Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Strach przed pierwszymi zawodami triathlonowymi albo wyścigiem (54)
/

Jeśli ten podcast okazał się dla Ciebie przydatny, a chcesz wesprzeć moją działalność to zapraszam do mojego sklepu na https://www.prawie.pro oraz Instagram: https://www.instagram.com/prawie_pro/

Cześć.

Tutaj Leszek.

Dzisiaj będzie o startowaniu w różnych zawodach.

Bardzo dużo osób pyta mnie o to, gdzie będę startował, na jakich dystansach, skąd mam informacje o poszczególnych imprezach, czy są one również dla początkujących – i zawsze odpowiadam: OCZYWIŚCIE. Starować możesz zawsze, bez względu na to jak wyglądasz, jaki masz rower, ile masz pieniędzy. ZAWSZE WARTO.

Żałuję, że tak długo wstrzymywałem się z własnym debiutem. Wiem, dlaczego tak się stało i dzisiaj mogę się podzielić z Wami wnioskami, które wyciągnąłem. To będą te same wnioski, które przekazałbym sobie w przeszłości, kiedy nie wyglądałem jak prawdziwy sportowiec.

Moim zadaniem, głównym problemem jest porównywanie się do świecznika. Niepotrzebnie. Startuje wiele osób, które dopiero zaczynają ze sportem w ogóle. Bez względu na to, czy to będzie wyścig kolarski, duathlon czy nawet triathlon – warto próbować.

Nagrałem niejedno wideo na ten temat, jednak nie poruszałem go w ramach podcastu, w trakcie, którego mogę się bardziej wygadać, na temat moich poglądów, które posiadam dzisiaj, za sprawą zdobytych doświadczeń.

Pamiętam doskonale swój debiut chociażby na wyścigach szosowych. Bardzo przeżywałem wtedy te kilometry, i było to dla mnie duże rozczarowanie. Nie wiedziałem, czego się mogę spodziewać, jakie powinienem mieć oczekiwania względem siebie, na tym etapie, i na co w ogóle się porywam.

Mnóstwo osób skrywa w sobie perfekcjonizm. Uważam, że to „zaburzenie” lub „spaczenie” wypacza sport i nie pozwala iść za własnymi marzeniami, ponieważ sprawia, że boimy się tego, jakie zajmiemy miejsce lub, że odpadniemy z głównej grupy i będziemy kończyć zawody sami. Boimy się, że jeżeli już się zapisujemy, to zapiszemy się na najdłuższy dystans od razu, tak jak najlepsi. I to jest właśnie taki schemat zerojedynkowy. Albo najdłuższy dystans, maraton, 10 pętli albo wcale. NIEPRAWDA.

Zazwyczaj na każdych zawodach można sobie wybrać grupę, dystans i w przypadku triathlonu, nie musi to być pełen Ironman, to nie musi być połowa, a nawet ¼. Pobiegnij sobie na 1/8. Sprawdź, jak to wygląda technicznie, jakie są Twoje mocne i słabe strony i nie oczekuj od siebie zbyt wiele. Możesz być ostatni/ostatnia – to też się może zdarzyć. Na własnym debiucie jedynym celem jest ukończenie zawodów bez względu czy w limicie czasu, czy nie. I mówię to z tego względu, że podczas mojego pierwszego wyścigu szosowego myślałem, że dojadę z główną grupą, przejadę z nimi 110 km, bo taki sobie obrałem dystans tymczasem po 10 km okazało się, że nie dam z nimi rady. Nawet na kole. Brakowało mi wtedy techniki.

Gdybym wybrał krótszy dystans, mógłbym poznać swoje słabe strony bez frustrowania się, że mam do przejechania solo 90 czy 100 km. Było mi wstyd, że strażacy zamykali ruch specjalnie dla mnie, kiedy jechałem za główną grupą ocierając łzy wstydu, frustracji, rozczarowania. Wtedy spełnił się najczarniejszy scenariusz, którego się obawiałem, gdy decydowałem się na swój debiut.

Dwa lata się zastanawiałem nad startem, czas uciekał a wraz z nim bardzo cenne doświadczenia. Każda taka impreza ma w sobie niesamowitego ducha. Każdy start to koncentrat doświadczeń – jak jedzenie miodu bez rozcieńczania w wodzie. W trakcie 2 godzin imprezy można zmienić całkowicie sposób patrzenia na sport ogółem. Można jeszcze bardziej go odkryć, zdobyć więcej motywacji, żeby intensywniej pracować nad brakami. Nie można zwracać uwagi na sprzęt na takich imprezach, bo startują w nich zawodnicy sponsorowani lub posiadający nieograniczone fundusze. Nie oznacza to wcale, że będą oni lepsi o tyle, o ile mają droższy rower.

