Przyrzekłem sobie kiedyś, że przynajmniej raz w roku będę wracać do tematu agresji na drogach. Bo dopóki wsiadamy na szosę, dopóty ten temat będzie wisiał nad nami jak gradowa chmura. Tym razem usiedliśmy do rozmowy z Tomkiem Marczyńskim – człowiekiem, który na rowerze spędził ponad trzydzieści lat, ścigał się w najważniejszych peletonach świata, a przez bezmyślną agresję za kółkiem wylądował w szpitalu.

Polska w rankingach drogowej wrogości niestety wciąż bije się o czołowe lokaty w Europie. Choć z roku na rok jest zauważalnie lepiej, to wciąż wystarczy jeden kierowca na stu, który postanowi dać upust swoim życiowym frustracjom. Trąbienie z odległości metra, wyprzedzanie na gazetę czy celowe spryskiwanie szyby płynem prosto w twarz jadących kolarzy to codzienność, z którą każdy z nas prędzej czy później się zderza.

Rozmawiając z Tomkiem, zawsze dochodzimy do tego samego wniosku: to rzadko jest kwestia samej techniki jazdy czy braku miejsca. To jest czysta psychologia. Egocentryzm, w którym ktoś uważa się za pępek świata, pośpiech, stres i codzienne napięcie, które najłatwiej wyładować na kimś słabszym. Za szybą dwutonowego auta każdy może poczuć się bezkarny. Na kolarza nie zatrąbi ktoś, kto ma poukładane życie i spokój w głowie – trąbi ten, kto w środku po prostu sobie z czymś nie radzi.

Dlatego zamiast dokładać do pieca i odpowiadać agresją na agresję, najlepiej działa twarda deeskalacja. Kiedy ktoś trąbi – po prostu macham z uśmiechem ręką, jakbym dziękował za pozdrowienia. Nie wchodzę w pyskówki, nie kopię w karoserię. Drogi są wspólne, każdy z nas jest tylko jednym małym puzzlem w ruchu drogowym, a w domu czeka na nas rodzina.

Jazda w parach, o którą kierowcy tak często toczą pianę, to nie jest żadna kolarska bezczelność, tylko elementarne bezpieczeństwo i fizyka. Wyprzedzenie pięciu par kolarzy zajmuje o połowę krótszy dystans niż wyprzedzenie sznura dziesięciu rowerów jadących gęsiego. A żeby zrobić to bezpiecznie, z zachowaniem ustawowego metra odstępu, przeciwny pas i tak musi być wolny – niezależnie od tego, czy jedziemy pojedynczo, czy parami.

Wszystkie te tematy i ideę wzajemnego szacunku przekuwamy w konkretne działanie. W Skawinie organizujemy wielki social ride i miasteczko rowerowe pod hasłem RESPECT. Chcemy pokazać, że kolarze i kierowcy mogą żyć w pełnej symbiozie, bez napinki i bez wrogości.

Obejrzyjcie naszą rozmowę z Tomkiem, podzielcie się swoimi doświadczeniami z szosy i przede wszystkim – uważajcie na siebie. Szacunek na drodze to nie przywilej, to obowiązek każdego z nas.

Prawie.PRO Made in Poland

(28) 659,99 zł
?
299,99 zł
?
(2) 274,99 zł
?
(19) 349,99 zł
?
Druga para -15%
(82) 49,99 zł
?
Drugi do ramy -25%
(37) 49,59 zł
?
Druga -10%
(81) 94,90 zł
?
(11) 399,59 zł
?
Drugi do ramy -25%
(26) 38,59 zł
?
(2) 349,00 zł
?

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Przeczytaj również: