Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Jeśli nie biegasz to wiem, że zaraz zaczniesz. Dlaczego warto? (6)
/

Bieganie zmienia. Wiele. Moje życie także. Dlatego tak chętnie dzielę się sportem i zarażam miłością do aktywności.
Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Ci, którzy, na co dzień uprawiają kolarstwo, być może będą rozczarowani tym tytułem, ale spokojnie, wydaje mi się, że zarówno kolarstwo jak i bieganie mają bardzo dużo wspólnych mianowników. Nawet, jeżeli nie uprawiałbym triathlonu, to nadal bym przekonywał tych, którzy śmigają teraz chociażby na Zwifcie do tego, że warto jest czasami pójść się przebiec, zwłaszcza zimą, kiedy teoretycznie mamy mniej pretekstów do tego, żeby wyjść na, zewnątrz, ponieważ pogoda nie ta, ponieważ temperatury nie te. Ja nie lubię zimna na rowerze, ale podczas biegania mi już nie ono tak bardzo nie przeszkadza, zwłaszcza w sytuacji, kiedy mamy pewne doświadczenie w kompletowaniu sobie odzieży w zależności od temperatury, czy w zależności od tego, czy pada deszcz czy wieje wiatr.

Przekonując ludzi do biegania, w pierwszej kolejności powiedziałbym o wszystkich kwestiach zdrowotnych, bo jeżeli chcemy wydłużyć swój czas na tej planecie, to warto jest ruszyć tyłek. Zauważymy to zarówno od strony tej subiektywnej jak i obiektywnej. Obiektywne dane to te, które zapewne znajdziemy w naszych badaniach, zwłaszcza mam tu na myśli cholesterol, będziemy o wiele lepiej się czuli, nie będziemy mieli już problemów z sercem jak wcześniej, nie będziemy narzekać na to, że brakuje nam tchu albo, że w wieku 45 lat mamy już pierwsze objawy choroby wieńcowej. Brak ruchu sprawia, że mamy także problemy metaboliczne, chociażby cukrzycę. Ruch jest lekiem, może nie na całe zło, ale na wiele różnych chorób cywilizacyjnych, zarówno mam tutaj na myśli te fizyczne jak również te, które są związane ze sferą emocjonalną i psychiczną. Dla mnie motywacją do biegania, było to, o czym Wam wspominałem w pierwszym odcinku swojego podcastu, czyli wszelkiego rodzaju zaburzenia związane, chociażby ze stresem, z którym mój organizm bardzo ciężko sobie radził wtedy, kiedy nie ruszałem się, ponieważ, czy to bieganie, czy to jazda na rowerze, czy to pływanie albo inna dyscyplina sportu, która sprawia, że pracujemy na nieco wyższym tętnie niż normalnie, determinuje nasz mózg do większej emisji endorfin do krwiobiegu. To jest najlepszy i w pełni naturalny lek na depresję, na wszelkiego rodzaju zaburzenia nerwicowe, poczucie smutku, czy też lęku, takiego bardzo uogólnionego. Zupełnie inaczej nasz mózg i my odbieramy rzeczywistość, wtedy, kiedy stale jesteśmy w ruchu, kiedy stale biegamy.

Gwarantuję Wam, że każdy z Was, biegając chociażby 2 czy 3 razy w tygodniu, robiąc to w sposób dosyć zaangażowany, mam tutaj na myśli nie tylko marszobiegi, ale także momenty, wtedy, kiedy biegamy na granicy naszego komfortu, wtedy nasz organizm nagradza ten wysiłek, potencjalny ból, właśnie serotoniną. Hormon szczęścia działa fantastycznie zarówno, jeżeli chodzi adaptację naszego organizmu jak i również, na wszelkiego rodzaju zaburzenia związane ze sferą psychiczną, zwłaszcza na jesieni, zwłaszcza zimą, kiedy mamy dosyć mało światła na co dzień, wtedy, kiedy najwięcej osób narzeka na wszelkiego rodzaju problemy związane ze stresem, czy też poczuciem smutku, czy też poczuciem dosyć niskiej własnej wartości. To jest bardzo skuteczny, w pełni naturalny lek – po prostu sport, a w największej mierze bieganie, ponieważ ono wymaga od nas najmniejszych nakładów organizacyjnych i finansowych. Jeżeli nie mamy żadnych kontuzji, jeżeli mamy w miarę proste nogi, jeżeli nie mamy platfusa, wystarczą najbardziej podstawowe buty, wystarczą jakieś getry, wystarczy jakaś koszulka, potówka i specjalna kurtka i możemy iść biegać bez względu na pogodę.