Ostatnio, ktoś znów zadał mi pytanie, czy na tanim rowerze szosowym za 3 000 zł może starować w triathlonie albo może się ścigać z bardziej zaawansowanymi amatorami? Kiedyś to analizowałem w jednym z moich wideo i wynik był taki, że różnica w wynikach wynosiła 15% między rowerem za kilka tysięcy złotych a rowerem za 40 – 50 tyś. złotych. Też myślałem, że super technologiczny rower pozwala bardzo zwiększyć osiągi jednak tak nie jest.

W pierwszej kolejności jedzie nasza głowa, nogi i serce. Na nie powinniśmy zwracać uwagę podobnie jak na technikę. Innych umiejętności potrzebujemy jadąc w dużym peletonie, i to wbrew pozorom nie jest siła, żeby się utrzymać w grupie a technika jazdy na kole. Trzeba się z tym oswajać i być bardziej pewnym siebie i to przychodzi z czasem. To dla mnie nadal jest trudne.

To samo tyczy się startu w triathlonie. Najszybciej pływają nie ci, którzy mają największe mięśnie lub najlepszą sylwetkę, a ci, którzy mają najlepszą technikę. I dalej. W strefie zamian najbardziej dynamicznie zachowują się ci, którzy są przygotowani w odpowiedni sposób merytorycznie i technicznie.

Na rowerze duże znaczenie ma nasza wydolność, siła, masa, ale również technika jazdy na czas, która inaczej wygląda niż jazda w peletonie, np. pozycja na rowerze. Cały czas się kształcę w bieganiu. Fantastyczni ludzie, których ciągle poznaję, pomagają mi biegać szybciej i bardziej efektywnie.

Okazuje się, że nasza wydolność, masa, siła, to dużo, ale liczne detale, które wynikają z doświadczenia i mogą mieć bardzo duże znaczenie, a którego nie doceniamy, na co dzień. Najlepiej ćwiczy się technikę podczas przygotowań do jakiegoś startu. To jest zarąbista motywacja dla nas. Już dziś planujmy sobie starty a nawet zapiszmy się na niektóre imprezy. Udział w 1/8 triathlonu to koszt ok. 200 zł, w duathlonie to ok. 150 zł – im wcześniej się zapisujemy, tym jest taniej.

W przypadku debiutu nie planowałbym całorocznego kalendarza i nie opłacałbym wszystkich imprez. Warto pomyśleć o dwóch startach, zarezerwować te imprezy i określić własny cel. Na razie nie więcej, bo może się okazać, że nie jesteśmy gotowi na przyszłe starty w niedługim czasie i potrzebujemy go więcej, żeby okiełznać niektóre problemy.

Poza tym, życie jest przewrotne i planowanie imprez na zbyt duży interwał jest często frustrujące. Może się okazać, że przypałęta się nam jakaś kontuzja lub wydarzy się coś nieplanowanego i będziemy rozczarowani. Dodatkowo stracimy pieniądze, które zainwestowaliśmy. Nie rzucałbym się na wszystkie najdłuższe starty mając wysokie oczekiwania wobec siebie, marząc o podium, i nie tylko w sferze swoich marzeń, ale również czyniąc podświadomie z tego cel.

Podczas pierwszego sezonu startowego najważniejsze jest DOBIEGAĆ DO METY i być w odpowiedni sposób przygotowanym, nie tylko kondycyjnie, co jest bardzo ważne, ale również w kwestii merytorycznej.

Właśnie z myślą o debiutantach i osobach takich jak ja, nagrywałem i nagrywam relacje praktycznie ze wszystkich startów, dzieląc się różnymi spostrzeżeniami z mojej własnej perspektywy. Z perspektywy różnych błędów, które popełniałem i nadal popełniam wspominam o swoich słabych stronach. Sposobem autoterapii jest jawne mówienie tego, co czuję. Nie będę udawać kozaka, kiedy nim nie jestem. Jeżeli mam jakieś pytania lub wątpliwości to pytam ludzi, pytam wujka Google’a, sam szukam informacji, szukam relacji ze startów, jeśli nie znam określonej imprezy, żeby przygotować się mentalnie. Oczywiście również można przegiąć w drugą stronę i ciągle myśleć o nadchodzącym starcie stresując się tym sposobem.

