Pamięta ktoś z Was jeszcze rok 2006, gdy to firma Manitou wprowadziła na rynek zupełnie nowy w swojej kolekcji model amortyzatora, przeznaczony stricte do jazdy grawitacyjnej, a konkretnie dirtu i streetu? Ujeżdżany przez sławy takie jak Aaron Chase, Cam McCaul czy Darren Berrecloth, który to skakał na nim podobno 15metrowego dropa … Widelec w każdym razie na pewno potrafił znieść wiele, dawał sobie świetni rady od miejskich murków, przez skate parki, wielkie dirty, aż po leśne miejscówki. Ceniony był za niesamowitą wytrzymałość i sztywność – którą zawdzięcza m.in. busterowi umieszczonemu z tyłu, jak we wszystkich praktycznie produktach tego producenta; niską masę oraz kulturę pracy. Nie wybierał liści, ani kostki brukowej, ale za to w ogóle nie miał efektu pompowania i doskonale tłumił lądowania naprawdę sporych lotów. Jedyną wadą było słabe mocowanie osi w przypadku wersji 1 na oś 20mm, które w połączeniu za mocnym jej skręceniem owocowało pęknięciem odlewu.

Nadchodzi rok 2008 – Gold Label wypada z oferty, używanych modeli jest jak na lekarstwo, a ich ceny są mocno zaporowe.

Mija parę lat – jest rok 2011 – o używkach można już pomarzyć, ale wtedy do sprzedaży wchodzi Circus testowany już przez dobrą chwilę przez wymiatacza z San Diego – Mike Montgomery na pewno doskonale zadbał, by wszystko było jak należy. Gdy dobierzemy mu jeszcze paru kolegów z Kanady i naszego mistrza Szymona Szamana Godźka to sprzęt na pewno będzie stestowany do granic możliwości.

Wygląd:

Pierwsze wrażenie robi piorunujące – testowana przeze mnie wersja w kolorze białym jest po prostu piękna. Do tego korona w kolorze goleni dolnych i anodowane na złoto górne lagi to idealne połączenie. Jednak naklejki już na początku zaczynały odchodzić, a lakier przy śrubkach od osi także odpadł przy delikatnym już dokręcaniu. W tej chwili kończą się minusy tego produktu. W zestawie otrzymujemy jednak jeszcze komplet aż 4 arkuszy wlepek do ozdoby naszego cacka oraz nos klowna do założenia na koronę widelca … lub na swój własny. Jeśli jesteśmy jeszcze przy jakości wykonania to na oklaski zasługuje 20 milimetrowa oś hex, wykonana z aluminium i anodowana w grafit – coś pięknego, a waży tyle co nic.

Budowa:

Amortyzator opiera się na modelu Minute – wszystkie elementy zostały wzmocnione poprzez dodanie materiału w newralgicznych miejscach jak okolice bustera czy korona jednak waga nadal jest doskonała i mój widelec ważył ze sterówką przyciętą na 16,5cm jakieś 1900g! Jest to owocem zastosowania zarówno aluminiowej sterówki, goleni górnych górnych, ale także dopracowanej w każdym calu koronie, odlewie dolnych lag oraz systemie mocowania osi hex lock.

Jeżeli chodzi o regulacje i system tłumienia to otrzymany przeze mnie model Export posiada tłumik Absolute+, który już w fabryce zestrojono na wybieranie tylko dużych uderzeń i brak pompowania przy pedałowaniu. Ustawienia, jakie mamy do dyspozycji to tłumienie wolnej kompresji, powrotu oraz naprężenie wstępne w modelu Export za pomocą ciśnienia powietrza, a w Comp za pomocą pokrętła. Możliwe jest także wewnętrzne strojenie szybkiej kompresji oraz zmiana skoku między 80, a 100mm. W tej chwili muszę dodać, że wnętrzności można by postawić sobie na półce – wycinane CNC, anodowane na różne kolory aluminium robi niesamowite wrażenie po wyjęciu ze środka.

No to jedziemy!

Wpierw udałem się na miejscowy skate park, mam tam całkiem spory kawałek, a jechało się całkiem przyjemnie i bez zmęczenia, bo nie marnujemy energii na bujanie widelca. Na miejscu ustawiłem sobie powrót – regulacja ma zakres szeroki zakres, ale rozlokowany w obrocie tylko o 180stopni i trzeba się z tym bardzo delikatnie obchodzić, gdy chcemy uzyskać pożądany efekt. Regulacja kompresji ABS+ bardziej na miękko – jakieś 3/9 klinknięć, a z komory powietrze spuszczone całkowicie, bo w końcu to ma wybierać, a w zestawie jest sprężyna x-firm, która sama w sobie jest bardzo twarda. Pierwsze trzeba się było trochę przyzwyczaić i jeszcze podregulować to i tamto, ale po paru minutach już można było normalnie śmigać. Wszelkie sztuczki, loty i pompowanie po bowlu to sama przyjemność. Cirrus w ogóle nie tłumi nam wybić, przez co możemy latać jak nam się tylko podoba (czyt. Wysoko) a lądowanie są przyjemnie amortyzowane, czyli tak jak chcemy. Sytuacja powtarza się na streetach, dirtach czy pump trackach, gdzie możemy zasuwać do woli, bo nie tracimy energii w pompowanie, a lądowania są elegancko tłumione.

Teraz czas na leśny test – wybrałem się na miejscową trasę rodem z Kanady – same bandy i chopki bez korzeni i kamieni. Wprawdzie posiadamy z przodu tylko 100mm skoku, ale uginacz sprawdza się świetnie. Wybiera nawet niektóre mniejsze nierówności oszczędzając nasze nadgarstki, a lądowania gapów i dropów są bezbolesne, ale na prawdziwą trasę dh czy leśny freeride już zdecydowanie się nie nadaje.

Manitou udało się zbudować godnego, a nawet przewyższającego następcę na Gold Labela. Piękny, świetnie wykonany, lekki i wyśmienicie pracujący Circus potrafi zawrócić w głowie, w szczególności, gdy popatrzymy na jego cenę, a cenę konkurencji. Idealnie nadaje się do tego do czego został stworzony – od skate parków, aż po newschoolowe slopestylowe bikeparki.

Prawie.PRO Made in Poland

-13%
69,99 
139,99 
297,00 
43,99 
299,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.