Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Po roku życia z tą cholerną pandemią (30)
/

Ten cholerny wirus to nie tylko same ograniczenia i utracone szanse. To zyskane nowe szanse. Ja je wykorzystałem, a pomogli mi w tym moi Widzowie i Słuchacze. Pandemia odmieniła moje życie. Na dobre!

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

I tutaj mój nietypowy podcast w pierwsze urodziny pandemii.

A to też jest jednocześnie przykład tego, że nie warto jest odwlekać niektórych decyzji i nie warto jest się poddawać nawet wtedy, kiedy wszystko wokół zmawia się przeciwko nam. Ja też miałem takie wrażenie, ale tak naprawdę ryzykowna decyzja, uchroniła mnie przed totalną katastrofą finansową i być może, przed totalną katastrofą mentalną. We współczesnym świecie to jest, niestety, bardzo ze sobą powiązane a także satysfakcja z wykonywanej pracy, czy to, jaka jest Wasza sytuacja finansowa, absolutnie bez dwóch zdań. Gdyby nie Prawie.PRO, gdyby nie to moje pełne zaangażowanie, czasami przez łzy, to byłoby naprawdę bardzo ciężko. Najprawdopodobniej nie nagrywałbym tego podcastu, bo właśnie teraz nie byłoby mnie w Polsce, albo nie poradziłbym sobie, po prostu z tym. I to jest straszne.

Ten rok dla mnie był, z jednej strony najtrudniejszym, tak jak dla wielu innych ludzi, nie tylko w Polsce, ale także na świecie, ale z drugiej strony, niesamowitym, pod względem wielkości różnych przemian, wielu różnych decyzji, kroków, które poczyniłem za sprawą pandemii i ona, tak jakby, dała mi potężnego kopa do tego, żeby podjąć niektóre z nich. Mam tutaj na myśli, chociażby zmianę swojego stylu pracy, tylu życia; ja jestem niestety pracoholikiem, ale też wykonywałem, jeszcze przed pandemią, wiele różnych frustrujących mnie zajęć, często niewdzięcznych, do których nie chcę wracać myślami. Pandemia pozwoliła mi, za sprawą Prawie.PRO, zrezygnować z części obowiązków, którymi się zajmowałem i oddelegować je komuś innemu, bo mnie, po raz pierwszy w życiu, zaczęło być na to stać, żeby móc zatrudnić dodatkową osobę do mojej drugiej firmy, która mnie odciąży, od wielu różnych, dosyć ciężkich zadań, które są związane, między innymi z obsługą klienta. Albo zrezygnowanie z niektórych klientów, którzy okazywali się być na tyle toksyczni, że wysysali ze mnie bardzo duże pokłady energii – i z tego też sobie zdałem sprawę, jak wielu różnych ludzi, których spotykałem na swojej drodze zawodowej, negatywnie wpływało na to jak się czuję, generalnie.

Różne ciężkie sytuacje w pracy wpływają na całe nasze życie, także na to, co się dzieje pod naszą głową, wtedy kiedy jesteśmy w domu, albo co się dzieje podczas weekendu, stąd też u mnie wziął się sport, bo zauważyłem, że podczas treningów nie myślę – ja się skupiam tylko i wyłącznie na wykonaniu danego zadania, danego celu – i to jest fantastyczne. To jest moje oderwanie, to jest moja enklawa, o której wielokrotnie Wam mówiłem.

Właśnie ten rok życia z pandemią sprawił, że zacząłem bardziej żyć ze sportu. Pasja okazała się być jednocześnie moją pracą. Czymś, co przynosi mi pieniądze, pozwala mi żyć, funkcjonować, i to jest naprawdę wspaniałe, i za to dziękuję, bo bez wsparcia moich widzów, czy też moich słuchaczy, to oczywiście by się nie udało. Ja mówiłem bardzo otwarcie, za co samemu sobie jestem wdzięczny, w kwietniu, chociażby, tamtego roku, kiedy była sytuacja najcięższa ekonomicznie, że: słuchajcie, sprawa wygląda tak, że ja, być może, za chwilę nie będę miał za co żyć – i wtedy ludzie rzucili się bezinteresownie do mojego sklepu – i to było najwspanialsze, że na największe wsparcie mogłem liczyć od ludzi, których nie znam. To jest fenomenalne i to, w kwietniu i maju, dało mi takie niesamowite skrzydła. Ja jeździłem samochodem, jeździłem na rowerze i chodziłem 5 cm nad asfaltem.

Każdemu z Was życzę, żeby katastrofa przerodziła się w coś tak wspaniałego. Oczywiście dużo mnie to kosztowało – to wszystko, to przeprowadzenie tych zmian. To był ciężki rok, pod względem ilości pracy, jaką miałem do wykonania, żeby to wszystko na nowo jakoś poukładać i odnaleźć się w tym wszystkim; żeby się rozwijać, żeby zadbać, żeby w sklepie, była ciągłość dostaw, żeby wszystko było dostępne od ręki. Jak finansowo to wszystko poukładać, tak żeby nie podejmować zbyt ryzykownych decyzji pod względem finansowym jednocześnie bez wsparcia jakichkolwiek instytucji finansowych? Nie jestem zwolennikiem, przynajmniej w tych czasach, zadłużania się. Ale udało się i to jest fenomenalne. Z drugiej strony, chyba, mniej więcej we wrześniu, dostałem taką bardzo mocną nauczkę, kiedy po raz kolejny, udowodniłem sam sobie, że ciężka praca, życie w ciągłym stresie, napięciu, brak odpowiedniej regeneracji, tej psychicznej, może się, po bardzo długim okresie bezwładności, zemścić na człowieku.

We wrześniu miałem okazję doświadczyć jednego z najsilniejszych epizodów depresji w moim życiu, poczucia niesamowitej bezradności, beznadziejności, spadku także poczucia własnej wartości: tych wszystkich rzeczy, o których tak często mówiłem i mówię – ja tego, po raz kolejny miałem okazję doświadczyć i to był ciężki moment. Znam jego genezę, wiem, że musiałem jakoś odreagować ten stres, który miał miejsce pół roku wcześniej, w maju, w kwietniu. Być może momentami, zbyt duże zaangażowanie w ratowanie czego tylko się da, czasami jest w stanie sprawić, że człowiek naprawdę straci siły, że to się odbije na psychice do tego stopnia, że nie będzie miał siły wstawać rano z łóżka i iść do pracy. Wtedy podjąłem kilka bardzo ważnych decyzji dotyczących tego, ile czasu będę spędzał w pracy, jak efektywnie, na czym będę się skupiać a czego absolutnie nie będę chciał robić. Uczę się przez cały czas także asertywności, również na kanale Prawie.PRO.

Wtedy też, podjąłem decyzje dotyczące tego, że będę, w sposób asertywny, podchodzić do podejmowania jakiejkolwiek współpracy z firmami zewnętrznymi, z markami, po to, żeby nie obciążać siebie; być biedniejszym ale szczęśliwszym. To jest chyba to, co powtarzam przez ostatnie kilka albo kilkanaście miesięcy: wolę być biedniejszy, ale wolę być spokojniejszy i żyć głównie z odzieży, a nie, chociażby, pokazywania logotypów jakiejś marki. Nawet ostatnio odkryłem dokładnie taką samą sytuację, kiedy zauważyłem, że jestem na prostej drodze do popełnienia, po raz kolejny, tego samego błędu, do robienia czegoś wbrew sobie. Nie. W niektórych sytuacjach to nie jest potrzebne. OK. Nie zarobię dodatkowych pieniędzy, będę 2 000 zł biedniejszy, ale za ten czas zrobię o wiele więcej innych różnych rzeczy, które będą sprawiały mi radość, i które będą moją inwestycją w przyszłość, albo inwestycją w to, żeby być szczęśliwszym i zdrowszym – także pod względem psychicznym – to jest bardzo istotne.