Mówię o tym, z tego względu, że chociażby teraz, kiedy jest chłodno – bawełna nie jest dobrym pomysłem, ponieważ, najzwyczajniej w świecie możemy po prostu się wychładzać. Odzież, która jest przeznaczona do biegania, zwłaszcza ta jesienno – zimowa, dużo lepiej nas chroni, ale to jest temat, wydaje mi się, na zupełnie inny odcinek.

Wspomniałem Wam o zdrowiu psychicznym, jak i również o samopoczuciu. Kolejna kwestia, która będzie się tyczyła biegania, to jest naturalna utrata wagi przy zachowaniu w miarę ujemnego bilansu kalorycznego. Nie będziemy chudnąć, jeżeli będziemy biegać i będziemy zajadać to, co wybiegaliśmy, i to jest w pełni naturalny i w pełni normalny proces, który będzie miał miejsce w przypadku tego, co widzimy na wadze. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Ja 6 lat temu biegałem, ale 6 lat temu ważyłem powyżej 100 kg i ta waga stała nieruchomo; codziennie się ruszałem – był to albo basen albo bieganie. Dopiero wtedy, kiedy oprócz tego wszystkiego przyszedł ujemny bilans kaloryczny, czyli w sytuacji, kiedy zdecydowałem się, że będę mniej pić piwa, mniej spożywać słodyczy, mniej będę chodzić do restauracji typu Fast food, efekty były bardzo szybkie. Nie mniej, w większości przypadków, jeżeli w miarę rozsądnie się odżywiamy, to zobaczymy, że tracimy na masie. Może nie bardzo szybko, może nie będzie to kilogram tygodniowo, ale nawet, jeżeli miałby to być kilogram miesięcznie to po roku biegania zobaczymy bardzo dużą przemianę fizyczną. Oprócz tej samej utraty wagi zauważymy też, że troszeczkę inaczej ukształtowana jest nasza sylwetka. Pewne mięśnie zostały uwypuklone; mam tutaj na myśli zwłaszcza nogi, uda, łydki, tyłek. Pewne grupy mięśniowe zostały odsłonięte powyżej pasa, jesteśmy bardziej proporcjonalni, możemy kupić o rozmiar mniejsze ciuchy i to będzie nas cieszyło bez względu na to, czy jesteśmy kobietą czy mężczyzną.

To, co jest dosyć ważne, to rozpoczynając swoją przygodę z bieganiem, nie wychodźmy z założenia, że pierwsze efekty zobaczymy już po trzech tygodniach. Tutaj jest potrzebna konsekwencja, która z czasem, będzie przynosiła efekty do kwadratu; im dłużej będziemy biegać, im więcej kilogramów stracimy tym bardziej będzie dostrzegalna każda jedna zmiana, każdy pół kilograma utraty tkanki tłuszczowej na naszym ciele. Przed lustrem i na wadze będzie nas to coraz bardziej cieszyło. Bez wdrażania bardzo rygorystycznej diety, myślę, że pierwsze efekty biegania zobaczymy, powiedzmy, „już” po 2 – 3 miesiącach. Nie wiem, czy to słowo „już” jest tutaj odpowiednie, ale nie zrażajcie się po pierwszych dwóch tygodniach, że nie ma absolutnie żadnych rezultatów. Jeżeli pierwsze nie pojawią się po 2 – 3 miesiącach, zastanówmy się nad dietą, być może warto jest troszeczkę bardziej racjonalnie się odżywiać, więcej wrzucić do gara warzyw i owoców a troszeczkę rzadziej chodzić na imprezy, albo na tych imprezach wypijać troszeczkę mniej i zakąszać to mniejszą ilością bezwartościowych kalorii, które tak naprawdę pretendują nas do tego, żeby zyskiwać kolejne kilogramy albo właśnie nie zauważać rezultatu tego wszystkiego, co wypracowujemy w ciągu tygodnia. Bardzo łatwo jest 5 czy 10 km biegu spustoszyć jedną czy dwoma paczkami chipsów albo paczką chipsów i dwoma piwami – niestety tak to wygląda.

