Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Perfekcjonizm. Wszystko albo nic. Jak z tym walczyć w sporcie, domu i pracy? (38)
/

Znacie to? Ja walczę od lat z perfekcjonizmem. Zostałem wychowany na perfekcjonistę, jednak to nic dobrego. Najważniejszy jest balans pomiędzy dążeniem do perfekcji a ignorancją. To dotyczy także sportu jak i pracy. Zdecydowałem walczyć z tą swoja wadą, zaoszczędzony czas, siły i myśli angażując w Prawie.PRO, sport, większą spontaniczność i radość z życia.

Jeśli ten podcast okazał się dla Ciebie przydatny, a chcesz wesprzeć moją działalność to zapraszam do mojego sklepu na https://www.prawie.pro oraz Instagram: https://www.instagram.com/prawie_pro/

Cześć.

Tutaj Leszek.

Dzisiaj na tapetę bierzemy perfekcjonizm i w ramach tego perfekcjonizmu, ten podcast nie będzie perfekcyjny, ponieważ podczas jego nagrywania przemieszczam się po moim biurze, w którym sobie urzęduję. To jest chociażby, taki bardzo prosty przykład – nie zawsze wszystko musi być idealnie. Czasami dążenie do perfekcji jest tak obciążające, że przesłania nam sens i radość z życia, bo nie potrafimy się cieszyć z tego, że przejechaliśmy 90 km, bo 100 km dużo lepiej by wyglądało, a 90 km, to jest 90% sukcesu, zabrakło nam tylko 10. Podobnie jest z miejscem czwartym, i podobnie jest z noszeniem skarpetek nie do pary, co też jest świetnym ćwiczeniem dla tych, którzy boją się, w jaki sposób będą postrzegani przez innych. Jeżeli nie będą perfekcyjni to nie będą akceptowani, czyli nie będą kochani.

Wiele osób się z tym mierzy, ale sporo osób nie zdaje sobie z tego sprawy, jaka jest geneza bycia perfekcjonistą i w jaki sposób jestem w stanie znaleźć wspólny mianownik do sportu, wyglądu, pracy czy życia osobistego. Wydaje mi się, że właśnie w tym miejscu, w sporcie, bardzo często perfekcjoniści mają pod górkę, dlaczego? Ponieważ sam jestem perfekcjonistą, ale takim, który już osiągnął pierwszy sukces – zdałem sobie sprawę, że tak jest. Mówiąc to, patrzę na ułożone skarpetki, które widzę, że też nie są idealne, tak jak należy i być może, za chwilę, nawet to poprawię. Z drugiego punktu widzenia, chociażby Waszego, nie będzie to miało aż tak dużego znaczenia, czy u mnie te skarpetki równo są poukładane, bo dużo istotniejsze dla Was będzie, to, jaka jest ich, jakość. Czasami niektóre detale, będące tymi 10%, czy też 5%, warto jest zignorować, po to, żeby wykonać kolejne zadanie na 90%, może 95% czasem się uda, ale żeby iść dalej. Czasami tak jest z osobami, które zajmą czwartą pozycję na jakichś zawodach, gdzie mówi się, że jest to najgorsza lokata – owszem, patrząc z punktu widzenia takiej rodzicielskiej, szkolnej interpretacji naszych ocen, to podobnie mogłoby być i z czwórką z +. Dlaczego nie piątka? 4+ też jest dobra, tylko trzeba umieć to docenić i trzeba też zdawać sobie z tego sprawę, że nie zawsze musi być wszystko idealnie.

Bez względu na to, czy brak perfekcji to jest wynik braku sił, braku umiejętności, braku formy, czy też gorszego dnia i wydaje mi się, że każdy ma do tego prawo, żeby nie był idealny, ponieważ nie każdy z nas taki jest. Ba. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że nikt nie jest idealny. Często my, patrząc na innych, podświadomie mówimy sobie, że ci inni są lepsi – nieprawda. Każdy z nas jest bardzo podobny. A to, że my inny uważamy za lepszych, to jest wynik tego, że my siebie uważamy za gorszych. Wydaje mi się, że najfajniej jest znaleźć sobie taki zdrowy balans. Ja się też musiałem nauczyć pewne rzeczy olewać, przez co, po prostu, jestem szczęśliwszy. Nie myliłbym tego, oczywiście, z brakiem odpowiedzialności, bo to już jest przeginanie w drugą stronę.