Trzeba wyjść z założenia, że: będzie jak będzie, a ja się przygotuję najlepiej jak potrafię, pod różnymi wieloma względami. Nikt nie wie, co się będzie działo w dniu startu. Podczas mojego startu, w 1/8 Ironmana w Gdyni 2 lata temu, był sztorm. Płynęliśmy w tym sztormie a co 7 osoba została wyłowiona. Podczas tej imprezy ratownicy wyłowili ponad 100 osób, które panikowały i nie chciały dalej płynąć, i okazuje się, że nie ważna jest wtedy poprawność techniki kraula. To była bardzo ciężka impreza.

Były również imprezy, z których byłem bardzo zadowolony, a zwłaszcza z uzyskanego czasu. Nie porównuje siebie do innych tylko do mojego czasu z poprzednich startów. Jestem dumny, jeśli go poprawię i nie jest istotne, jeśli jest no gorszy o 6 min. od czasu lidera.

Mówię wam absolutnie serio – chcę być co roku lepszy, ale dla siebie a nie dla poklasku. Oczywiście, marzę o tym by stanąć na podium, chociażby na trzecim miejscu open lub w kategorii. Mógłbym się dołować, że jestem beznadziejny, nie mam progresu, jestem w środku, zawsze zajmuje 13 miejsce, ale oduczałem się tego, i nadal oduczam się takiego patrzenia na siebie.

Największą wartościami dodanymi takich imprez są: towarzyszące emocje, doświadczenia i jest to najlepszy trening, jaki możemy sobie zapewnić, bo zazwyczaj rezultaty, które osiągamy na zawodach są nie do osiągnięcia nawet na najlepszym treningu podczas najlepszego dnia. Czasami zdarza się wykręcić niesamowity rekord, który przebije każdą jedną imprezę z przeszłości, ale jest to niesamowita motywacja do tego, żeby danego dnia mieć jakieś nowe postanowienia albo nowe spostrzeżenia, które zaczerpniemy od bardziej doświadczonych osób.

Dlatego polecam Wam pomyśleć o czymś niewielkim na początek.

Fajny jest na przykład, duathlon – jeśli ktoś myśli w przyszłości o triathlonie. Wiosna i jesień to są sezony duathlonowe. Ja się zapisałem na jedną imprezę w Rumii i na drugą, na której będę debiutować, bo nie starowałem wcześniej w Katowicach. Możecie sobie wygooglać i zapisać na to wydarzenie.

To na razie to wszystko, co mam na sztywno zaplanowane w kalendarzu. Za miesiąc lub dwa podejmę decyzję o kolejnym starcie, żeby w odpowiedni sposób to odseparować. W przeszłości popełniałem błędy, które polegały na tym, że miałem zbyt dużo startów. Przykładowo byłem co tydzień lub dwa na jakiejś imprezie. Organizm zdąży się zregenerować ale psychicznie możemy być przygnieceni natłokiem imprez.

Myślę, że fajne jest myślenie w średniej perspektywie ale nie kładłbym na siebie zbyt dużych oczekiwań, bo one mogą nas przygnieść i  możemy rozczarować samych siebie myśląc z automatu, że rozczarowujemy wszystkich dookoła, bo oczekują oni od nas niewiadomo czego. To jest akurat nieprawda. Zazwyczaj jest tak, że nasze otoczenie oczekuje od nas dużo mniej niż my sami od samych siebie.

Dziękuję Wam bardzo.

Zachęcam Was do tego, abyście odwiedzali mnie na Instagramie.

Zachęcam Was również do tego, abyście odwiedzili mój sklep, być może coś z odzieży kolarskiej szytej w Polsce, i z akcesoriów również wykonanych u na w kraju, będzie dla Was przydatne. Jednocześnie będziecie mieli okazję wesprzeć mnie i moją działalność, bo tylko i wyłącznie z tego dziś żyję.

Dziękuję uprzejmie i do usłyszenia.

Cześć.

 

 

Prawie.PRO Made in Poland

349,99 
-25%
29,99 
499,99 
139,99 
39,99 
-12%
44,00 
16,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Strach przed pierwszymi zawodami triathlonowymi albo wyścigiem (54)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.