Kiedy człowiek sobie zadaje pytanie: ale po co jest Tobie więcej pieniędzy? Już nie potrzebujesz więcej pieniędzy. Masz wszystko. Najwyżej będziesz jeździć odrobinę gorszym autem, albo odrobinę gorszym rowerem, ale będziesz szczęśliwszy, bo koszt mentalny posiadania lepszego samochodu jest nie wprost proporcjonalny do wysiłku dodatkowego, jaki będziesz musiał włożyć w to, żebyś go utrzymał, tak dla przykładu. Ja się tego przez cały czas uczę – mniej, ale lepiej. Podobnie jest w przypadku Prawie.PRO. To też jest odpowiedź na pytanie, dlaczego nie mam dwa razy większej kolekcji, tak dla przykładu – bo nie chcę mieć dwa razy więcej kolekcji, bo chcę mieć małą, „bardziej ekskluzywną”, sprzedawać przez to mniej, ale robić to lepiej. Dbać o każdą jedną przesyłkę, o każde jedno zamówienie, bo sprawia mi to niesamowitą satysfakcję zrobić coś naprawdę dobrze, na 100%, ale robić to, nieco bardziej flegmatycznie, ale dokładnie, po włosku. Mieć czas na to, żeby napisać komuś dedykację do paczki, albo żeby znaleźć ciekawsze opakowania czy lepszy zapach, jakim będą pachnieć skarpetki po wyjęciu ich z pudełka. To są właśnie takie rzeczy, które zacząłem teraz doceniać i to jest właśnie kwestia tej pandemii. Ja, przez pandemię miałem okazję naprawdę zwolnić; uczyć się tego zwalniania, bo po raz kolejny dostałem nauczkę, że nie zawsze warto jest wypruwać sobie żyły, tak po prostu z przyzwyczajenia, z perfekcjonizmu. Trzeba zauważyć, że często pracoholicy są perfekcjonistami. Oni chcą wykonać nie 99% planu, nie 98%, nie zrobić coś dobrze, tylko zrobić coś idealnie, perfekcyjnie. Ja mogę, ale nie muszę być perfekcyjny. I to należało zrozumieć; albo chcę być perfekcyjny tam gdzie tego chcę, a nie tam gdzie mnie do tego ktoś zmusza. I to jest niezwykle cenna lekcja.

To jest identycznie, jak w przypadku tego słynnego cytatu Laski: „zastanów się co lubisz w życiu robić i zacznij to robić”, i dokładnie tak samo jest w moim przypadku, tylko, że mi musiała otworzyć na to wszystko oczy ta cholerna pandemia. Znowu musiałem doświadczyć utraty kontroli, jak chyba większość z nas, abstrahując już od sensowności czy nonsensowności rozwiązań, obostrzeń, absurdów prawnych, czy też zwyczajowych, kiedy to ludzie niesamowicie bali się pandemii przy 500 chorych a przy 10 000 jest nagle wszystko OK. W międzyczasie mieliśmy okazję zarżnąć troszeczkę gospodarkę, i sprawić, że ludzie zaczęli pić i ustawiać się w kolejkach do psychiatrów i psychologów. To są też straty, których nikt nie liczy, bo są niepoliczalne. Ich się nie da zestawić w codziennym raporcie Ministerstwa Zdrowia. Wszyscy spanikowaliśmy, strasznie. To było właśnie, moim zdaniem, zjawisko zbiorowej histerii, ale jak mówiłem o tym w kwietniu, czy w maju, że udziela nam się chyba histeria, to mało kto zgadzał się z moją opinią, niestety. Tak jest skonstruowany świat, tak są skonstruowane współczesne media, tak skonstruowany jest Internet, który odbiera nam troszeczkę zdrowego rozsądku, który często pozwala nam przypisywać sobie fałszywe autorytety, które nie mają racji.