Ja też biegając i wiedząc ile mnie to kosztuje wysiłku, w sytuacji, kiedy bardzo by mi zależało na dalszej redukcji masy, 2 albo 3 razy zastanowiłbym się nad ilością kalorii, którą spożywam, bo wiem, że chociażby, 100 g czyli 500 kcal oznacza w moim przypadku przebiegnięcie 6 czy 7 km – trochę szkoda. Dlatego warto jest w taki sposób bilansować te swoje dobowe zapotrzebowanie i dlatego też warto jest uważać, ponieważ, tak jak Wam wspomniałem, jedna paczka chipsów jest w stanie wykluczyć 45 min biegu, który miał miejsce przed chwilą. Biegając, na co dzień poczujemy też większy komfort funkcjonowania, tak mi się wydaje. Chodzenie po schodach już nie będzie powodowało takiej zadyszki i przyznam Wam szczerze, że dla mnie to jest troszeczkę przerażające, kiedy widzę trzydziestoletniego kuriera, który wszedł na 2 drugie piętro i umiera, który walczy o życie, który ma zadyszkę, która sprawia, że zaczynam się martwić o tego człowieka. Jest bardzo dużo młodych ludzi, którzy naprawdę nie mają kompletnie wydolności a bieganie, czy właśnie rower, basen tę wydolność bardzo szybko rozbudowują, w taki sposób, że się mniej męczymy podczas spaceru, mniej się męczymy, kiedy winda nie działa, z której zresztą powinniśmy troszeczkę mniej korzystać, na co dzień, tak mi się wydaje. To jest niesamowicie fajne. Widzimy wtedy taką nową jakość naszego życia, czujemy się dużo lepiej na co dzień wykonując, po prostu, zwykłe czynności.

Kolejna rzecz to jest hartowanie. W zimie organizm hartujemy się na zewnątrz. Bieganie na mrozie, czy bieganie poniżej 5°C sprawia, że podnosi się nasza odporność, którą porównałbym trochę do chodzenia na saunę, być może w mniejszym stopniu jak hartowanie, poprzez morsowanie i są to rzeczy niezwykle ważne dla mnie. Rzadko choruję; ostatni mi się to zdarzyło przez moją głupotę, po prostu z przemęczenia i z nadmiaru stresu, ale jestem w stanie wyjść w krótkim rękawku na -5°C i na następny dzień nie będę umierać z tego powodu. Troszeczkę przerażają mnie ludzi, którzy, po prostu, nie posiadają naturalnej odporności, ponieważ ich organizm nie ma pretekstu do tego, żeby właśnie ją wykształcać. Najlepszym sposobem jest właśnie wyjście z tej enklawy domowej, w której jest 23° C, w której jest powietrze jest tak przesuszone, że zawartość wilgoci wynosi 25% – to są idealne warunku do tego, żeby hodować własną florę wirusową i bakteryjną w 4 ścianach i potem nie ma się co dziwić, że jak raz wyjdziemy bez czapki, albo mocniej zawieje wiatr, to na następny dzień, po prostu jesteśmy chorzy i od razu lecimy na L4. Nasz pracodawca tylko się wkurza, że w sezonie zimowym co chwilę nas nie ma.

