Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Dopadł mnie wirus, choć objawy były dziwne (33)
/

Dostałem pozytywny wynik, ale nie mam zamiaru zgrywać ofiary. Opowiadam o początkowych objawach, które zignorowałem. O rozwoju infekcji i kilku wioskach.
Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Dzisiaj nie z kwarantanny, tylko z izolacji. Osoby, które dopadł ten wirus, są poddawane dziesięciodniowej izolacji. Ja, o tym, że jestem chory, dowiedziałem się trochę przez przypadek, trochę za namową znajomych, i byłem w szoku, że to także będzie mnie dotyczyć. To zawsze tak jest, w przypadku chorób albo rzeczy nieprzyjemnych, że podświadomie łudzimy się, że temat nas nie dotyczy albo nie będzie dotyczył. Ja jeszcze mam dodatkowo takie szczęście, że to u schyłku, mam nadzieję, ostatniej fali tego choróbska, i że na jesieni nie będzie nawrotu ze względu na, być może, już osiąganą zbiorową odporność w Polsce. Pewnie będziecie ciekawi, jakich objawów ja doświadczyłem, i jakich nadal doświadczam z punktu widzenia tej choroby.

Pamiętam, że w środę, poprzedzającą moją infekcję, zrobiłem dwa, dosyć ostre treningi. Zrobiłem 40 km tak prawie, że na czas. Pojechałem to niemalże na maksa, a potem zrobiłem jeszcze zakładkę biegową, z myślą o zawodach, które będę miał w niedzielę. Pomyślałem sobie, że to będzie środowy, taki ostatni mocniejszy akcent, po to, żeby kolejne dwa dni zrobić sobie taki luźne jazdy i luźne wybiegania przygotowując się do duathlonu, który będzie w niedzielę w Rumii. Gdybym tylko wiedział, że nigdzie ni pojadę. Na następny dzień poczułem, że zaczyna coś mnie pobolewać gardło, ale to było tak na granicy takiego bólu, który jest przejściowy, a na granicy takiego bólu, który zwiastuje u mnie wirusowe zapalenie gardła, które trwa 3 – 4 dni, i które jest bardzo dokuczliwe i wymaga ode mnie płukania gardła Glimbaxem. To mi się zdarzyło trzy lata temu, kiedy byłem przeziębiony, w taki sposób, że faktycznie leżałem 3 albo 4 dni w łóżku i od tego czasu nie było mi nic – nawet kataru nie miałem. Od kiedy uprawiam dosyć intensywnie sport i od kiedy schudłem, to naprawdę zdarzają mi się bardzo rzadko jakiekolwiek infekcje, i do tego jest jeszcze sauna i także często obcowanie z niekorzystnymi warunkami, bym powiedział; chociażby w zimie jazda na trenażerze przy na maksa otwartym oknie, na maksa będąc spoconym i na maksa włączonym wentylatorem, to nie jest coś, co zalecają nasze babcie. Powiedziałyby, że jutro skończycie z zapaleniem płuc, jednak to wszystko to są mity i to jest jednocześnie kolejny dowód na to, że te wszystkie babcine poglądy na temat tego, żeby nie wychodzić z domu z mokrą głową, bo będziemy chorzy, są zgodne z rzeczywistością. Moim zdaniem nie, bo to nie zimno przeziębia, to nie zimno powoduje wszelkie infekcje wirusowe, tylko; po pierwsze – kontakt z patogenem, po drugie – jakieś tam osłabienie, które będzie spowodowane brakiem snu albo brakiem higieny życia, czy też stresem i wtedy mamy predyspozycje do tego, żeby złapać wszystko, co jest tylko możliwe. Do tego wszystkiego jeszcze położyłbym spory akcent na stres. Silna sytuacja stresowa bardzo gwałtownie obniża Waszą odporność. Zawsze wtedy, kiedy byłem chory, na przestrzenie ostatnich 10 lat było to poprzedzone jakąś silną sytuacją stresową.

Bardzo podobnie było podczas tej choroby. Na dwa dni przed tą chorobą, bym powiedział, też byłem poddany bardzo silnemu stresowi, ze względu na sytuację rodzinną i to właśnie powoduje, przynajmniej u mnie, predyspozycje do tego, żeby łapać infekcje. Być może, w jakiś sposób wiąże to się z tym, że złapałem, albo byłem bardziej podatny do tego, żeby akurat teraz złapać infekcję covidową. Z drugiej strony zastanawiam się nad tym, jak duży wpływ ma odporność na bycie pretendowanym do koronowania. Wydaje mi się, że może to nie mieć aż tak dużego znaczenia. W każdym razie zastrzegam, że tak bardzo często u mnie było, że infekcje zwykłe, normalne, przeziębieniowe, występowały bardzo często po tym, jak faktycznie byłem zmęczony, niewyspany i zestresowany.

Pierwszymi objawami było takie ogólne zmęczenie i ból nóg. Ten ból nóg to nie musiał być tylko objaw Covidu. To mogło być też zmęczenie potreningowe, bo faktycznie miałem taki dłuższy ciąg cięższych treningów przygotowując się do zawodów. Potem doszło takie zamglenie umysłowe, które towarzyszy mi do tej pory; ciężko mi jest się na czymkolwiek skupić i mam wrażenie, że mój iloraz inteligencji spadł do 19 z 20. W pierwszej kolejności, z takich poważniejszych objawów, które nastąpiły już po tym chronicznym zmęczeniu dwudniowym, to była utrata głosu. Po prostu straciłem głos. Zacząłem nagranie o godzinie 13.00. Do godziny 15.00 już nie miałem głosu. To właściwie było tyle. Tak sobie pomyślałem: kurcze, dziwne te rzeczy, jestem jakiś przymulony, mam wrażenie jakbym miał gorączkę, chociaż jej nie miałem, wszystko mnie zaczyna boleć – kurcze, pójdę i zrobię ten test. I faktycznie. Tak z głupa zrobiłem sobie wymaz, komercyjnie, na wszelki wypadek, żeby nie pójść na kwarantannę do czasu otrzymania pozytywnego wyniku, bo jeszcze chciałem zrobić parę rzeczy, żeby się ewentualnie przygotować na taką ewentualność. Od tego momentu, już się zacząłem izolować, żeby absolutnie nikogo nie narażać, więc przebywałem tylko albo w samochodzie albo w biurze, w którym przebywam sam, na szczęście. Tego samego dnia wieczorem, o 20.00, dostałem wynik pozytywny no i byłem w szoku, bo absolutnie nie dałbym rady tego odróżnić od zwykłego przeziębienia, jeżeli chodzi o ten kompleks objawów. Nie było w tym nic takiego zaskakującego, ani nie miałem żadnych innych, takich książkowych objawów, które opisuje się w literaturze, mówiąc o Covid, czyli; gorączka, podwyższona temperatura, kaszel. Ten kaszel, tan naprawdę, dopiero teraz mnie dopadł, po 3 albo 4 dniach choroby, ale to nie jest kaszel taki oskrzelowy. To jest kaszel bardziej taki krtaniowy, wynikający z tego, że po prostu czuję przez cały czas podrażnienie i suchość w gardle i z tego względu też je płuczę. To, co było najbardziej dokuczliwe podczas trzeciego dnia, w moim przypadku, to był straszny ból głowy, który, po prostu, był taki rozrywający. Jestem drugi dzień bez leków przeciwbólowych, ale tak, to prawie przez cały czas musiałem jechać na Ibupromie, właśnie, ze względu na tę głowę, ale też bym nie powiedział, że to jest jakiś niespecyficzny objaw, który uniemożliwiłby mi odróżnienie tego od zwykłego przeziębienia. Niestety.

To jest, po prostu, podchwytliwe, i wiele różnych osób ma bardzo różne objawy, i każdy inaczej to przechodzi, powiem Wam szczerze. Nie zauważam jakiejś też podwyższonej konsumpcji tlenu, problemów z oddychaniem, mam nadzieję, że spadku wydolności także. Być może dzisiaj pierwszy raz usiądę na trenażer, tak tylko zobaczyć, jak to mi się jedzie i może też rozruszać te nogi, żeby nie pretendować siebie do zakrzepicy pocovidowej, wynikającej także z tego, że leżę, przez cały czas w jednej i dokładnie tej samej pozycji. Chociaż, jak słyszycie, staram się robić różne rzeczy, no, bo ile można leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w ścianę.

Największym moim zmartwieniem, to była, tak naprawdę, obsługa sklepu Prawie.PRO. Za sprawą kilku różnych przypadków, jakiś czas temu poznałem fantastycznego chłopaka, Janka, który przyszedł do mnie na staż i w ramach tego stażu, pomagał mi przy okazji pożaru serwera. Pomagał mi także w kwestiach takich różnych redakcyjnych, w ramach tego swojego stażu i sprawdził się na tym stażu tak niesamowicie, za sprawą swojego podejścia, że powiem Wam, że stwierdziłem, że będzie idealnym człowiekiem, żeby wspierać mnie właśnie teraz, jeżeli chodzi o przygotowywanie paczek i przygotowywanie dla Was zamówień. Jest, więc, pod tym względem płynność. Byłoby prawdziwą katastrofą, jeżeli musiałbym zamknąć sklep na te 10 dni i nie realizować zamówień. To by było po prostu słabe potem w poniedziałek, na nowo się z tego wszystkiego odkopywać, już nie mówiąc o tym, że niektórzy mogliby się czuć zawiedzeni tym, że będą musieli czekać na zamówienie tydzień czy półtora tygodnia. Janek świetnie się sprawdził, jest człowiekiem o świetnym podejściu, który zwraca uwagę na takie różne detale, na które ja też zwracam uwagę, więc pod tym względem jesteśmy jak bracia, można powiedzieć, i z tego powodu bardzo się cieszę.

Cieszę się też z tego, że u mnie przebieg tego wszystkiego jest naprawdę łagodny i tego życzę każdemu, kto jest, albo będzie w przyszłości zmagać się z Covidem. To, co można polecić, to naprawdę zastanowić się nad szczepieniem, żeby polepszyć nasz byt w Polsce, żebyśmy, jak najszybciej uzyskali tę zbiorową odporność, i żeby też gospodarka i ludzie nie cierpieli, w sensie takim psychicznym, na skutek wiecznych lock downów i braku takiej stabilizacji w życiu. To jest moim zdaniem strasznie istotne i to jest tak samo straszne, jak statystyki covidowe. Tak samo powinno się zwracać uwagę na to jak wyglądają statystyki u lekarzy psychiatrów, jak wyglądają statystyki samobójstw, ile małżeństw niestety się rozpada, na skutek tych lock downów czy też domowej izolacji. Jak wiele osób zaczęło mieć problemy z alkoholem albo, ogółem, ze swoim samopoczuciem. To są rzeczy, których się na bieżąco nie raportuje, i które są, moim zdaniem, niezwykle istotne w tym wszystkim.

Dziękuję Wam za wszystko. Dziękuję Wam za zaufanie, za to, że mnie śledzicie na Instagramie i na Facebooku, za ciepłe słowa wsparcia.

Na szczęście wszystko jest w porządku. Nie mam powodów do narzekań, bo naprawdę, u mnie przebieg jest bardzo łagodny i praktycznie jest nie do odróżnienia od zwykłego przeziębienia, co nie znaczy, że należy to schorzenie, tę chorobę, bagatelizować, bo nie każdy będzie miał tyle szczęścia, co ja.

Dziękuję.

Cześć.

Prawie.PRO Made in Poland

-13%
69,99 
15,99 
-9%
299,00 
159,99 
318,99 
0,00 
339,99 
97,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Dopadł mnie wirus, choć objawy były dziwne (33)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.