Chcesz mnie wesprzeć? 🛍 Kup sobie coś na Prawie.PRO: https://prawie.pro/pc/sklep/
📸 Mój Instagram: https://www.instagram.com/prawie_pro/
📸 Facebook: https://www.facebook.com/leszekprawiepro
Cześć, tutaj Leszek! Gdy nagrywam to wideo, nastaje jesień – moment, w którym część z nas przesiada się na trenażer. Jednak nie każdy toleruje jazdę w domu: wielu łączy to także z wyjściem na zewnątrz albo wyjeżdża sobie na tydzień do Hiszpanii, gdzie w tym okresie również zdarzają się spadki temperatur poniżej 15 kresek. Dla mnie to jest taka granica psychologiczna. To jest kompendium odzieżowe zrobione z myślą o Tobie, a nie o sprzedawaniu ciuchów – z myślą o tym, by pozwolić Ci uniknąć moich błędów. A mój największy błąd to lenistwo. Nie sprawdzałem prognozy na za dwie godziny, nie brałem trzech warstw, z czego jednej z nich rezerwowo do kieszeni czy do worka na śmieci.
Myślisz sobie: skoro teraz tutaj jest 14°C, to tyle samo będzie 40 kilometrów stąd za dwie godziny, czyli sama bluza na gołe ciało wystarczy. No nie – chyba najgorsze połączenie to są spodenki, a na to od razu bluza albo zimowa kurtka kolarska. Co się wtedy dzieje? Wyjeżdżasz z domu, jest cieplutko, a po 5 minutach zaczynasz się pocić. Nawet tego nie czujesz, ale pod spodem jest jak w łazience przy gorącej kąpieli – zwłaszcza na plecach i na wysokości pępka. Techniczna odzież owszem, oddycha i odprowadza wilgoć, jednak sama z czasem staje się nieco mokra i wilgotna. Nie czujesz tego do momentu, aż zacznie się pierwsza górka albo zatrzymasz się na chwilę w sklepie. Zwłaszcza ktoś taki jak ja, kto przyjmując swoje leki, cierpi dodatkowo na nadpotliwość wysiłkową – u mnie to jest masakra, ile tracę wody. Dla mnie wystarczy wejść na tętno 115 i naprawdę mam w środku już saunę.
Wraz z mniejszym przepływem powietrza momentalnie zaczynasz się bardzo intensywnie pocić – właśnie na podjeździe albo gdzieś w sklepie na przystanku. Jeśli zmieni się temperatura albo dotrzesz do zjazdu, to momentalnie zaczniesz marznąć, bo pod spodem jesteś wilgotny. Wtedy okaże się, że brak czegokolwiek pod bluzą zaczyna jeszcze bardziej potęgować zimno. Robią się przeciągi, a w dodatku Twoja skóra jest totalnie mokra. Dlaczego? Bo zabrakło czegoś pod spodem – warstwy, która na bieżąco odciągałaby tę wilgoć bezpośrednio od skóry i zwiększała powierzchnię parowania, a jednocześnie nie jest grubą bluzą albo kurtką. W tym momencie jesteś bez wyjścia: masz na sobie jedną mokrą warstwę, której nie możesz ściągnąć, i nie możesz się też zatrzymać, by Twoje tętno nie spadło, przez co byłoby Ci jeszcze bardziej zimno. Jeśli masz ze sobą wystarczająco dużo wody i jedzenia, to jeszcze pół biedy – uzupełnisz węgle, zaciśniesz zęby, podkręcisz tempo i jakoś wrócisz na raz. Jeśli nie, zostaje przymusowy przystanek na stacji, na której może trochę się podsuszysz i rozgrzejesz przy ekspresie do kawy. Tyle że dzień jest krótki, a z każdą minutą na zewnątrz może być jeszcze zimniej – sam nieraz zastanawiałem się w takiej sytuacji, do kogo zadzwonić, żeby po mnie przyjechał.