To jest tak samo, jak z małymi dziećmi; jeżeli dziecko jest wychowywane w sterylnych warunkach, to potem każda jedna niedogodność życiowa sprawia, że nasz organizm musi walczyć, bo na co dzień nigdy się nie spotkał z danym wirusem czy też bardzo rzadko ma okazję spotkać się z niskimi temperaturami na zewnątrz czy też wiatrem. Dla mnie to jest troszeczkę przerażające, dlatego ruch na świeżym powietrzu, dlatego sauna, dlatego też morsowanie, sytuacje takie, które są niekomfortowe dla naszego układu odpornościowego sprawiają, że tym sposobem jesteśmy właśnie, paradoksalnie, bardziej odporni na te warunki. To jest bardzo podobny mechanizm z jakim mają do czynienia, chociażby piloci, którzy na skutek codziennego, niemalże, obcowania z podwyższoną radioaktywnością, są mniej podatni na działanie promieniotwórcze pierwiastków jonizujących co udowodniono w wielu badaniach. Takie osoby też są mniej podatne, chociażby, na nowotwory – to jest bardzo ciekawe. Dlatego nasz organizm jest w stanie się zaadoptować do wielu różnych wielu niesprzyjających czynników pod warunkiem, że jest stopniowo wystawiany na nie i jest w stanie zaadoptować się zarówno do biegania jak i również jest w stanie zaadoptować się do niekorzystnych warunków atmosferycznych. Ja sam, jeszcze kilka lat temu, patrzyłem na ludzi, którzy biegają w listopadzie w deszczu, podczas silnie wiejącego wiatru i łapałem się za głowę: kurde, jak to jest możliwe, przecież oni na drugi dzień pewnie są chorzy. No i teraz sam tak robię. Oczywiście jest też pewien rozsądek i chociażby wczoraj powiedziałem, że zamiast biegania zrobię rower, zrobię trenażer, ponieważ naprawdę warunki były mizerne, ale bardziej mi chodziło o to, że to jest niekomfortowe, ale paradoksalnie korzystne dla naszego organizmu i dla naszego układu odpornościowego. Nie wspominam już, że bieganie w zimnie więcej spala kalorii. I to jest też bardzo interesujące, tak mi się wydaje.

Na koniec zostawiłem taki punkt, który nazywa się SATYSFAKCJA. Regularne uprawianie sportu, regularne bieganie sprawia, że czujemy ogromną satysfakcję. Ona nie przychodzi od razu, nie przychodzi pierwszego dnia, nie przychodzi po pierwszym tygodniu, ale po 2 miesiącach czujemy się bardziej fit, czujemy się tacy naładowani bardzo pozytywną energią, którą przekładamy na satysfakcję wynikającą z tego, że robimy coś, czego nie lubiliśmy. To też, jest moim zdaniem, taki bardzo pozytywny bodziec motywujący nas do tego, żeby być może jeszcze więcej uprawiać tego sportu zdroworozsądkowo. Jeżeli mamy czas, jeżeli mamy warunki, predyspozycje do tego, żeby uprawiać sport nawet na co dzień czy 5 razy w tygodniu, to róbmy to. Ja znam mnóstwo osób, które stopniowo, zaczynając od biegania czy też od roweru, zaczęły, w pewnym momencie startować w zawodach triathlonowych, które do tego stopnia się zaraziły do tego sportu, że wiodą, po prostu, sportowy tryb życia. Jest to jakaś cząstka ich, która jest fajną odskocznią, która jest nową pasją.

Na sam koniec. To co jest najbardziej wartościowe, moim zdaniem w człowieku, to posiadanie pasji. Ludzie, którzy posiadają pasje, są lepszymi ludźmi dla samych siebie i dla otoczenia, ponieważ w inny sposób się zachowują, są troszeczkę mniej sfrustrowani, troszeczkę milsi dla otoczenia, ze względu na to, że właśnie nie ma u nich tego smutku. Nie ma u nich aż tak dużej dozy stresu na co dzień, przez co są lepiej obsługiwalni; ich instrukcja obsługi jest dużo prostsza i to tyczy się zarówno kobiet, jak i mężczyzn, moim zdaniem. Zauważcie, że sportowcy zazwyczaj są ludźmi bardzo uśmiechniętymi, którzy rzadko walczą z depresją, z frustracją, przez co, ogólnie są milsi dla otoczenia.

Daj się lubić – biegaj.

 

Prawie.PRO Made in Poland

-6%
299,99 
328,99 
299,99 
297,00 
43,99 
-20%
39,99 
-7%
279,00 
43,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Jeśli nie biegasz to wiem, że zaraz zaczniesz. Dlaczego warto? (6)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.