To toaleta. Nie ma człowieka, który nie doświadczył na rowerze, na zawodach, na bieganiu komplikacji. Nie ma. Dlatego, jeśli masz jakąkolwiek wątpliwość przed startem to zrób tak, aby się jej pozbyć. Upewnij się. Potem będzie tylko gorzej. Tym bardziej poza cywilizacją, gdzie ciężko o chusteczki, nie mówiąc o toalecie. Głupio też będzie prosić o dłuższą przerwę towarzyszy. Choć uwierz mi, nie ma człowieka, który nie musiał przymusowo choć raz rozmawiać z naturą daleko poza asfaltem.
A jakie są ich przyczyny zaburzeń jelitowych na rowerze? Zazwyczaj stres, nawet podświadomy. Innym razem to co zjadłeś wczoraj. A może śniadanie lub kolacja była zbyt obfita? To też niekiedy konsekwencja tak zwanego ładowania węglowodanami. W 8/10 przypadków okazuje się, że kompletnie nie jest potrzebne, bo wystarczy jeść na trasie. A jedynie co nam pozostało to kłopoty w trakcie jazdy przez które stracimy 10 minut. 5 na zastanawianie się i 5 na kontakt z liściastym podłożem. Naprawdę nażeranie się przed trasą zazwyczaj nie pomaga. Zjedz lekko, a resztę przyjmuj regularnie podczas wysiłku.
To co jeszcze często dyskwalifikuje, także mnie, to ciuchy. Brak ciuchów. Patrzenie na prognozy lokalnie, a nie przez pryzmat trasy. Wyruszasz jest 18 st, ale na pierwszym szczycie jest 8. Pierwszy podjazd ciśniesz na maksa, jesteś przepocony, a za chwilę się okazuje, że masz do przejechania 10 kilometrów w totalnym bezruchu. Nie patrz też na to jak inni się ubierają na daną trasę, bo każdy z nas ma inną wrażliwość. Ja zawsze zamarzam, ale mój kumpel ubiera się dopiero poniżej 10 kresek.
Moim zdaniem na dłuższą trasę cienka kurteczka lub choćby rękawki to absolutna podstawa. To zawsze możesz mieć w tylnej kieszonce. 4 razy okaże się, że jechało to z Tobą niepotrzebnie, ale za piątym uratuje Ci życie. Serio. Są momenty w których będziesz totalnie bez wyjscia. Jesteś upocony, kompletnie wyjechany na szczycie w połowie trasy na której nie możesz jechać dalej, ani nie możesz zawrócić. Do tego za 3 godziny zachodzi słońce. Totalny potrzask.
Często spotykam się z brakiem narzędzi na trasie. No bo przez rok nie złapałem kapcia, więc po co dętka. Albo ja mam system bezdętkowy i sam się kapeć załata. Kurczę, chyba za dużo razy w swoim życiu widziałem kapcie w bezdętce, które z fajnej wycieczki robiły obóz przetrwania z poszukiwaniem zasięgu w telefonie. Przebita opona to statystyka. Przez dwa lata zero, a potem dwa kapcie jednego miesiąca. Mleko w szosie to moim zdaniem też losówka. Raz łata i dojedziesz a innym razem w szczerym polu będziesz szukać dętki z odpowiednio długim wentylem i klucz do wykręcenia bezdętkowego. Ja wiem, do tej pory zawsze załatało, jeźdżę 5 lat i nic.
Dlatego z całego serca polecam. Klucz do kół, klucz do wentyli, dętka i pompka to absolutne minimum na trasie. Nie masz też co liczyć na innych, bo wychodzenie z założenia, że na pewno ktoś inny ma jest zgubne i nie fair. Oczywiście zawsze pomogę, ale z drugiej strony jeśli nikt nie zabierze myśląc, że kto inny ma?
To co ja jeszcze robię przed trasą to sprawdzam naładowanie telefonu i przerzucam go w tryb oszczędzania. Umiem też na pamięć podstawowe numery w rodzinie na okoliczność jakby mój smartfon z jakiegoś powodu padł. Co zrobisz jak będziesz sam i poprosisz obcą osobę o pożyczenie telefonu?
W ten punkt można też wrzucić baterie od przerzutek. W SRAM na szczęście można je zamienić pomiędzy przodem a tyłem. Jednak w Shimano gdy nie mamy spiętego Di2 z licznikiem nie dostaniemy powiadomienia o tym, że poziom akumulatora jest krytyczny w związku z czym tracimy połowę przełożeń. W głupi sposób mozna zepsuć sobie lub innym fajną wycieczkę.


Na Rower
Koszulki kolarskie
Spodenki kolarskie
Bluzy kolarskie
Kurtki kolarskie
Skarpetki
Rękawiczki
Podkoszulki, potówki
Do Biegania
Nogawki, Rękawki, Ochraniacze
Na trenażer
Koszulki i kurtki biegowe
Dodatki
Książki i Audio
Czapki
Bidony
Koszulki i Bluzy Casual
Kawa
Kominy
Prawie.PRO Made in Poland
Dodatki
Podkoszulka Potówka Prawie.PRO 200W Biała Unisex
Koszulki kolarskie
Koszulka kolarska męska Prawie.PRO 350W. Granatowa
Do Biegania
Kombinezon Triathlonowy męski Prawie.PRO Aero Polska
Koszulki kolarskie
Koszulka kolarska damska Prawie.PRO 350W. Race
Dodatki
Nogawki Ocieplacze Kolarskie Prawie.PRO Czarne Unisex
Dodatki
Kubek Prawie.PRO 200W 310 ml w opakowaniu ozdobnym
79,99 złPierwotna cena wynosiła: 79,99 zł.59,99 złAktualna cena wynosi: 59,99 zł.Najniższa cena z 30 dni: 59,99 zł
Bidony
Bidon Prawie.PRO 400W Bio 500 ml Czarny
Chemia rowerowa
Zestaw Odtłuszczacz IPA + Nabłyszczacz Prawie.PRO
85,99 złPierwotna cena wynosiła: 85,99 zł.76,99 złAktualna cena wynosi: 76,99 zł.Najniższa cena z 30 dni: 76,99 zł
Na Rower
Spodenki kolarskie damskie Prawie.PRO 350W. Czarne
Koszulki kolarskie
Koszulka kolarska męska Prawie.PRO 350W. Polska
Kurtki kolarskie
Kurtka kolarska ocieplana Prawie.PRO 400W Czarna ZERO WIND Unisex
Na Rower
Spodnie długie kolarskie męskie Superroubaix Prawie.PRO 300W. Czarne
Najniższa cena z 30 dni: 515,99 zł
YouTube Prawie.PROWszystie filmy
Przeczytaj również:
Gdzie wybrać się rowerem na wycieczkę w Tatrach?
Ustawienia ZWIFT. Omówienie poszczególnych ustawień
Garmin Connect IQ 2019. Nowa aplikacja już dostępna
Ile osób udało Ci się przekonać do szosy?
Kross Lea 2.0 2018: Dane techniczne, cena i opinie