Weekend znów pechowy. To już w sumie będzie druga, albo i trzecia szytka w tym sezonie. Ale jeszcze takiego uszkodzenia koła to nie widziałem, nie doświadczyłem. Moja szytka eksplodowała. W taki sposób, że okoliczni biesiadnicy wręcz podskoczyli. 

„Wywaliła” bokiem i w tym miejscu została najzwyczajniej w świecie rozerwana. Dźwięk był mniej więcej taki jakby ktoś strzelał z kapiszonów. Sam się zresztą wystraszyłem, chociaż początkowo myślałem, że to nie moja szytka. W końcu miałem tylko osiem atmosfer, a teoretycznie ta szytka przewidziana jest do jedenastu. Jadę do serwisu i zapytam czy szytkę w ogóle da się reklamować. 

Dlaczego jeżdżę na szytkach? W skrócie sprowadza się to do tego, że chciałem zaoszczędzić i sam się wpakowałem na szytki. Miałem szanse kupić koła z rabatem z 7. na 4 tysiące złotych, z których jestem rewelacyjnie zadowolony. Ale niestety były to koła pod szytkę, a nie pod oponę. W związku z tym teraz troszeczkę się bujam z problemami i wszystkimi wadami szytki. Oczywiście, wiem, że ona posiada też swoje zalety. Ale, w moim przypadku, równie dobrze – jak nie o wiele lepiej – spisałaby się klasyczna opona bezdętkowa. Wtedy mam większe szansa na o wiele szybsze i tańsze wymienienie ogumienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *