Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Rób swoje. Ludzie zawsze będą ciebie krytykować (4)
/

Jak było kiedy zaczynałem? Wszyscy się śmiali, szydzili. Mało kto we mnie wierzył, prócz mnie samego. Tymczasem konsekwentnie realizowałem swój cel, płynąc pod prąd.

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Dzisiaj witam się z Wami po raz czwarty zarówno na You Tubie w sekcji „podcast” jak również na Spotify, iTunes czy też Instagramie, do obserwowania, którego, przez cały czas Was zachęcam, bo mi to bardzo pomaga właśnie w motywacji i rozwoju mojej działalności.

Dzisiaj będzie o pokorze. Dzisiaj będzie o pewności siebie, zwłaszcza na początku drogi do celu, jakikolwiek by on nie był. Zagadnienie bardzo trudne, bo dwustronne. Z jednej strony mamy do czynienia, bardzo często, z osobowością, która jest właśnie przepełniona aż do przesady pokorą, i wielu ludziom, zawłaszcza, kiedy zaczynają, brakuje tej pewności siebie. Brak pewności siebie to także, bardzo często, brak motywacji, bo wychodzimy z założenia, że: to na pewno się nie uda, jestem beznadziejny/ beznadziejna, wszyscy mi mówią dookoła, żeby nie walczyć, bo to nie ma sensu, albo inni też nie walczą. Z trzeciej strony pojawiają się ludzie, którzy nigdy nie mieli żadnych problemów, i uważają się za geniuszy sportu, czy też geniuszy sposobu na życie i mówią tym słabszym, na początku drogi, że są beznadziejni, sprawiając, że człowiek jeszcze bardziej zamyka się w sobie. Dużo wiem na ten temat, bo wiele miałem w swoim życiu takich momentów, które wyglądały jak cykle koniunkturalne; raz byłem przepełniony pewnością siebie, potem przychodziło takie spoliczkowanie mnie i byłem sprowadzany do parteru, zarówno w pracy, jak również wtedy, kiedy podjąłem decyzję o tym, że będę uprawiać sport.

No i właśnie. Wtedy, kiedy ważyłem jeszcze 120 kg i po raz pierwszy przyszedłem na siłownię na trening personalny i też na bieżnię, miałem wrażenie, że wszyscy dookoła patrzą na mnie z takim politowaniem. Niestety, często tego nie unikniemy i dosyć często będziemy porównywać siebie do innych uważając, że to właśnie, te trzecioosobowe persony są od nas dużo lepsze a to nieprawda. Zauważyłem, że osoby, które nie posiadają sporej pewności siebie, w dużej mierze opierają się na tym, co jest mało istotne, czyli chociażby na wyglądzie czy też na liczbach; na tych, które widzimy na wadze, na tych, które widzimy na zegarkach sportowych po przebiegnięciu 5 km czy po przejechaniu iluś tam kilometrów na rowerze z jakąś tam inną średnią, gdzie to okazuje się, że sąsiad jest dużo lepszy. Ten arogancki i pełen pychy sąsiad jeszcze mówi do nas: dzieciaku… Może nie wprost, bo wprost, tego rodzaju sformułowań używa się w Internecie, ale często to odczucie jest bardzo przykre i bardzo demotywujące, a tymczasem każdy z nas powinien na tym poletku, troszeczkę zamykać się w sobie i robić swoje. Wszyscy dookoła będą mówili, że nasz cel, czy to będzie uprawianie sportu, czy to będzie przejście na zdrowszą dietę, czy to będzie zejście z masy czy pozyskanie w życiu nowych umiejętności, będzie przez innych krytykowane; no bo, po co? Po co to robisz, przecież dobrze wyglądasz, co ty sobie ubzdurałeś, jaki triathlon, jaki rower? To samo będą mówiły osoby, które już dziś żyją aktywnie.

Ja nigdy nie zapomnę jak zacząłem publikować pierwsze filmy; wyglądałem wtedy jak wyglądałem, miałem wiedzę, jaką miąłem, doświadczeń też było mało i wtedy bardzo często słyszałem: weź, daj sobie chłopie spokój, po co ci to wszystko? Wiecie, co mnie najbardziej śmieszyło? To, jak w pewnym momencie zlatywali się ludzie z jakichś innych kanałów na You Tubie i to oni mi to pisali; że ja jestem w ogóle beznadziejny i w ogóle powinienem stąd iść, zamknąć ten kanał. Po co to robili? Nie wiem, mogę się tylko tego domyślać. Nie wietrzę żadnym teorią spiskowym. W każdym razie, trzeba sobie zdawać z tego sprawę, że tacy ludzie są wszędzie, którzy zawsze nas będą jednoznacznie, i bardzo źle oceniać – powierzchownie – po wyglądzie, po wynikach sportowych tu i teraz, nie patrząc na to, jaki mamy cel, tylko oceniając nas po tych małych krokach. Ten cel jest właśnie zbudowany z tych malutkich kroczków, a najważniejsze jest, żeby konsekwentnie iść do przodu. OK, czasami będzie trzeba zrobić dwa, trzy kroki w tył, tego nigdy nie unikniemy, ale przez cały czas mamy ten swój target, do którego jedziemy, biegniemy i to jest właśnie bardzo mocno skorelowane z pewnością siebie.

Niska pewność siebie też, moim zdaniem, utrudnia, przykładowo, odchudzanie, czy też trzymanie jakiegoś rygoru. Nie bez powodu osoby, na przykład, z depresją, która bardzo ściśle jest skorelowana ze złym, zaburzonym odczuwaniem własnej wartości, sprawia, że więcej jemy, bo siebie nagradzamy. To jest taki sprzeczny mechanizm, ale bardzo często występujący. Osoby, które przykładowo, miały okazję wyleczyć się z depresji, albo uzyskały jakąś inną pomoc farmakologiczną, bardzo często okazywało się, że w perspektywie chudły, bo miały większą motywację, i więcej sił do tego właśnie, żeby walczyć. Ja sam tego doświadczyłem. Dopiero wtedy, kiedy miałem w miarę spokojną głowę mogłem skupić się na diecie, bo wcześniej uprawiałem sport tylko po to, żeby właśnie oczyszczać ten łeb. Teraz, tak naprawdę, dalej sport uprawiam w największej mierze po to, żeby właśnie oczyszczać głowę i żeby przez to także budować lepszą pewność siebie i żeby sobie samemu, i innym przy okazji, udowadniać, że w wielu kwestiach nie mieli albo nie mają racji. A hejterzy znajdą się zawsze i zawsze znajdą się ludzie, którzy pomimo naszych rezultatów i pomimo tego, że my mamy satysfakcję, będą to albo bagatelizować, albo denominować, tak naprawdę, nasze rezultaty. Też nigdy nie zapomnę takiego momentu, kiedy miałem okazją nagrać wideo, takie bardzo szczere, w żaden sposób nielukrowane, o tym, że miałem okazję, na pewnych zawodach, zająć przedostatnie miejsce w swojej grupie wiekowej, ale to były Mistrzostwa Polski w duathlonie, gdzie zjechały się największe kozaki z całego kraju a grupa M30, to jest właśnie ten wiek produkcyjny. Ja z takimi kozakami, o co mam walczyć? Które miejsce zajmę? Wiadomo, jakie zajmę. Mogę na ten sam duathlon zapisać się w Ciechocinku i startować z siedemdziesięciolatkami i wtedy zajmę pierwsze miejsce. To, które miejsce będzie bardziej prestiżowe, albo da więcej satysfakcji. Tymczasem nie.

