Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Moje postanowienia noworoczne. Zrozumiałem dlaczego nie mogę schudnąć (52)
/

Jeśli ten podcast okazał się dla Ciebie przydatny, a chcesz wesprzeć moją działalność to zapraszam do mojego sklepu na https://www.prawie.pro oraz Instagram: https://www.instagram.com/prawie_pro/

Cześć.

Tutaj Leszek.

Niemal, co roku nagrywam materiał dotyczący postanowień noworocznych jednak dzisiaj zrobię to w nieco innym kontekście.

Na skutek swoich doświadczeń i postanowień noworocznych, dziś stałem się ich przeciwnikiem a nawet odradzam robić postanowienia noworoczne dotyczące swojej wagi, wyglądu czy odchudzania.

JEŻELI CZEGOŚ BARDZO CHCEMY, TO NIE ODKŁADAJMY TEGO NA JUTRO ALBO NA PRZYSZŁY ROK.

Nie chodzi tutaj, że przez całe życie człowiek musi sobie odmawiać wszystkiego – bo tak się nie da. Jedyne, co można zrobić, i to nie na skutek postanowień noworocznych, to zmiana swoich nawyków żywieniowych albo jeszcze, czego ja przez długi czas nie kumałem, tego, co kupuję.

Postanowieniem noworocznym nie powinno być to, że ja schudnę, tylko to, że będę się edukować, ale już od dzisiaj. Będę sprawdzać, co wrzucam do swojego wózka sklepowego, ile kalorii mają niby zdrowe rzeczy, które kupujemy na co dzień, bo myślimy, że są zdrowe.

Ktoś zadaje pytanie: a jak to jest z tym musli? I wrzuca mi opakowanie ulubionego musli z Biedronki, którego już nie kupuję. Okazało się, że tam jest syrop glukozowo-fruktozowy, dosypka cukru i w sumie ma tyle samo kalorii, co paczka chipsów. Dużo jest takich rzeczy, nad którymi ubolewam, i do których nie wracam, albo wracam niezwykle rzadko. To nie jest jednak kwestia postanowień noworocznych.

Dla mnie jedynym postanowieniem to jest: nie wracać do tego, co kiedyś było i poprawiać swoje wyniki w sporcie. Ale tylko dla swojej własnej satysfakcji. Najwięcej zyskałem, jeżeli chodzi o rezultaty sportowe, redukując swoją wagę. Na samym początku myślałem, że żeby być szybszym, muszę więcej trenować i nic nie muszę zmieniać w swojej diecie. Nie wiedziałem tego, że ważąc 103 kg, liczy się współczynnik mocy do masy a nie samej mocy.

Kiedyś postanowiłem z Nowym Rokiem, że będę chodzić więcej na siłownię, przejdę na dietę i zawsze kończyło się to pod koniec stycznia. Powielało się to z tym samym schematem, który co roku obserwuję w klubach fitness, tzn. jeżeli chciałbym pójść na basen 5 stycznia to muszę zaparkować 400 m od basenu a w połowie lutego wszystkie miejsca są wolne. Ludzie po prostu zniechęcili się tym nagłą zmianą o 180° w swoim życiu, czy to na talerzu, czy też organizując sobie każdy kolejny dzień.

Zauważyłem, że to jest tak: chciałem nadrobić w 4 dni – 4 lata zaniedbań, albo w 10 dni – 10 lat. I wtedy właśnie pojawia się kontuzja albo jemy skrajnie za mało, albo trenujemy skrajnie za dużo w stosunku do poziomu naszego aktualnego zaawansowania. Potem będzie nam się to kojarzyło tylko z bólem, cierpieniem i kontuzjami. Nigdy nie udało mi się schudnąć, wychodząc z tego typu założenia. Okazało się, że to, co działa, to codzienne licznie kalorii i nawet notowanie tego, co jem i planowanie codziennego deficytu – niech to będzie np. 700 cal/dzień.

To, co można zrobić już dzisiaj, to kupić sobie wagę, która będzie nas pilnowała każdego dnia i kontrolować masę. Tak jest, zwłaszcza w grudniu, że mówimy, że nawet przez miesiąc nie będziemy stawać na wadze; po co się denerwować. Warto kupić wagę smart, która pokazuje poziom tkanki tłuszczowej nawet, jeśli pokazuje z błędem, ale zawsze z tym samym błędem.

Bardzo często jest tak, w przypadku wielu osób, że przeszkodą w osiągnięciu wymarzonej wagi jest alkohol. Im więcej rozmawiam na ten temat, tym bardziej dochodzę do wniosku, że bez ogarnięcia kwestii alkoholowych, nie jesteśmy w stanie zrobić kolejnego kroku. Niestety, wszystko jest niweczone przez alkohol. Tak samo było u mnie. Okazywało się, że mając problemy, zajadałem je lub zapijałem. Nawet nie zadawałem sobie sprawy, że to nie jest normalne, że ja codziennie piję piwo lub dwa. To był sposób odreagowania, z którego musiałem zrezygnować. Przestałem na jakiś czas w ogóle pić alkohol, nie namawiam, żeby absolutnie działać w taki sposób. Kiedy zrezygnowałem całkowicie ze słodyczy i przetworzonej żywności, to straciłem ok. 20 kg od lipca do końca września. Okazało się, że to jest jedyny skuteczny sposób: stały deficyt, kontrola zakupów, przyrządzanie posiłków samemu, nie przeginanie w żadną stronę, otwarte mówienie wszystkim, że mamy problem, poproszenie otoczenia, żeby na jakiś czas się wstrzymali z pokusami.

Zaczynając od robienia zakupów – często, ale mało – możemy dokonać przemiany.

Zauważyliście, że ani razu nie padło słowo dieta? Może miałem okazję wspominać, że dieta w języku polskim, kojarzy się z czymś tymczasowym. To nie jest tak, że efekt jojo to jest efekt tego, że organizm sam, z niczego, zbudował na nowo tę masę. Nie. Na diecie jedliśmy 1800 cal. Skończyła się dieta, wróciliśmy do 3600 cal. Wyłączam oczywiście kwestie zdrowotne i przyjmowanie leków. W 90% przypadków to jest tak, że skończyła się trzytygodniowa dieta i zamiast jeść, zaczęliśmy żreć.

Najtrudniejszy jest pierwszy miesiąc po zmianie naszego podejścia do sportu i do jedzenia, które stanowi 70% sukcesu. Potem już to wchodzi w nawyk. Mi, po pierwszym miesiącu, było już łatwiej. Nie było mi smutno każdego dnia, że dzisiaj nie będę miał nic słodkiego na kolację.

Zachęcam Was do tego, żeby jak najwięcej czytać, jak najwięcej oglądać, jak najwięcej rozmawiać z ludźmi, którzy schudli. Jest wiele mitów, które sobie wmawiałem, i w które wierzyłem, usprawiedliwiając swoje niepowodzenia i dopiero, kiedy sam zobaczyłem, co działa a co nie, udało mi się faktycznie schudnąć. Wtedy uwierzyłem w to, że sukces zależy w większości od tego, co jemy a nie od tego, ile trenujemy, kiedy mamy sporą nadwagę.

Kiedyś było tak, że bardzo dużo trenowałem każdego dnia, byłem zmęczony, źle żarłem a masa stała cały czas w miejscu albo wręcz tyłem.

Doświadczyłem tego, więc mogę Wam o tym opowiadać. Wiem, że wielu z Was ten temat nie dotyczy i przepraszam, że go poruszam, ale zdecydowana większość, zwłaszcza nowych widzów, szuka ratunku.

Odsyłam jednocześnie do innych moich filmów, nawet całej play listy, która składa się z materiałów, na których pokazuję, co jem, czego nie jem, jakie są moje poglądy na temat tego, co należy, a czego nie należy robić, kiedy jesteśmy na redukcji.

Trzymam kciuki za każdego, kto postanowi zmienić coś w swoim życiu i uda mu się wytrwać w tych postanowieniach. To jest najważniejsze. Wtedy, kiedy przychodzi pierwsze zrezygnowanie po 2-3 tygodniach, to jest moment najbardziej przełomowy. Jeżeli się nie poddamy, to za chwilę zobaczymy fenomenalne efekty. To boli. Nie ma odchudzania, czy osiąganie lepszych rezultatów w sporcie bez cierpienia. Serio. Nie ma takich ludzi, którzy osiągnęli coś bez wysiłku, chyba, że są oszustami. To też musiałem zrozumieć. Nie geny, nie talent, nie predyspozycje tylko ciężka praca i cierpienie, które zostanie fenomenalnie wynagrodzone. O tym też się przekonałem, że warto było zacisnąć bardzo mocno pasa, żeby za pół roku, za rok, całkowicie zmienić komfort swojego życia, zmienić pracę, całe swoje życie, na skutek jednej swojej decyzji, na skutek tego, że chodziłem spać jakiś czas głodny.

Tego życzę na Nowy Rokżebyście nie popełniali tych błędów, co ja.

Prawie.PRO Made in Poland

49,99 
400,00 
-7%
279,00 
84,99 
139,99 
289,99 
-11%
249,00 
-13%
69,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Moje postanowienia noworoczne. Zrozumiałem dlaczego nie mogę schudnąć (52)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.