Stąd właśnie podkreślam słowo BALANS. Rozwijajmy się, dążmy do tego, żeby być coraz lepszymi, ale nie po trupach. Nie kosztem tego, że nie będziemy w stanie spać po nocach tylko i wyłącznie, dlatego, że zajęliśmy gorszą pozycję, albo tylko i wyłącznie z tego względu, że mamy gorszą sylwetkę albo rozstępy na pośladkach. To nie są rzeczy, które z punktu widzenia tego, jak jesteśmy odbierani przez innych, mogą mieć jakieś znaczenie. Bardzo podobnie jest z kompleksami. Kompleksy w dużej mierze wynikają z perfekcjonizmu, bo nie dostrzegamy piękna w sobie, tylko zwracamy uwagę, na te pewne niedoskonałości, które zazwyczaj widzimy tylko my, a inni dopiero jak im powiemy, z czym się mierzymy. To też jest rzecz, której przez cały czas się uczę. Ja nie zawsze muszę być perfekcyjny, nie zawsze wszystko musi być idealnie. Łapię się na tym, bardzo często, i wydaje mi się, że to jest taka droga do autoterapii, jeżeli chodzi o leczenie się z takiego chorobliwego perfekcjonizmu – stawianie małych kroczków. Delikatne wychodzenie poza strefę tego komfortu, patrzenie na rzeczy, które nie są symetrycznie ustawione wokół naszego telewizora albo w kuchni. To jest oduczanie się perfekcjonizmu.

Oznaką tego perfekcjonizmu, chociażby u mnie, czy u innych osób, z czego się często śmieję, to jest, chociażby to dokręcanie kilometrów, czy metrów na biegu, albo na rowerze, bo chcę mieć równe 50 albo przebiegnięte 5 km a nie 4,97 km, bo akurat tak dzisiaj mi wyszło. To, wydaje mi się, też nie jest konieczne. Dumny jestem z siebie, jeżeli ta pokusa okazuje się być nie aż tak stanowcza, że jej ulegnę.

Są oczywiście kwestie takie, na które cały czas zwracam uwagę, chociażby w mojej pracy, albo wtedy, kiedy zajmuję się kwestiami związanymi, właśnie z Wami – moimi widzami, czy też słuchaczami. Staram się być perfekcjonistą, ale z punku widzenia zawodowego, czyli staram się mieć takie podejście do innych osób, dzięki którym tak bardzo mogłem zmienić swoje życie, na takie, jakiego ja bym oczekiwał. To jest jeden z nielicznych wyjątków, jeden z tych marginesów, które ja chcę zachować, i poświęcam dzięki temu więcej czasu i zaangażowania w to, żeby dobrze obsługiwać moich klientów w sklepie kosztem tego, że chociażby mój samochód nie musi być myty, co trzeci dzień. Ja go będę myć raz na dwa tygodnie, to w zupełności wystarczy, a zaoszczędzony czas zainwestuję w rozwój samego siebie, jakieś umiejętności albo właśnie, w rozwój mojego ciuchowego biznesu. A może dzięki temu nagram dodatkowy odcinek podcastu.