Ja często słyszałem: po co uprawiasz sport, po co ty trenujesz, skoro ty byłeś na jakiś zawodach przedostatni? I tak oceniają nas ludzie. I to powoduje, że faktycznie ta pewność siebie może być zachwiana, no, bo człowiek się zastanawia: no tak, skoro ja jestem taki słaby, to, po co trenować? Prawda? To jest straszne. Wypowiadają to ludzie, którzy owszem, nie mają problemu z zachwianą pokorą, mają aż nadwrażliwy syndrom własnej pokory czy własnej zajebistości i tacy ludzie nas oceniają. Wtedy też trzeba sobie przypomnieć, taką bardzo mądrą sentencję; nie, co powiedział, tylko kto powiedział”. Wtedy jest człowiekowi dużo łatwiej. Cokolwiek robiąc w Internecie, cokolwiek robiąc publicznie mając odwagę pokazać swój głos czy swoją twarz, trzeba być tym bardziej przygotowanym na to, że będziemy źle oceniani, ponieważ w Polsce dużo większą determinacją wykazują się osoby, które chcą powiedzieć nam coś złego niż coś dobrego. 90% ludzi, którzy napisaliby nam coś dobrego – nie napisze, a te 10%, to będą ludzie, którzy będą chcieli koniecznie zadbać o własną pewność siebie naszą ograniczając. To jest taki, wydaje mi się, wampiryzm.

Oczywiście ja to wszystko przedstawiam zerojedynkowo. Z jednej strony pokazując osoby, które nie czują się pewnie ze względu na swój wygląd, czy też początkowe rezultaty, które nie będą porównywalne z osobą, która 15 lat trenuje, czy chociażby rok, a z drugiej ludzi, którzy mają innego rodzaju zaburzenia w odbieraniu samego siebie, kiedy to ich serce przepełnia pycha. Są to bardzo często osoby, które tym sposobem maskują własne niedoskonałości. Często tak się mówi: o, widocznie ten ktoś ma kompleksy, skoro on tak wywyższa się, albo tak innych próbuje detronizować we własnym otoczeniu. Wydaje mi się, że to po części jest prawdą, że w głębi serca, osoby takie, „hejterzy”, to są ludzie, którzy próbują zdominować innych po to, żeby mieć to poczucie satysfakcji, albo odreagować właśnie w ten sposób.

Ja dzisiaj mam tego świadomość i jestem troszeczkę bardziej gruboskórny, co wbrew pozorom, pozwoliło mi na to, żeby zyskać dystans i do tych ludzi i też do samego siebie. Dlatego dziś nie mam problemu mówić o tym, że w czymś nie jestem absolutnie zajebisty, absolutnie najlepszy. Zdaję sobie z tego sprawę. Jednocześnie mam dosyć niskie poczucie własnej wartości nadal, ale to nie jest to, co miało miejsce jeszcze 3 czy też 4 lata temu, gdzie to naprawdę było wiele takich momentów, że nie chciałem pokazywać się ludziom, że ja trenuję, właśnie, żeby nie być ocenianym. I tak zrobiliśmy dużo więcej, niż 95% tego społeczeństwa, bo wyszliśmy, bo walczymy, bo próbujemy. Popełniamy po drodze różnego rodzaju błędy. Wszyscy dookoła mówią nam, żebyśmy tego nie robili, włącznie z rodziną, która absolutnie nie rozumie tego, dlaczego ktoś postanowił wydać 200 zł na buty, które są specjalnymi butami do biegania, albo kupił rower za 5 czy 6 tyś. Wtedy ciężko jest być pewnym siebie i mieć pewność tego, że zmierzamy w dobrym kierunku. Najgorszy jest ten moment przejściowy, wtedy, kiedy mimo to wszystko, musimy się zmotywować, kiedy mamy wrażenie, że absolutnie nikt nas nie rozumie, włącznie z tym, że sąsiedzi uważają nas za debili, bo o 5 rano, czy też o 21 po pracy, idziemy na rower. I po co to wszystko?

To tak samo, jak niektórzy ludzie nie są w stanie zrozumieć ducha rywalizacji sportowej. Ostatnio na triathlonie, na jednym z ostatnich startów podczas serii Garmina w Nieporęcie, miałem okazję zamienić dwa zdania z pewnym żeglarzem, któremu to bardzo przeszkadzały organizowane zawody triathlonowe na jego jeziorze i powiedział mi wprost: po co wy to robicie? ( bo w domyśle – jemu przeszkadzamy, bo fragment jeziora był zamknięty). I co? Ja się mam przejmować kimś takim? Nie, bo on tego, po prostu, nie rozumie, i nie zrozumie. No, może zrozumie jak umrze w wieku 65 lat w wyniku powikłanej choroby wieńcowej. W pewnych kwestiach, trzeba sobie właśnie zdać sprawę z tego, że z niektórymi ludźmi nie warto dyskutować i nie warto jest słuchać tylko negatywnych ocen. Co innego w przypadku, kiedy mamy do czynienia z konstruktywną krytyką naszego postępowania, bo wszystko można przedstawić na dwa rodzaje; ktoś narzeka bo ma 200 FTP, jakiś trzydziestolatek, przykładowo, i uważa, że jest zajebisty. OK, wtedy można powiedzieć: słuchaj, ale te 200 FTP by można było poprawić do 250 tylko musiałbyś troszeczkę inaczej trenować, musiałbyś, na przykład, jeździć krócej, ale mocniej, robić jakieś interwały, a co innego powiedzieć, że: co ty wiesz o kolarstwie dzieciaku, jak ty masz 200 FTP? Tak dla przykładu.

Ja będąc, trochę być może, nadmiernie pokorny, jestem też podatny na różnego rodzaju sugestie, jeżeli są konstruktywne, i z chęcią ich słucham, ale z drugiej strony nie daję się teraz zakrzyczeć przez ludzi, którzy będą mówili, że: jestem słaby z tego względu, bo mam zakola albo dlatego, ponieważ nie mam mięśni przedramienia albo dlatego, ponieważ jeżdżę na rowerze marki Kross a nie Spacialized, tak dla przykładu. W taki sposób dziś, współcześnie, bardzo często ocenia się ludzi przez ten pryzmat. Tak samo mi ludzie mówią, właściwie pod każdym wideo pojawia się sformułowanie, albo nawiązanie, do tego, że być może jestem homoseksualistą, skoro tak wyglądam jak wyglądam albo mam głos taki a nie inny, albo nagrywam wideo akurat z kolegą, do którego się uśmiecham, to na pewno jestem gejem.

Taką sentencją sentencji tego wszystkiego, będzie to, bardzo mądre sformułowanie, które mi przekazywał mój tata: „nie, co powiedział, a kto powiedział” i to jest bardzo istotne. Róbmy swoje, słuchajmy siebie i swojego organizmu, bądźmy zmotywowani do tego, żeby stawiać kolejne kroki, nawet jeżeli po drodze trzeba przez chwilę przebiec się w tył, nie przejmujmy się tymi, którzy nas źle nas oceniają, słuchajmy tych, którzy są mądrzy i nie krytykują nas a konstruktywnie sugerują coś i pamiętajmy, że najważniejsze jest wnętrze a nie zewnętrze. Jeżeli, dzięki utracie masy jesteśmy w stanie mieć co zyskać, poprawić swoją pewność siebie, to róbmy. Jeżeli taki jest nasz cel, takie jest nasze marzenie, bez względu na to, co by to było, jeżeli nie szkodzi drugiej osobie, to róbmy.

To taki właśnie bardzo dobry przykład mi się teraz nasunął. Dorosły człowiek chce zrobić sobie tatuaż, a wszyscy dookoła go krytykują, żeby go nie robił, bo chce sobie aniołka na ręce wytatuować. Jeżeli to jest czyimś marzeniem, żyje się raz, nikogo to nie urazi, to niech to robi. To samo tyczy się sportu. Ludzie będą nas krytykować zawsze, za wszystko. Najważniejsze jest to, żebyśmy sami wiedzieli czego chcemy i bez względu na opinie innych, to po prostu robili – dla samego siebie, bo my sami dla siebie bardzo często jesteśmy, i powinniśmy być najważniejsi, a wiele osób ma z tym problem, żeby to zrozumieć.

(Dzięki.)

(Cześć.)

Prawie.PRO Made in Poland

39,99 
-7%
279,99 
15,99 
49,99 
299,99 

Karty Podarunkowe i Vouchery

Prawie.PRO Tour Rytro 2022 Voucher

1599,00 
100,00 
139,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Rób swoje. Ludzie zawsze będą ciebie krytykować (4)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.