Ciężki rok, naprawdę, bardzo ciężki rok, ale wierzę, że ta lekcja, którą miałem okazję wyciągnąć przez ostatnie 12 miesięcy sprawi, że teraz będzie tylko lepiej. To jest nauczka i to jest kolejny dowód na to, że często złe rzeczy, często to, co nas spotyka w życiu, teoretycznie nie miłego, może być jednocześnie szansą. To jest tak samo, jak utrata pracy. Jeżeli ktoś pracował przez 10 lat na jednym stanowisku, i nagle ją stracił, to powinien podziękować, bo to jest szansa na nowe możliwości a nie tkwienie w jednym i tym samym miejscu. Ja tego zaznałem, de facto, w swojej firmie. Przez 12 lat siedziałem dokładnie w jednym i tym samym miejscu i dopiero kop w dupę pokazał mi, że można funkcjonować zupełnie inaczej, że mogą być zupełnie inne priorytety w życiu, że można zupełnie inaczej postrzegać to, co robimy na co dzień, w tej naszej monotonii.

Trudny okres też pozwolił nam ocenić, kto jest prawdziwym przyjacielem, i na kogo możemy liczyć a kto będzie chować głowę w piasek. To też przykre lekcje, ale także potrzebne, pokazujące prawdziwość relacji międzyludzkich. Ja miałem okazję wielokrotnie się przekonać, że na wiele osób, w trudnej sytuacji, liczyć nie można i być może to też było przykre i to też było takim kamyczkiem do tego bałaganu w szafie, zamkniętej na milion spustów, na której jest potężny napis DEPRESJA. To jednocześnie upewnia nas w przekonaniu, że powinniśmy uczyć się, że w niektórych sytuacjach, musimy liczyć wyłącznie na siebie. I wtedy kiedy jest dobrze, i wtedy kiedy jest źle, my sami jesteśmy dla samych siebie najważniejsi. I też, przez cały czas, staram się to przyswajać – życie według tego schematu, że ja, dla samego siebie, powinienem być najważniejszy, bo jak coś się wydarzy, będę mógł liczyć, niemal i wyłącznie, tylko na samego siebie. Reszta ludzi weźmie i schowa głowy w piasek i będą udawać, że nie słyszą Waszego wołania. To weryfikuje po prostu ludzi; tego typu przykre i ciężkie doświadczenia.

Epidemia, to jest też taka trochę wojna – musicie przyznać. Ciężko to jest, oczywiście, porównać do takich zdarzeń w kartach naszej historii, ale i wojna i pandemia jest sytuacją kryzysową, kiedy wiele osób traci kontrolę nad codziennością, nad wieloma różnymi aspektami. Różni ludzie w różny sposób reagują na coś takiego co się zdarza w ich życiu; jedni zaczynają pić, drudzy rzucają się w pracę i sport – tak jak ja, kto inny jest na tyle otwartą i optymistyczną osobowością, że jest w stanie sobie poradzić z każdą trudnością z uśmiechem na twarzy. Tego zazdroszczę i tego cały czas się uczę.

Cholernie trudny rok, jeden z najtrudniejszych w moim życiu – zdecydowanie, ale potrzebny. Wierzę, że potrzebny każdemu z nas, i każdy z nas, oprócz przykrych doświadczeń, miał okazję wziąć z tego wszystkiego coś dobrego dla siebie.

Dzięki bardzo.

Prawie.PRO Made in Poland

-21%
Koniec serii
299,99 
PRO
389,99 
-13%
139,00 
349,99 
549,00 
349,99 
438,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Po roku życia z tą cholerną pandemią (30)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

One thought on “Po roku życia z tą cholerną pandemią (30)

  1. Sitab says:

    Hej, to świetnie! Ja też nie mam powodów do zmartwień, bo zacząłem rozwijać się w rowerowym kierunku – jest coraz cieplej, a sytuacja na świecie też się chyba poprawia. Dzięki za nagranie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *