Z Filipem znamy się od lat. Kiedyś łączyła nas praca, a dziś sport. On, aby unikać nadmiaru tu i tam biegał, a ja jeździłem na rowerze. Przyszedł jednak taki dzień, kiedy to Filipa przeciągnąłem na stronę kolarstwa.

Wszystko przez kontuzję. Filip rozwalił kolano, a lekarz zasugerował zamianę dyscypliny. Tak pojawiłem się ja ze swoim Krossem Vento. Po chwili usłyszałem od Pana z telewizji „zakochałem się, chce taki sam”. Filip jak powiedział tak zrobił. W jego garażu pojawił się rower szosowy, a mnie przyszło poinstruować krok po kroku czym różni się jazda na szosie od każdego innego roweru. Zaczęliśmy od próby zgolenia nóg…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *