Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Empatia w codziennym życiu jako wartość deficytowa (9)
/

Szkoda, że tak wiele osób odznacza się kompletnym jej brakiem. Egoizmem, zapatrzeniem tylko w swoje potrzeby. Bez refleksji i wgląd na drugiego człowieka.

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Witam na moim podcaście, który tworzę w oparciu zarówno o Spotify, iTunes, You Tube jak i Instagram. Dzisiaj tematyka mało sportowa, ale tak naprawdę sprowokowana jest poprzez najtrudniejszy start w moim życiu i najtrudniejszy start tego roku, który miał miejsce w Gdyni na Ironmanie, na dystansie sprinterskim. Ci, co mieli okazję oglądać moje wideo na YT albo samemu brać udział właśnie w tej rywalizacji, to wiedzą jak ciężkie warunki nasz wszystkich czekały, jak wysokie były fale, jak ciężko nabierało się powietrza, jak wiele było osób w jednym miejscu, bo ponad 700, jak wiele było momentów, kiedy naprawdę można było wpaść w panikę na otwartej wodzie, której się boję, ale nie wstydzę o tym rozmawiać. Ćwiczyłem sobie awaryjnie techniki relaksacyjne, jakbym czuł, że coś będzie w tak w trudnych warunkach na otwartej wodzie – po prostu odwracam się na plecy, patrzę w niebo, biorę parę głębokich wdechów i mam nadzieję, że płynę dalej. Tak też zrobiłem, bo było naprawdę grubo. I wtedy usłyszałem pytanie z tego płynącego tłumu: hej, czy wszystko jest z tobą w porządku? Płyniesz? – wiecie, jakie to było pokrzepiające? To, że kogoś interesuje mój los, to, że ktoś chce mi kurtuazyjnie pomóc, bo wiadomo, że mi nie pomoże w takiej sytuacji, nawet, jeżeli bym stwierdził, że zawracam albo, że właśnie teraz wpadam w panikę.

To jest niesamowite; zainteresował mój los inną, zupełnie obcą osobę. To się nazywa EMPATIA – deficytowa cecha współczesnego zachodniego społeczeństwa, tak mi się wydaje. Dla mnie empatia jest niezwykle ważna, z tego względu, że też się tego nie wstydzę, być może jestem nadmiernie wrażliwy jak na dorosłego mężczyznę i staram się być empatyczny względem drugiego człowieka. Staram się być wyrozumiały, staram się oferować pomoc, chodź bardzo często mam wrażenie, że robię to kosztem samego siebie, i że jest to, bardzo często, obciążające, i że bardzo często, niestety, nie można liczyć na wzajemność z drugiej strony. Tak, jakby ta empatia, to zrozumienie, chęć pomocy, trafiała w pustkę. Oczywiście jest coś takiego, jak karma, ale jak szanuję filozofię buddyzmu, tak akurat z karmą, ja osobiście się nie zgadzam. Być może, dlatego, ponieważ ultra rzadko mogę liczyć na dobrą karmę, żeby ona wracała. Czasami jest to troszeczkę dołujące i tyczy się to także sportu.

Bardzo obca jest mi rywalizacja po trupach do celu i naprawdę, dla mnie wydaje się dużo istotniejsze pocieszyć kogoś na trasie i stracić przez to 10 sekund niż mieć wszystkich dookoła w dupie, widząc tym bardziej, że coś się dzieje, że komuś spadł łańcuch albo w sytuacji, kiedy ktoś mnie pyta, czy nie jest przypadkiem nadmiernie blady; nie, nie jesteś blady, leć dalej. Tutaj nie chodzi o to, żeby powiedzieć: jestem wspaniały, jestem niesamowicie uduchowiony. Nie. Po prostu tak mam i to nie jest moja zasługa, właśnie to, że jestem przesadnie empatyczny względem drugiego człowieka, i nie mogę liczyć, bardzo często, na wzajemność wtedy, kiedy podświadomie oczekiwałbym tego.

To tyczy się, rzecz jasna, nie tylko sportu, ale tyczy się ogółem współ istnienia, jako my, społeczeństwo, wśród anonimowych ludzi, w kolejce, na lotnisku, na bramkach security, na drodze. Co Ci szkodzi wpuścić tego pieszego na jezdnię, jeżeli widzisz, że pada deszcz, wieje wiatr a on się akurat śpieszy na autobus? Ja stracę tylko 5 s., ale on, być może, dzięki temu, nie spóźni się do pracy i będzie się mniej stresować. Wydaje mi się, że często trzeba się zastanawiać nad tym, co czują inni ludzie w danej sytuacji, przed którą są stawiani. Dla nas to są pierdoły. Czasem niewielkie gesty, tak jak ten facet, który pyta mnie w wodzie, czy wszystko ze mną jest OK. Jego teoretycznie nic to nie kosztowało a mi to dało niesamowitą dozę energii. To jest niesamowite, jak małe gesty nic nas niekosztujące mogą zasilić drugiego człowieka bardzo pozytywną energią.

Podobnie w biznesie. Mam w swojej pracy do czynienia z naprawdę różnymi ludźmi – każdy jest inny; nie każdy jest w stanie współpracować w sposób taki, jaki bym sobie wymarzył, właśnie ze względu na to, że nie zwraca uwagi na drugiego człowieka. Czasem niewielki gest, ten służbowy, jest w stanie oszczędzić komuś kilka lub kilkanaście godzin pracy, czy też spowodować, że spokojniej zaśnie, albo, że będzie miał dobry albo zły dzień. Jeżeli się z kimś dobrze pracuje Tobie, to mu to powiedz: dobrze mi się z Tobą pracuje. A jeżeli się z kimś źle pracuje, to zapytaj, czy być może nie potrzebuje jakiejś pomocy. Może dzięki temu uda się kogoś zasilić tą pozytywną energią. Jeżeli w otoczeniu startujących osób albo w towarzystwie innych cyklistów spotykanych na Gassach widzisz, że ktoś ma problem, zapytaj się, czy nie potrzebuje przypadkiem pomocy przy założeniu tego cholernego łańcucha albo przy okazji wymiany dętki. To jest fajne i wtedy wierzy się w nas, jako ludzi, jako społeczeństwo, i to, że nie każdy z nas jest osobnym bytem, jak to się brzydko mówi, tylko, że my razem stanowimy jeden gatunek ludzki, który powinien dążyć do tego, żeby ze sobą współpracować. Jesteśmy sami sobie najbliżsi na tej planecie, a dla niektórych, wydaje mi się, że często, bliższe od drugiego człowieka są pieniądze, bliższe jest 10 sekund niż inny człowiek, bliższy jest mój cel i bycie lepszym od innych ludzi wychodząc z założenia, że inni na pewno są gorsi ode mnie. Strasznie egoistyczne i puste też mi się to wydaje. Internet też jest przepełniony brakiem empatii, bo w Internecie nie ma żadnych barier; chowamy się za nickami, ze kawałkiem grafiki i za pustym akapitem tekstu, który tak samo może kogoś zasilić w dodatkową energię albo może sporo tej energii mu odebrać.

Niewielkim gestem można bardzo pomóc drugiej osobie albo bardzo zaszkodzić, zwłaszcza w Internecie. Strasznie mnie to smuci, jak jedni z drugimi rozmawiają a propos dyskusji politycznych, często dyskusji sportowych oceniając innych przez pryzmat tego jak wyglądają, jaki mają czas, jaki mają głos, oczy, włosy czy też kask. To jest straszne, i też wielokrotnie staram się przemycać te wartości w swoich filmach mówiąc: słuchajcie, nie patrzcie na liczby, nie patrzcie na to, że ktoś przejechał mniej kilometrów od Was, i przez to czujecie się lepsi, bo nie wiecie, co te liczby kryją dla jednej i dla drugiej osoby; być może coś zupełnie innego; inny cel, inne emocje, inne trudy, inne starania. Dla jednego, na dystansie sprinterskim na triathlonie 1:40 to może być totalna katastrofa, ale może być niesamowitym progresem, walką z wieloma różnymi przeciwnościami losu pół roku wstecz i w dniu zawodów.

Dlatego wydaje mi się, że bez względu na to, co robimy, bez względu na to, czy jedziemy samochodem, czy jedziemy rowerem, czy bierzemy udział w zawodach, ważne jest żeby dostrzegać drugiego człowieka, i żeby poświęcić 5 sekund na to, żeby zastanowić się, co w danej sytuacji druga osoba może czuć, i czy być może jesteśmy w jakiś sposób danej osobie, nawet samą kurtuazją. Być może dzięki temu zawiąże się jakaś nowa wspaniała znajomość. Być może, dzięki temu będziemy mogli liczyć w trudnej sytuacji na rewanż, czego Wam szczerze życzę, chociaż mam wiele różnych, bardzo złych doświadczeń wynikających z tego, że kiedyś czegoś od kogoś oczekiwałem, albo wierzyłem w to, że jeżeli komuś w przeszłości w wielu różnych rzeczach pomogłem, to, jeżeli ja będę miłą trudną sytuację to będę mógł liczyć właśnie na pomoc. Często okazywało się, że nie, nie mogę na to liczyć, i jeszcze obrywało mi się za to, że kiedyś, komuś chciałem w jakiś sposób pomóc i to jest strasznie dołujące. Jednak mimo to, staram się nie zrażać, choć staram się także nie brnąć w znajomości, które opierają się tylko i wyłącznie na dzwonieniu do mnie w sytuacji, kiedy coś potrzeba, pół roku się do Ciebie nie odzywam, dzwonię i w sytuacji, kiedy ja odbieram tę rozmowę już wiem, że będę do czegoś potrzebny. Wtedy staram się stawiać na asertywność. Kiedyś u mnie nie było tej asertywności w ogóle i nie potrafiłem do ludzi nabierać dystansu, do tych, do których powinienem, ponieważ istnieje też coś takiego, jak ten wampiryzm. Są ludzie, którzy są wampirami, którzy wysysają z nas tę energię oczekując od świata, że wszyscy im dookoła zawsze będą pomagali, nigdy nie zastanawiając się nad tym, czy nie powinni w jakiś sposób móc się zrewanżować wtedy, kiedy być może, ta druga strona tego potrzebuje. To jest wtedy sportowe zachowanie; znowu odniosę to do sportu. Ile obrazków jest różnych w Internecie, kiedy to dwóch rywali przestaje ze sobą rywalizować, wtedy, kiedy jedna ze stron zauważa, że konkurent potrzebuje pomocy – ujmujące, i wzruszające. Szkoda, że takich gestów, na co dzień jest niezwykle mało i wtedy, kiedy one się pojawiają to parzymy ze zdumieniem – to nie powinno być zdumienie, to powinna być norma.

To tak przy okazji zbliżającego się końca roku i przy okazji zbliżających się świąt. Temat do wspólnej refleksji. Jestem ciekaw czy podzielacie moje opinie. Jednak mimo wszystko warto pomagać i warto jest się liczyć z emocjami drugiego człowieka.

Dzięki.

Cześć.

Prawie.PRO Made in Poland

399,00 
299,99 
-9%
299,00 
-25%
29,99 
-7%
279,00 
549,00 
39,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Empatia w codziennym życiu jako wartość deficytowa (9)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.