Stąd pierwsza podstawowa zasada: unikaj jednej warstwy, zwłaszcza w okresie przejściowym lub w górach. Pod bluzę załóż podkoszulkę kolarską (potówkę) albo koszulkę z krótkim rękawem. Postaraj się, aby obie te warstwy były dobrze dopasowane – czyli takie, które sprawiają wrażenie, że są trochę za małe. Najgorzej jest wtedy, gdy coś jest na Ciebie za duże: wtedy materiał gorzej odprowadza wilgoć i przede wszystkim robią się przeciągi. Zwłaszcza pod szyją i w ramionach masz cały czas wrażenie, że pod spód dostaje się zimne powietrze, a to najbardziej czułe miejsca. Dobrą praktyką moim zdaniem jest posiadanie odzieży awaryjnej. Na rynku jest mnóstwo rzeczy – i to nie musi być absolutnie nic ode mnie – które działają jak folia ratunkowa NRC. Zajmuje to tyle miejsca co zaciśnięta pięść i wrzucasz to do tylnej kieszonki albo do bidonu. Tak, możesz jeden z bidonów przerobić jesienią albo wiosną na zasobnik kryzysowy: leci do środka kurteczka, żel albo dwa żele energetyczne, a nawet jeszcze pompka czy nabój CO2 się zmieści. Takie coś słabiej oddycha niż bluza, ale jest pancerne – nie przepuszcza ani wiatru, ani wody. Zawsze możesz to wyjąć i założyć na sam wierzch swojego zestawu, zwłaszcza późną jesienią albo wczesną wiosną, kiedy w ciągu kilkunastu minut temperatura spada o pięć kresek albo kiedy robisz mocny podjazd, na którym się spocisz, a trzeba z niego zjechać bez pedałowania.
Jednak polskie, włoskie czy hiszpańskie góry w innej porze roku niż latem to już jest wyższa szkoła mody kolarskiej – bo tego moim zdaniem nie da się zrobić nawet dwiema warstwami. Wyjeżdżasz, jest 13 kresek: standardowo koszulka, a na to bluza. Przez pierwsze 10 minut na płaskim jest Ci zimno – i dobrze, bo po rozgrzewce czujesz się idealnie. Dojeżdżasz do pierwszej górki, prędkość spada, a tętno rośnie. Gdybyś miał pod bluzą samą potówkę bez kieszeni, nie mógłbyś zdjąć z siebie tej bluzy, bo nie miałbyś co z nią zrobić. Ale na szczęście masz krótki rękaw z kieszeniami, do których możesz upchać bluzę i wieźć ją na plecach – tak jest najszybciej i najwygodniej. W efekcie na podjeździe jest Ci odrobinkę chłodno, co znaczy, że jest idealnie: pomimo 13 kresek mniej się pocisz, a jeśli pojawia się wilgoć, to leci ona na koszulkę i do atmosfery. Bluza w kieszeni pozostaje sucha. Kończy się górka przed zjazdem – wyciągasz suchą bluzę i zjeżdżasz. A im dłuższa i chłodniejsza jazda w dół, tym większa szansa, że przyda się jeszcze kamizelka albo ta awaryjna kurtka przypominająca worek na śmieci za 400 zł z bidonu. To jedyny moment, kiedy powiesz, że warto było – nawet żona przyzna rację, że cztery stówy za to to nie jest dużo! Reasumując, w tym jesiennym scenariuszu potrzebujesz minimum trzech warstw w górach albo zawsze wtedy, kiedy jazda będzie szarpana pod względem skoków tętna lub istnieje ryzyko, że zahaczysz o zachód słońca. Ilości warstw nie determinuje sama temperatura, tylko warunki – i to jest moim zdaniem najważniejsze. Jeśli temperatura spada poniżej 13 kresek albo dojdzie do tego zimny, północny wiatr, wówczas po prostu zamieniasz bluzę na kurtkę. Im cieplejsza kurtka, tym istotniejszy jest plan B na podjazd.
