O zaletach jazdy zimą w domu nie będę się rozgadywać. Są oczywiste. Jeździmy więcej, dłużej, nie tyjemy, jesteśmy mniej zamuleni, nie tracimy formy, nie wybijamy się z rytmu. Teraz mnóstwo osób stoi przed dylematem czym różnią się poszczególne trenażery. Czy lepiej zaoszczędzić czy dopłacić. Dzisiaj w pigułce powiem Wam na jakie parametry warto zwrócić uwagę.

  1. Czy trenażer ma wykorzystywać nasze tylne koło oraz elastomerową rolkę czy ma być direct drive. To jest klasyczny trenażer z naszym kołem i specjalną oponą. A to z kolei direct drive, któremu wystarczają tylko tylne widełki. Ten jest głośniejszy. Ten cichszy. Pierwszy wymaga kalibracji po każdym zamontowaniu roweru i mniej precyzyjny. DD wykazuje się lepszą dokładnością i o wiele rzadziej potrzebuje kalibracji.
  2. Druga rzecz na jaką ja zwracam uwagę to dwukierunkowa interaktywność oraz najlepiej wbudowany pomiar mocy. Bez tego nie nacieszymy się Zwiftem, Rouvy czy innymi aplikacjami służącymi do wirtualizacji treningów. Te programy same będą regulować opór, symulując nam na przykład ostrą jazdę pod górkę. To naprawdę super zabawia i fajna opcja pomagająca nam nie liczyć minut i kilometrów. Patrzenie w pustą ścianę jest najzwyczajniej nudne i można szybko się zniechęcić, postrzegając trenażer niczym rower stacjonarny na siłowni. Dwukierunkowa interaktywność pomaga się nam wciągnąć w codzienne kręcenie w domu, a różne aplikacje dodatkowo poprawią naszą motywację poprzez system nagród, wyzwań, celów. Mi bez tego ciężko by było utrzymać się w stałym rytmie i patrzeć ze szczerym uśmiechem na Elite Direto czy Suito T, które fajnie oddają różnorodność cyfrowego terenu. Oczywiście pewnym kompromisem może być trenażer smart, czyli nieinteraktywny, który samodzielnie nie reguluje oporu, nie pokazuje watów, ale za to przesyła informacje o prędkości ewentualnie kadencji. To wystarczy do odpalenia np. Zwifta, jednak to nie to samo, to kompromis.
  3. Trzecią elementarną daną jest maksymalne nachylenie terenu jaki jest w stanie symulować dany sprzęt. Im droższy, tym bardziej morderczy. Początkujący mogą zdecydować się na tańszy trenażer. Na przykład Elite Tuo ogarnia góry do 10%. Przez pierwsze dwa, trzy sezony to w zupełności wystarczy do przyzwyczajenia naszych nóg do pedałowania pod taką stromiznę. Jednak na pewnym etapie dojdziemy do wniosku, że chcielibyśmy na przykład poczuć 15% wzniesienia. Wtedy trzeba kilka stówek dołożyć do średniopółkowego Suito-T, który jest już direct drive. W moim studiu mam jeszcze coś co nigdy nie będzie nas ograniczać, bo oddaje 24% nachylenia. Takie górki zdarzają się na wielu europejskich trasach i fajnie jest sprawdzić siebie oraz swój napęd w takich warunkach. To super forma treningu siły i charakteru dla mega zaawansowanych, albo ambitnych.
  4. Numer cztery to płynność działania trenażera. Im większy, cięższy trenażer tym masywniejsze koło zamachowe oraz więcej elementów oporujących. To daje bardzo duże poczucie realizmu. To też spora przewaga maszyn direct drive, które ze względu na bezpośrednie przenoszenie mocy na kasetę sprawiają, że nasze nogi nie czują de facto różnicy czy generujemy daną moc na zewnątrz czy w czterech ścianach. Tak samo ciężko będzie ruszyć, tak samo długo trenażer będzie się kręcić pod wpływem bezwładności. Z tego też względu symulowanie zmiany nachylenia będzie bardziej płynne. Owszem, to niby tylko detale poprawiające nam humor, jednak robiąc kilkaset kilometrów miesięcznie fajnie jest kręcić na sprzęcie, który zapewnia bardzo duży realizm.
  5. Piąta cecha to kompatybilność. Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na to czy dany sprzęt jest w stanie obsłużyć na przykład rower ze sztywnymi osiami, albo MTB, gravela. Jaka jest minimalna ilość zębów jaką jest w stanie przyjąć dany bębenek. Czy w zestawie są odpowiednie adaptery? Warto jest przestudiować nie tylko dane techniczne, ale też wszystkie informacje na temat tego co znajduje się w pudełku a co będzie trzeba dokupić oraz ile to kosztuje. Na szczęście tutaj w zestawie są już wszystkie podkładki, przejściówki oraz osie.

Oczywiście nigdy nie będę udawać, że na rynku istnieje tylko włoska marka Elite, bo oczywiście alternatyw jest mnóstwo. Jedno przed czym bym przestrzegał to przed przesadną oszczędnością i wyborem sprzętu marek z chińskiego portalu za 300 zł. Najtańsze trenażery to idealny sposób na zrażenie siebie oraz całej rodziny do jazdy na trenażerze. Będą wibracje, upiornie głośno, bez należytego oporu i bez wskazań jakichkolwiek wartości. Z ciekawości kupiłem ostatnio tej klasy sprzęt i mam zamiar go testować razem z Wami, aby już nikt tego błędu nie popełnił.

Ten materiał powstał we współpracy z marką Elite, dzięki której powstało to studio, jednak polski Przedstawiciel nie wpływa w żaden sposób na to co i jak do Was mówię. Nie mniej chciałbym Was zaprosić na koniec do udziału w konkursie WKRĘĆSIĘ w którym do wygrania są 3 bony o wartości 5000 PLN i 20 zestawów akceosriów rowerowych. Link do szczegółów zabawy dodaję jak zwykle w opisie.

Prawie.PRO Made in Poland

299,99 
-13%
139,00 
75,99 89,99 
100,00 
-21%
Koniec serii
299,99 
349,99 
-19%
299,99 
PRO
389,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *