Kwestie nazewnictwa: „Szosa” kontra „Kolarzówka”
Youtuber porusza temat żargonu i nazewnictwa używanego w środowisku. Wyjaśnia, że współcześnie na tego typu rower mówi się po prostu „szosa” lub „rower szosowy”. Zwraca uwagę, że powszechne dawniej słowo „kolarzówka” jest obecnie określeniem przestarzałym i leciwym. Osoby jeżdżące na co dzień nie mówią, że jadą gdzieś „kolarzówką”, lecz że „byli na szosie”. Używanie słowa „kolarzówka” najczęściej zdradza osobę, która nie jest zbyt mocno zakorzeniona w temacie.
Masa roweru, koszty a realna prędkość
Leszek przechodzi do analizy parametrów wagowych oraz finansowych współczesnych rowerów. Wskazuje, że najtańsze rowery szosowe ważą w okolicach 9 kg, natomiast najdroższe konstrukcje wyczynowe schodzą do poziomu 6,8–7 kg. Zauważa finansowy paradoks: ta różnica zaledwie 1–2 kg wagi stanowi często aż 95% ostatecznej ceny roweru. Stanowczo jednak podkreśla, że rower lżejszy o kilogram czy dwa nie będzie o 95% szybszy. Różnice te są na tyle marginalne, że w przypadku braku formy fizycznej u zawodnika, drogi sprzęt w żaden sposób mu nie pomoże.
Kryteria wyboru roweru dla amatora
Dla osób zastanawiających się nad zakupem swojej pierwszej szosy autor ma prostą radę: należy sprawdzić tylko i wyłącznie dwie rzeczy. Po pierwsze – na jaki wydatek finansowy nas stać (jaki mamy budżet). Po drugie – który rower w tym budżecie najbardziej nam się podoba wizualnie. Według Leszka cała reszta technicznych rozważań nie ma większego znaczenia dla amatora.
Analiza klas i działania osprzętu (Shimano i SRAM)
Autor odnosi się do dylematów sprzętowych dotyczących grup osprzętu (Shimano 105, Ultegra, Dura-Ace, SRAM Force czy systemy elektroniczne Di2). Wyjaśnia, że co do zasady mechanizm działania jest taki sam: kolarz dysponuje dwiema klamkomanetkami, z których prawa zawsze odpowiada za tylną oś (hamowanie i zmianę przełożeń). Słyszalne w filmie precyzyjne „cykanie” to cecha jego własnego roweru opartego o elektroniczną grupę Shimano Ultegra.
Porównując Ultegrę do tańszej elektronicznej grupy Shimano 105, wskazuje, że wyższa grupa ma minimalnie mniejszą, lżejszą i bardziej aerodynamiczną przerzutkę, nieco lżejszy łańcuch oraz kasetę, która w środku jest pusta (w tańszych grupach te elementy bywają pełne). Sumarycznie jednak te detale w znikomy sposób wpływają na prędkość kolarza. Przytacza anegdotę z Hiszpanii, gdzie wypożyczył rower z elektroniczną grupą 105 i dopiero po dwóch dniach zorientował się, że to nie Ultegra, co dowodzi braku realnej przewagi w działaniu. Różnice sprowadzają się do nieco lepszej ergonomii i zysku wagowego na poziomie ćwierć kilograma między 105 a Dura-Ace, ale jest to zdobywane ogromnym kosztem finansowym. Ma to znaczenie wyłącznie dla zawodowców walczących o milisekundy. Cała suma tych drobnych innowacji technologicznych („ziarenek piasku”) daje amatorowi najwyżej 0,5 km/h przewagi. Jedynym elementem osprzętu o realnym znaczeniu są hamulce – droższe grupy posiadają tarcze o większej pojemności i tolerancji cieplnej, lepszą dozowalność oraz specjalne radiatory odprowadzające nadmiar ciepła.
Materiały konstrukcyjne ramy: Karbon czy aluminium?
Kolejnym stałym punktem dyskusji jest wybór między aluminium a karbonem (włóknem węglowym). Leszek twierdzi, że 90% sukcesu i przewagi karbonu to komfort jazdy, wynikający z innego zachowania się materiału, co czuć już po pierwszym kilometrze. Co ważne, na ten komfort wpływa nie tylko sama rama, ale też to, czy karbonowa jest kierownica, mostek oraz sztyca podsiodłowa (rura bezpośrednio pod siodełkiem), które skutecznie tłumią wibracje.
Rola kół szosowych i wysokość stożka
Autor mocno akcentuje wagę kół, o których amatorzy często zapominają. Wysokość stożka obręczy oraz materiał (aluminium vs karbon) determinują aerodynamikę, sztywność i odporność kół. Tańsze rowery mają niskie koła aluminiowe. Droższe mają wyższy stożek z karbonu. Wyjątkiem są ultralekkie koła przeznaczone stricte w wysokie góry – mają niski stożek, by jak najmniej ważyć, jednak przez mniejszą ilość materiału mogą charakteryzować się mniejszą sztywnością i mniejszą tolerancją na nadwagę zawodnika. Koła z wyższym stożkiem lepiej wyglądają, rasowo brzmią i motywują do jazdy. Leszek krytykuje „mędrców z internetu”, którzy w komentarzach szydzą z amatorów na drogich rowerach („rower za 30 tysięcy, forma za 3 zł”). Zauważa, że jako społeczeństwo bogacimy się, a rower za 7000 zł stał się rozsądnym, standardowym wydatkiem na początek pasji.
Ewolucja ogumienia: Szytki, dętki i systemy bezdętkowe
W kwestii opon zaszły gigantyczne zmiany. Kiedyś jeżdżono na wąskich oponach (np. 23 mm), a w peletonie królowały szytki (opona zintegrowana wewnątrz z dętką, tworząca monolit przyklejany do obręczy), w które pompowano ekstremalne ciśnienia rzędu 9, 10, a nawet 11 atmosfer. Z czasem, wraz z rozwojem nauki, peleton przeszedł na opony szersze (25 mm, a obecnie standardem są 28 mm lub nawet 30 mm). Równolegle uznano wyższość systemów bezdętkowych (tubeless) i drastycznie obniżono ciśnienie. Wielu zawodników jeździ dziś w systemie bezdętkowym na ciśnieniu zaledwie 5–6 atmosfer, co gwarantuje nieporównywalnie lepszy komfort, trakcję i przyczepność bez strat na oporach toczenia.
Mimo to, Leszek osobiście deklaruje się jako zwolennik tradycyjnych dętek. Ufa im najbardziej, ponieważ dętka jest w pełni przewidywalna: w razie przebicia opony zatrzymuje się, poświęca 10 minut na wymianę i jedzie dalej, bez zastanawiania się, czy płyn uszczelniający (mleczko) w bezdętce zalepił dziurę, czy trzeba użyć naboju CO2, pompki, czy opona w ogóle da się ponownie założyć ręcznie. Za swój osobisty sukces uważa jednak fakt, że w klasycznych oponach dętkowych o szerokości 28C zszedł z ciśnieniem do 6 atmosfer, by docenić komfort jazdy, co nie pogorszyło jego prędkości. Podsumowując ten wątek, autor twierdzi, że obręć, opona i świetne łożyska w piaście są ważniejsze niż sama rama – wolałby mieć aluminiową ramę ze świetnymi kołami niż bazowy karbon na kiepskich kołach. Z tego powodu kolarze często przepisują swoje ulubione koła, pedały, pomiar mocy czy idealnie dobrane siodełko między kolejnymi rowerami.
Układy hamulcowe: Tarczowe vs Szczękowe i zasady bezpieczeństwa
Porównując starsze lub używane rowery z hamulcami szczękowymi (linkowymi, gdzie bok koła był elementem ciernym) do nowoczesnych tarczowych hydraulicznych, Leszek stwierdza, że szczęki nie są drastycznie gorsze. Są lżejsze od układu hydraulicznego i prostsze w serwisie. Ich wadą jest jednak zużywanie powierzchni hamulcowej kół (co boli przy karbonowych obręczach), gorsze działanie w deszczu oraz ryzyko potężnego przegrzania obręczy na zjazdach, co może doprowadzić do wystrzału opony. Autor dwukrotnie widział taki wystrzał u osób z lekką nadwagą, które błędnie wierzyły, że powinno się hamować tylko jednym hamulcem. Formułuje złotą zasadę bezpieczeństwa na asfalcie: zawsze używamy równocześnie dwóch hamulców, aby optymalnie rozkładać siły i temperaturę na dwa niezależne układy oraz zapobiegać uślizgom kół dzięki wykorzystaniu przyczepności obu opon.
Konfiguracja napędu i dobór przełożeń (Góry vs Niziny)
Konfiguracja napędu zależy mocno od terenu, w jakim rower będzie eksploatowany (płaskie Mazowsze/Wielkopolska czy wymagające góry). Z przodu (korba/blat) znajdują się zazwyczaj dwie zębatki – mniejsza może mieć np. 34 zęby, a większa 50 (napęd kompaktowy) lub w mocniejszej konfiguracji 36 i 52 zęby. Z tyłu kaseta posiada zębatki, z których największa na skrajnym biegu ma np. 30, 32 lub 34 zęby. Im mniejsza jest ta największa tylna zębatka (np. 28 zębów), tym cięższe jest przełożenie pod górę i tym większe ryzyko, że na stromym podjeździe kolarzowi braknie sił i „biegów”.
