Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Budowanie wydolności w kolarstwie i bieganiu. Jak być szybszym biegaczem i kolarzem? (8)
/

Biegają i śmigają na rowerze nie tylko mięśnie. Przede wszystkim liczy się wydolność. Ona stanowi o większości naszego sukcesu. Jak ją poprawić?

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Witam Was zarówno na You Tubie jak i również Spotify, iTunes czy też Instagramie. Zachęcam Was do tego, żeby mnie obserwować, tam gdzie posiadacie swoje konta, bo mnie to bardzo motywuje i wspiera jednocześnie.

Dziś na temat wydolności i na temat tego, jak być szybszym na rowerze, czy to w butach biegowych czy też na basenie. Ja zaczynałem od zera i to jeszcze w dodatku z dosyć sporą nadwagą i w międzyczasie miałem okazję święcić zarówno tryumfy na miejscu pierwszym od końca jak i również zauważać dosyć wyraźny progres, który był najbardziej kontrastowy wtedy, kiedy zrzuciłem dosyć sporą ilość kilogramów. To, z czego musicie sobie zdać sprawę, to, że największy progres zauważycie wtedy, kiedy nie będziecie obciążeni dodatkowym balastem.

Powiem Wam taką śmieszną swoją obserwację. Czasami krążę po świecie i czasami zabieram ze sobą walizkę 20 kg, jako bagaż rejestrowany do samolotu. Ostatnio miałem okazję ją dźwigać gdzieś pomiędzy schodami i wtedy zdałem sobie z tego sprawę, że; kurcze, to 20 kg w tej walizce to jest dokładnie to, co dźwigały moje stopy, czy też moje kolana, kiedy biegałem czy kiedy jeździłem na rowerze. Uświadomiłem sobie, że to jest absolutna masakra. To samo tyczy się chociażby dwóch zgrzewek wody mineralnej gdzieś w sklepie. To są te kilogramy, które kiedyś miałem w sobie w postaci tłuszczu; jak biegać z dwiema zgrzewkami, jak biegać czy jeździć na rowerze ciągnąc za sobą walizkę dwudziestokilogramową? Całe szczęście, że zdałem sobie z tego sprawę w momencie, kiedy już zrzuciłem te 20 kilogramów, ale to jest takie, dla mnie bardzo obrazowe i zarazem, może okaże się, motywujące dla tych, którzy faktycznie mają do zrzucenia jeszcze to 20 kilogramów. Wyobraźcie sobie, że możecie zostawić tę walizkę, te butelki wody i biec bez nich, czy też jechać na rowerze albo płynąć bez nich.

Wtedy, kiedy zakończyłem proces odchudzania, kiedy ważę 78 – 79 kg, jestem zdecydowanie lepszy, zdecydowanie szybszy tylko i wyłącznie ze względu na to, że zrzuciłem te kilogramy. Oczywiście, spora część z Was nie ma problemu z nadwagą i mimo tego, na samym początku kariery zastanawiacie się; kurczę, jak to inni są w stanie przejechać ten odcinek w tak krótkim czasie, jak to jest możliwe, że ktoś biega tak szybko? Oczywiście, nikt z nas nie zbudował wydolności czy też formy z dnia na dzień, no chyba, że ktoś biega od małego, i szczerze zazdroszczę tym, którzy byli wychowywani w duchu sportowym i przez cały czas są aktywni, od kiedy to pamiętają, bo oni tak naprawdę, dziś są w zupełnie innym miejscu. Wiele osób, które dziś święci tryumfy w wieku 30 lat, tak naprawdę konsumuje efekty pracy już z czasów dzieciństwa – i to jest fantastyczne. Tego należy pozazdrościć. Niestety, większość z nas, uprawiających triathlon, kolarstwo, czy też bieganie, biorących udział w zawodach, robią to do niedawna, albo mieli za sobą taki etap, kiedy to nic nie robili i w pewnym momencie postanowili uprawiać sport. Wtedy faktycznie jest ciężko ruszyć z miejsca i może to być wręcz frustrujące, że wsiadamy na rower szosowy, i ciężko jest nam utrzymać te 31 czy też 32 km/h.

Ja też byłem zaskoczony, że wchodząc na bieżnię, nie jestem w stanie przebiec z prędkością 8 km/h więcej niż 1 km, ale kilka lat pracy nad sobą pozwoliło mi na to, żeby dziś, bez problemu przebiec 10 km z prędkością 13 km/h bez większego spinania się. To jest kwestia wydolności i najbardziej, w kreowaniu wydolności mojego organizmu pomógł mi rower, a tak naprawdę pomogli koledzy, których spotykałem po drodze, i którzy nigdy na mnie nie czekali i zmuszali mnie do tego, żeby wyciskać z siebie siódme poty. Dużo też pomógł mi pulsometr, czy też zegarek sportowy, który to mi pokazywał, w którym miejscu zaczynam pracować nad swoim VO2max, czyli nad ilością tlenu, którą jestem w stanie pochłonąć na minutę na kg masy mojego ciała. On mnie, tak naprawdę, ten zegarek, czy ten pulsometr motywował do tego, żeby poprawiać te cyferki, które ja widzę na wskazaniach tego VO2max. Ten VO2max, czyli tą wydolność najlepiej ćwiczymy wtedy, kiedy wychodzimy zdecydowanie, poza granicę komfortu – to jest takie ostatnio modne sformułowanie, ale nie znam lepszego. Co to znaczy: wyjście poza strefę komfortu? Na przykład bieganie 100 m z takim tętnem, z którym chce nam się już zwymiotować albo jazda na rowerze momentami taka, która właśnie sprawia, że jest nam niedobrze, pokonywanie jakiegoś pagórka w naszej okolicy, z jak najlepszym czasem, czy jakiegoś krótkiego dystansu. To są po prostu interwały. Interwały, jazda, bieganie na czas, bardzo mocno rozwija wydolność naszego organizmu. Ilość tlenu, jaką jesteśmy w stanie pochłonąć na minutę, na kilogram masy naszego ciała. To jest bardzo obrazowa jednostka, moim zdaniem, bo z jednej strony zachęca do tego, żeby robić interwały a z drugiej strony zachęca do tego, żeby redukować masę naszego ciała; chyba, że jest optymalna, wówczas nie róbcie sobie krzywdy odchudzaniem się, bo odchudzając się jest nieco ciężej wykonywać cięższe treningi i wtedy możemy zauważyć nawet regres naszej formy, kiedy jesteśmy na mocnym deficycie kalorycznym.

Tak też było u mnie, zwłaszcza na początku, kiedy zdecydowałem się na takie dosyć agresywne odchudzanie. Faktycznie, początkowo te efekty były odwrotne, bo owszem, traciłem kilogramy, ale też traciłem waty, czy też traciłem szybkość swoją biegową, a nawet tą na basenie. No niestety. Organizm jest w szoku i nie za bardzo wie w jaki sposób się zachować kiedy ma do czynienia z takim deficytem. Dlatego, to co jest moim zdaniem najistotniejsze w budowaniu tej prędkości, to jest konsekwencja, to jest cierpliwość, to jest robienie interwałów, to jest zabieranie się z ludźmi, którzy są mocniejsi od nas, to jest branie udziału w zawodach, nawet jeśli mamy zająć ostatnie miejsce, to jest fantastyczna jednostka treningowa, bo jesteśmy niesamowicie zmotywowani. To, czego bym unikał, to na pewno długotrwały wysiłek fizyczny w strefie tzw. tlenowej, czyli dla nas komfortowej, kiedy to nie za bardzo się wychylamy, jedziemy sobie leniwie, tetrycznie. To też jest ważne, ale w przypadku, kiedy chcemy rozwijać wytrzymałość. Niestety, to często kłóci się z budowaniem wydolności, ponieważ nie jesteśmy w stanie, będąc zmęczeni długim wysiłkiem,  wykonywać aż tak dobrych, aż tak mocnych powtórzeń, które będą tak rozwojowe, zarówno dla naszych mięśni, jak i również dla naszego serca, układu oddechowego, czy też krążeniowego. Dlatego, w tym momencie, na przykład zimą, warto jest zmniejszyć objętości ale podnieść ich intensywność.

Tak dla przykładu Wam powiem; mam jeden z nielicznych powodów do satysfakcji w postaci wczorajszego treningu – ja mam takie zadanie, którego się trzymam w zimie, to mniej więcej, co dwa tygodnie pokonywać taki spory podjazd na Zwifcie, który się nazywa Alp du Zwift; ma on 11 km, ale 1100 m wzniosu i to oznacza, że średnio gdzieś jeździmy na nachyleniu 8 – 9 –10 – 12% i takie podjazdy prowokują mnie do tego, żeby naprawdę mocno deptać po tych pedałach. Co to oznacza mocno deptać? – 50 min jazdy – 300 W. To naprawdę jest walka; raz – z nogami, dwa – z głową, ale dzięki temu czuję, że naprawdę jestem coraz lepszy. Zmuszam organizm do tego, żeby przez 50 min. pracował na maksymalnych obrotach, i on się do tego będzie musiał zaadoptować; zarówno nogi jak i mój układ krążeniowy czy też oddechowy; będzie uczyć się tego, żeby lepiej wykorzystywać ilość pochłanianego tlenu, i tym sposobem właśnie dalej podnosić swoją wydolność. Taka dobrze przepracowana zima sprawia, że ja na wiosnę od razu widzę, że zupełnie inaczej układa się ten rower i pedały pod nogami, i że faktycznie jestem szybszy. To co jest też istotne i także dosyć motywujące to, że zarówno jeździmy na rowerze jak i biegamy czy pływamy z tą samą wydolnością. Wydolność, to jest podstawa budowania czegokolwiek. Tak dla przykładu, jeżeli będziemy dobrym biegaczem, to będziemy też dobrym kolarzem, jeżeli chodzi o prędkość i tempo. Oczywiście, w jednym i w drugim przykładzie pracują nieco inne grupy mięśniowe, ale to co najważniejsze, czyli wydolność mamy, mięśnie się do tego zaadoptują. Dlatego fajny jest triathlon, ponieważ jedną wydolnością obsługujemy trzy dyscypliny. Oczywiście układ szkieletowy i mięśniowy również potrzebuje treningu, również potrzebne jest rozwijanie siły mięśniowej, ale u podstawy tego wszystkiego, tym fundamentem będzie zawsze wydolność, no chyba, że mówimy o golfie albo bilardzie; tam faktycznie ta wydolność nie będzie potrzebna. Tak czy siak, ona zawsze będzie najważniejsza. Żeby zbudować dobrą wydolność, potrzebujemy interwałów, potrzebujemy czasu, potrzebujemy optymalnej wagi i sporej dozy cierpliwości.

To zawsze równa się ciężkiej pracy i wieloletnich przygotowań. Przede mną właśnie czwarty sezon kolarski; nadal nie zbudowałem imponującej wydolności, ale coś już tam mam i przez cały czas staram się pracować nad poprawą tej wydolność, zwłaszcza zimą, bo więcej czasu wówczas mam na to, żeby właśnie robić krótkie, a bardzo intensywne zadania treningowe, które mogę bardziej regularnie powtarzać. To się tyczy zarówno biegania jak i również kolarstwa i daje mi to niesamowicie dużą satysfakcję, której również i Wam życzę. I do tego wcale nie potrzeba drogiego sprzętu, ale pulsometr, mimo wszystko czasami się przydaje, chociaż by po to, żeby śledzić progres.

Dzięki.

Cześć.

Prawie.PRO Made in Poland

49,99 
139,99 
499,99 

Karty Podarunkowe i Vouchery

Prawie.PRO Tour Rytro 2022 Voucher

1599,00 
-18%
129,99 
-9%
299,00 
PRO
379,99 
-13%
69,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Budowanie wydolności w kolarstwie i bieganiu. Jak być szybszym biegaczem i kolarzem? (8)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.