Najniższa cena z 30 dni: 529,99 zł
Im bliżej 10 kresek, tym większa szansa na to, że musisz uzbroić się w nogawki ocieplające. To przerabia w minutę krótkie spodenki na długie: ruszasz na krótko, a gdy po drodze robi się zimno w kolana, stajesz na minutkę, wyciągasz z kieszeni mały pakuneczek i znów kolana są zadowolone. Ma to tę zaletę, że gdy zrobi się znów za ciepło, możesz je zawsze zdjąć – długich spodni na krótkie w trasie już nie zamienisz. Dlatego ja przesiadam się na długie spodnie kolarskie wtedy, gdy temperatura spada w okolice 10 kresek bez szans na poprawę w ciągu dnia, tym bardziej jeśli przede mną płaska trasa bez długich, stromych wspinaczek, czyli będzie mało szarpania tempa. Na szczęście nie mam tego dylematu w okolicach zera stopni. Wtedy cementuję się potówką z długim rękawem, bo wiem, że nie ma szans na jazdę na krótko – nawet jakbym jechał w czerwonych strefach pod górę na skraju swoich możliwości. Dopiero na tę potówkę idą spodnie i szelki – to jest bardzo ważne: podkoszulka zawsze idzie w gacie, a nie na gacie! Na to zakładam bluzę, grubą kurtkę i komin kolarski, a w bidonie nadal jedzie jeszcze ta jedna ratunkowa warstwa. Teraz mogę rotować: zdjąć bluzę spod kurtki i schować ją do kieszeni kurtki albo zdjąć kurtkę i schować ją do bluzy. Robię to zawsze wtedy, kiedy zmienia się tempo albo wychodzi słońce. Nie dopuszczam do sytuacji, że zaczynam się pod spodem gotować, bo to na pewno zemści się na pierwszym dłuższym zjeździe albo po pierwszym przystanku. Zwłaszcza na przerwach staram się od razu zdjąć lub rozpiąć to, co najgrubsze i najmniej oddychające, żeby uniknąć zbierania się potu pod spodem.
Poniżej 10 kresek niezastąpione mogą być ochraniacze na buty, bo gdy ciepło ubierzesz korpus, po kilku minutach zorientujesz się, że najsłabszym ogniwem stają się kończyny. Nie musisz też wydawać na to fortuny, bo w suchych warunkach dobrze sprawdzą się nawet dwie pary skarpet. Czego natomiast nie da się niczym zastąpić, to na pewno długie rękawiczki. W temperaturach rzędu 6, 7 czy 10 stopni dłonie po prostu przestają dawać radę na trasie, a w okolicach 6 kresek moim zdaniem robi się to już niebezpieczne – można po prostu odmrozić sobie dłonie i nigdy nie zapomnę pod tym względem duathlonu w Rumi. Tak samo ważna jest czapka pod kaskiem: letnia czapeczka z daszkiem absolutnie nie wystarczy i już poniżej 15 kresek zaczynam się zastanawiać, czy nie przyda się zimowa. Dlaczego? Przez uszy – poniżej pewnych temperatur będą one po prostu piec z zimna, uniemożliwiając dalszą jazdę z bólu. Przy tym głowa jest szalenie ważna nie tylko ze względu na zatoki, ale na ogólny poziom wychładzania się organizmu. Niestety kask, nawet zabudowany model aero bez wielu otworów, nie chroni przed przeciągami, które przez cały czas wraz z pędem powietrza nas wychładzają.
I jest jeszcze jedna strasznie ważna rzecz: jedzenie na trasie. Im zimniej, tym większe ryzyko bomby, czyli odcięcia cukru – bez względu na to, czy jesteś chudy jak szprycha, czy jesteś mną z przeszłości, szczelnie zabezpieczonym membraną tłuszczową. Zimno tak obciąża organizm, że ten bardzo szybko zaczyna upominać się o cukier i jakiekolwiek węglowodany, tym bardziej przy wyższych intensywnościach. Kto choć raz próbował jeździć zimą w górach w czwartej czy piątej strefie, ten wie, ile to kosztuje i ile kilokalorii tracimy w locie na samo ogrzanie naszego ciała. Zwłaszcza że w niektórych sytuacjach będziemy zmuszeni jechać naprawdę intensywnie po to, żeby nie odczuwać aż tak bardzo chłodu – i tutaj koło się zamyka: chcielibyśmy uciekać przed zimnem, ale już nie mamy czym, bo nie mamy nic do jedzenia albo do picia. Pamiętaj też, że ciała mamy różne: każdy inaczej odczuwa chłód i każdy ma w innym miejscu swoje granice. U mnie to jest właśnie te 13–15 stopni. Nie patrz na innych, w czym dzisiaj wyruszają, tylko pytaj, co ubraliby na Twoim miejscu na tej konkretnej trasie i dlaczego – zwłaszcza gdy jedziesz na południe lub północ Polski albo do Hiszpanii, Włoch czy Francji w okresie jesienno-zimowo-wiosennym. Każdy region ma nieco inne zasady kolarskiej gry, a punkt widzenia, który dzisiaj Wam prezentuję, to perspektywa zawodnika średniego, ale bardzo wrażliwego na chłód i sytuacje nieprzewidziane. Bez względu na to, czy jesteś chudy, czy masz kilka kilogramów do zrzucenia – jesteś tutaj zawsze bardzo mile widziany. Fajnie, że jesteś! Zachęcam do odwiedzenia linków w opisie, wsparcia mnie w okresie jesienno-zimowym poprzez mój sklep i do zobaczenia na Instagramie. Dzięki, cześć!















Na Rower
Koszulki kolarskie
Spodenki kolarskie
Bluzy kolarskie
Kurtki kolarskie
Skarpetki
Rękawiczki
Podkoszulki, potówki
Do Biegania
Nogawki, Rękawki, Ochraniacze
Na trenażer
Koszulki i kurtki biegowe
Dodatki
Książki i Audio
Czapki
Bidony
Koszulki i Bluzy Casual
Kawa
Kominy
Prawie.PRO Made in Poland
Koszulki kolarskie
Kombinezon Kolarski Prawie.PRO 500W Elastic Interface
Czapki
Czapka Kolarska Ocieplana Prawie.PRO 300W Czarna
Koszulki kolarskie
Koszulka kolarska męska Prawie.PRO 350W. Polska
Dodatki
Naklejki Prawie.PRO 3D 15x25mm: Zestaw 4 sztuk
Bluzy kolarskie
Kurtka kolarska Prawie.PRO EDC Plus Zero Wind Unisex
Bidony
Bidon Prawie.PRO 400W Bio 750 ml Niebieski
Bidony
Bidon Prawie.PRO 400W Bio 750 ml Różowy
Bluzy kolarskie
Kamizelka kolarska ONAIR 200W ZERO WIND Unisex Stone
Do Biegania
Skarpetki kolarskie, do biegania Prawie.PRO 200W Czarne
Chemia rowerowa
Zestaw Odtłuszczacz IPA + Nabłyszczacz Prawie.PRO
Na Rower
Spodenki kolarskie damskie Prawie.PRO 350W. Czarne
Do Biegania
Ręcznik Sportowy Prawie.PRO Indoor 200W 140×70
99,50 złPierwotna cena wynosiła: 99,50 zł.89,50 złAktualna cena wynosi: 89,50 zł.Najniższa cena z 30 dni: 89,50 zł
YouTube Prawie.PROWszystie filmy
Przeczytaj również:
Hierarchia widelców RockShox – rozszyfrowujemy!
Backstage sesji Kross Vento 8.0 i Marin Argenta: Rowery Jednoślad.pl
Włoski producent motocykli wchodzi na rynek rowerowy. Ducati MIG-RR
Czy warto kupić odzież termoaktywną na rower?
Trek Farley EX 9.8: Dane techniczne, cena i opinie