Czy obecnie jedynym tanim środkiem transportu do miasta jest skuter? Jeżeli pokonujemy jednorazowo od kilku do kilkunastu kilometrów to nie koniecznie! Choć symbolem taniego transportu stał się skuter to nadal najtańszy pozostaje rower. Kiedy warto się na niego przesiąść?

Obrazek letniego dnia i ludzi na skuterach mknących beztrosko ulicą wpisał się już na stałe w codzienność. Obecnie skuter jest traktowany jako najtańszy spalinowy środek transportu i tak w samej rzeczy jest. Najbardziej ekonomiczne modele motorowerów zużywają jedynie 2L benzyny na 100km, koszty ubezpieczenia to groszowe sprawy, a ewentualne części nie biją po kieszeni tak jak samochodowe odpowiedniki. Czy można jednak zejść jeszcze niżej z kosztami użytkowania? Tak, wystarczy przesiąść się na rower. Jednoślad poruszany siłą mięśni pozostaje nadal najbardziej ekonomicznym środkiem lokomocji, zarówno w zakupie jak i eksploatacji. Dlaczego więc został zapomniany?

<Ankieta>

Zamiana skutera na rower to:
- świetny pomysł a dodatkowo szansa na trochę ruchu
- dobry pomysł, o ile trasa jest dosyć krótka
- głupi pomysł, po co rezygnować z wygody i komfortu
- coś nie dla mnie - zdecydowanie wolę skuter!

Mówiąc wprost ludzie są zbyt zabiegani i wiecznie spóźnieni, aby pozwolić sobie na rower. A jeżeli do tego muszą dziennie pokonywać kilkadziesiąt kilometrów to pomysł ten ewidentnie odpada. Jednak jak wiele jest małych miasteczek, których przejechanie wzdłuż czy wszerz zajmuje rowerzyście pół godziny? Tak samo wiele jak osób, które po takich lokalizacjach poruszają się na skuterach. Jeżeli tylko zamienimy wygodną kanapę skutera na siodełko roweru, nasze życie może się odmienić.

Obecnie dla wielu osób rower służy relaksowi, spędzaniu wolnego czasu i rekreacji. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że dobrze służy organizmowi przejażdżka na rowerze, a osoba regularnie jeżdżąca może nawet mówić o poprawie samopoczucia. Z tych powodów rower to idealny środek transportu dla osób, które na codzień nie mają czasu na jakikolwiek sport czy zaplanowany wysiłek fizyczny, czy po prostu spacer. Przejechanie 10km wprawnemu rowerzyście zajmie mniej niż pół godziny. Co najważniejsze, może to być czas nawet krótszy, niż w przypadku jazdy skuterem. Sam doznałem wielkiego szoku, gdy przejechanie rowerem odcinka 4km po mieście zajęło mi 11 minut – mniej, niż jadąc motorowerem (o dobre 6 minut!). Jak to możliwe? Przede wszystkim odpada czas na ubiór, na odpalenie i lekkie rozgrzanie silnika oraz czas stania na światłach. Jeżeli tylko uda się zjechać na Drogę Dla Rowerów, czas przejazdu może być bardzo krótki. Może warto spróbować ile Twoja codzienna trasa zajmuje jadąc skuterem, a ile rowerkiem?

Chcesz dowiedzieć się więcej ciekawostek o jeździe rowerem? Odwiedź stronę fundacji All for planet popularyzującej jazdę na rowerze – Zaparkuj klimatycznie.

Jeżeli ktoś nie jest do końca przekonany oszczędnością czasu to może zaciekawi go wątek ekonomiczny? Do użytkowania roweru wystarczy, co oczywiste, zakup roweru, oświetlenia, linki zabezpieczającej i w zależności od upodobań akcesoriów takich jak licznik, bidon czy bagażnik. Na rower do codziennej jazdy musimy przeznaczyć minimum 1000zł, a przyzwoity model dostaniemy w kwocie poniżej 2000zł. Koszty akcesoriów są znikome, lampka przednia lub tylna to 10zł za sztukę, licznik 35zł, bidon 30zł, przyzwoite zabezpieczenie 30-40zł. W razie zużycia jakiejś części, które jednak nie następuje tak szybko, koszty naprawy są śmiesznie małe, podobnie jak koszty odwiedzin w serwisie rowerowym – o ile ktoś nie chce zająć się naprawą własnoręcznie. Wszystko to sprawia, że jeździmy tak naprawdę za darmo, a na miejsce docieramy niejednokrotnie szybciej niż komunikacja miejska. Ale aby tak było potrzebujemy czegoś jeszcze…

…Odpowiedniego roweru! Nie ma bowiem nic bardziej chybionego niż rower, na którym źle nam się jedzie. Nie chodzi tu nawet o rozmiar ramy czy geometrię. Wystarczy wspomnieć, jak jeszcze kilka lat temu standardowym prezentem komunijnym był rower górski. Górski, czyli przystosowany do poruszania się w trudnym terenie, o grząskiej nawierzchni. Ile razy taki rower de facto został wykorzystany tam, gdzie jego miejsce? No właśnie… Do miasta najlepiej sprawdzają się rowery miejskie, trekkingowe, ale dopiero rower crossowy pozwala swobodnie poruszać się po miejskiej dżungli. Czym jest rower crossowy? Wyróżniają go cienkie opony niczym wzięte z kolażówki, przerzutki z przodu i z tyłu, amortyzowany widelec (najlepiej z blokadą) oraz lekko sportowa sylwetka. Ot rower, którym można jeździć po ulicy, DDR, trawie czy szuterku. No tak, tylko czym on różni się od górala? Przede wszystkim wąskimi oponami, które mają niższe opory toczenia, a tym samym mniej naszej energii idzie w eter. Podobne zastosowanie ma tutaj amortyzator z blokadą skoku – zblokowanie go na sztywno eliminuje straty energii, dzięki czemu jedziemy szybciej, mniej się męcząc. Na dobrym rowerze nawet osoba bez kondycji (vide moja osoba;) ) osiągnie 46km/h – tyle, ile powinien rozwijać motorower! Wszak jest to tylko prędkość chwilowa, ale jazda ze stałą prędkością 25km/h, przy odpowiednio dobranym rowerze i przełożeniu, nie powinna powalić nikogo z nóg. A jeśli będzie to dla nas zbyt wiele to po miesiącu jazdy będziemy już lepiej radzić sobie z wysiłkiem, co przełoży się na mniejsze zmęczenie podczas dojazdu oraz mniejsze uczucie senności po całym dniu zajęć.

Rower powoli wraca do łask. Głównie w sferze hobby lub sposobu na wolne popołudnie, ale jednak. Ciepła pogoda to znowu czas, gdy coraz więcej widzi się rowerzystów, podobnie jak skuterzystów. Do której grupy warto się przyłączyć?

Zdjęcia: Transrower

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.