Ile dobrych i fajnych rzeczy można zrobić, robiąc inne, nieperfekcyjnie, bo często walczenie o te brakujące 5% sprawia, że musimy z siebie włożyć ich kolejne 40%. Naprawdę, i czasami się z tego śmieję, robię bardzo wiele różnych rzeczy, często na raz. Robię je szybko, robię je, na 90%, ponieważ te 10% będzie nieefektywne. O wiele lepiej będzie zrobić coś dziś na 90 % niż jutro na 100 % – rozumiecie, o co mi chodzi. Nie ma nawarstwiania się różnych drobiazgów, które sprawiają, że my potem, na co dzień, jesteśmy tym wszystkim przytłoczeni, bo okazuje się, że my z niczym nie wyrabiamy; albo przetrenowujemy siebie, bo chcemy osiągnąć to trzecie miejsce, a nie czwarte. Uwierz mi, że jak zaczniesz zajmować trzecie miejsce, to Twój perfekcjonizm powie, że powinna to być pierwsza lokata, a zajmując pierwszą lokatę, będziesz na siebie wściekły/wściekła, że ten czas nie był tak wyraźnie lepszy od wszystkich innych; byłem najszybszy, ale tylko o 30 sekund.

Perfekcjonizm naprawdę nie ma końca i zatruwa człowiekowi przyjemność z tego, co już ma, co osiągnął, i nie mówię tego, jako psycholog, mówię to, jako człowiek, który sam, od lat, już z tym walczy. Mój perfekcjonizm wziął się z tego, że w dzieciństwie oczekiwano ode mnie perfekcjonizmu, abym mógł sobie zasłużyć na uwagę, i teoretycznie, takie wyimaginowane bycie zaakceptowanym. To też nie było perfekcyjnie skonstruowane zdanie, ale nie będę przez to, nagrywać tego całego podcastu jeszcze raz – dawniej bym tak zrobił. To są takie przykłady, które, jeśli nauczymy się wyłapywać u nas samych, to okaże się, że po pół roku, czy po sześciu, podejście do wielu spraw będzie bardziej wyważone i będziemy mieli czas, żeby być perfekcyjni tam gdzie powinniśmy, albo tam, gdzie daje to wymierne efekty. Mówię Wam serio.

Ja, dzięki temu, mam więcej czasu, jestem luźniejszy, mogę zrobić sobie w pracy chwilę przerwy, mogę więcej czasu poświęcić na analitykę pewnych rzeczy, na prace rozwojowe, zamiast skupiać się na tym, czy oby na pewno maile, które dzisiaj wysłałem są perfekcyjnie skonstruowane, na co i tak, nikt do końca nie zwróci uwagi. Wiele jest różnych takich rzeczy, gdzie bycie perfekcjonistą nam przeszkadza, ale sami sobie, często, nie zdajemy z tego sprawy, że dążymy do perfekcji, której nie ma, bo perfekcja nie występuje.

Jestem ciekaw, czy teraz, w Waszych myślach, nie kotłują się podobne przykłady z Waszego życia, albo bardzo podobne schematy myślowe, czyli schematy, tzw. behawioralne, które zmuszają nas właśnie do tego, tak jak ja teraz, żebym podszedł do półki i symetrycznie układał wszystkie skarpetki, bo mnie drażni widok, kiedy są źle poukładane. Właśnie pojawia się znowu to pytanie: czy to jest konieczne? OK, mogę się tym zająć, jeżeli mam wolniejszą chwilę, ale nie powinienem z tego względu wychodzić dziś z pracy później. Powinienem skupić się na odpoczynku, na który każdy zasługuje.

Bycie perfekcyjnym sprawia, że nie mamy siły, i często czasu, na to, żeby skupić się na samych sobie, bo uważamy, że jesteśmy gorsi, że wszyscy analizują to, w jaki sposób wyglądamy, piszemy, mówimy, jeździmy na rowerze, biegamy – to nieprawda.

Życzę Wam, przy okazji tego podcastu, żeby w tak surowy sposób siebie nie oceniać, bo często, tym złym, surowym rodzicem czy też nauczycielem jesteśmy sami dla siebie, traktując siebie bardzo niesprawiedliwie.

Dziękuję.

Cześć.

Prawie.PRO Made in Poland

328,99 
-11%
249,00 
-13%
69,99 
0,00 
PRO
379,99 
349,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Perfekcjonizm. Wszystko albo nic. Jak z tym walczyć w sporcie, domu i pracy? (38)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.