Leszek wspomina swój błąd z początku przygody z kolarstwem, gdy pojechał w góry z kasetą o skrajnej zębatce 28 i przedniej 36 zębów. Przy 10% nachylenia nie był w stanie efektywnie kręcić i bał się, że spadnie z roweru, jednak duma nie pozwalała mu wówczas na zmianę przełożeń. Zwraca też uwagę na koszty eksploatacji – przednie tarcze korby w wysokich grupach są bardzo drogie (sama duża tarcza potrafi kosztować 700–800 zł, czyli równowartość dwóch świetnych opon), podczas gdy wymiana kasety z tyłu jest o wiele tańsza. Dlatego warto dbać o czystość napędu. Konfiguracja przełożeń to jedyna realna cecha dzieląca fabryczny rower dla początkujących od tego dla zaawansowanych.
Rozmiar roweru i ryzyko zakupów przez internet
Kolejnym poważnym błędem autora w przeszłości był zakup pierwszego roweru w zbyt dużym rozmiarze przez internet. O ile ubrania można łatwo przymierzyć i odesłać, o tyle z rowerem – zwłaszcza po przejechaniu kilku kilometrów – nie jest tak łatwo. Zły rozmiar ramy wychodzi po czasie, gdy podczas bike fittingu dowiadujemy się, że ból kolan czy pleców wynika ze zbyt dużej maszyny. Leszek apeluje o kupowanie rowerów u doświadczonych, żywych sprzedawców w sklepach stacjonarnych. Dobry sprzedawca spojrzy na kolarza całościowo i dobierze właściwy rozmiar (np. wskaże ramę ML zamiast L przy wzroście 184 cm), zamiast po prostu wypychać zalegający towar z magazynu.
Ból początkowy, bike fitting i dopasowanie siodełka
Jazda na szosie na początku nieuchronnie boli. U autora przyzwyczajenie ciała do siodełka trwało aż rok, ponieważ w sklepie nikt z grzeczności nie powiedział mu wprost: „Panie, schudnij pan, to panu będzie lżej”. Leszek opisuje budowę nowoczesnych siodełek, które posiadają anatomiczny otwór (dziurę) w środku, co poprawia ukrwienie stref intymnych. Wyjaśnia, że potoczny ból to często drętwienie i ucisk na nerwy spowodowany długim bezruchem w jednej pozycji. Kluczowym nawykiem jest regularne wstawanie z siodełka i pedałowanie na stojąco. Jest to kolosalnie ważne zwłaszcza na trenażerze stacjonarnym, gdzie rower jest zablokowany w jednej pozycji – ciągłe pedałowanie przez dwie godziny bez podnoszenia ciała wywoła ból u każdego.
Odpowiadając na pytanie, czy amator musi od razu iść na profesjonalny bike fitting, Leszek odpowiada, że nie. Często wystarczy ocena jednego lub dwóch doświadczonych kolegów z peletonu, którzy w 20 sekund dostrzegą błędy (zbyt wysoka/niska pozycja, siodełko przesunięte za bardzo w przód lub w tył). Korygując pozycję etapami, można po jednym sezonie dojść do pełnego komfortu pozwalającego na całodniową jazdę bez bólu. Przestrzega przed zbyt wysokim siodełkiem – powoduje ono głębokie sięganie nogą w dół i ciągłe, niepotrzebne rotowanie („tańczenie”) bioder i ciała na siodełku, co marnuje mnóstwo energii. Dobra wysokość siodełka daje kolarzowi więcej niż sztywne buty czy karbonowa rama.
Stosunek mocy do masy (W/kg) i odchudzanie sprzętu
Leszek poddaje analizie wagę całego zestawu (kolarz + rower + ekwipunek). Przykładowo, kolarz o wadze 95 kg z rowerem i bidonami ważącym 12 kg daje łącznie 107 kg masy. Nawet przy zakupie drogiego roweru ważącego 6–7 kg, masa całkowita wciąż jest potężna. Sam autor waży 76 kg. Podkreśla, że zamiast wydawać fortunę na odchudzenie roweru o 2 kilogramy, znacznie łatwiej, taniej i zdrowiej jest zrzucić te 2 kilogramy z własnej wagi ciała. Obrazowo porównuje to do wjeżdżania pod górę po zrzuceniu z pleców dwóch zgrzewek wody mineralnej. To własna masa i wydolność decydują o łatwości podjeżdżania, ponieważ w kolarstwie kluczowy jest stosunek generowanej mocy do masy (W/kg).
Psychologia kolarstwa, pasja i ucieczka od codzienności
Wspominając swoje początki, Leszek przyznaje, że podziwiał kolegów i błędnie myślał, iż ich prędkość wynika z posiadania wysokich kół (stożek 60 mm), a świetnie użylone, „wytopione” łydki to efekt codziennego picia białka serwatkowego. Z czasem zrozumiał, że kolarstwo wymaga cierpliwości i zbierania własnych doświadczeń, a dróg na skróty nie ma. Zakup wymarzonego roweru szosowego powinien być realizacją marzeń, niezależnie od naszej formy, wyglądu czy liczby robionych kilometrów.
Dla autora rower szosowy to przede wszystkim pasja, odskocznia od problemów i sposób na katalizowanie złych emocji. Sam fakt posiadania roweru i czerpania z niego radości stanowi 95% sensu kolarstwa, a cała reszta technicznych nowinek to tylko dodatki. Nie należy przejmować się złośliwymi komentarzami anonimowych ludzi w sieci. Szosa pozwala na aktywne zwiedzanie świata, odkrywanie nowych regionów, poznawanie ludzi oraz daje doskonały pretekst do regularnego wychodzenia z domu.
Tradycja kolarska, ubiór (czapeczki pod kask) i higiena
Kolarstwo szosowe mocno opiera się na tradycji i specyficznej estetyce (obcisłe stroje, ogolone nogi). Przykładem funkcjonalnej tradycji jest noszenie czapeczki kolarskiej pod kaskem. Choć dla postronnych osób może to wyglądać osobliwie, czapeczka w górach podczas intensywnego wysiłku pochłania pot z czoła, a jej postawiony do góry daszek tworzy barierę zapobiegającą zalewaniu oczu przez słone stróżki potu. Dodatkowo czapeczka chroni kask przed wchłanianiem potu i brzydkim zapachem. Autor przypomina przy tym o higienie – kask kolarski również należy regularnie prać i myć, o czym wielu zapomina, przez co na paskach kasków można czasem dostrzec białe, wyschnięte sople z soli.
Aklimatyzacja do warunków ekstremalnych i podsumowanie
Leszek kończy swój wywód wątkiem o przygotowaniach do zbliżającego się wymagającego wyścigu typu gran fondo (Marmotte). Wyjaśnia, że jego obecna jazda w okolicach Mont Ventoux – obejmująca 1600 m wzniosu na dystansie 22 km w 40-gradusowym upale – choć brzmi ekstremalnie, jest najlepszym treningiem aklimatyzacyjnym. Organizm ludzki na dużej wysokości i w wysokiej temperaturze potrafi zaadaptować się i nauczyć lepszej wydajności w trudnych warunkach.
Na sam koniec autor dzieli się głęboką refleksją: posiadanie nawet niezwykle drogiego roweru w żaden sposób nie wpłynęłoby na poprawę jego sportowych wyników czy liczb w zauważalny sposób, a radością z jazdy cieszyłby się dokładnie tak samo. Kolarzy i kolarstwo zbyt często oceniamy wyłącznie przez pryzmat posiadanej maszyny, podczas gdy rower to zaledwie kilka procent tego, co widać na pierwszy rzut oka. Prawdziwe kolarstwo dzieje się w głowie zawodnika, gdzie czysta matematyka i sprzęt schodzą na zupełnie drugi plan.


Na Rower
Koszulki kolarskie
Spodenki kolarskie
Bluzy kolarskie
Kurtki kolarskie
Skarpetki
Rękawiczki
Podkoszulki, potówki
Do Biegania
Nogawki, Rękawki, Ochraniacze
Na trenażer
Koszulki i kurtki biegowe
Dodatki
Książki i Audio
Czapki
Bidony
Koszulki i Bluzy Casual
Kawa
Kominy
Prawie.PRO Made in Poland
Do Biegania
Bluza funkcjonalna Prawie.PRO Unisex Szara
349,99 złPierwotna cena wynosiła: 349,99 zł.319,00 złAktualna cena wynosi: 319,00 zł.Najniższa cena z 30 dni: 349,99 zł
Czapki
Czapka termoaktywna uniwersalna Prawie.PRO
Dodatki
Ochraniacze na buty kolarskie Prawie.PRO
Koszulki kolarskie
Koszulka kolarska męska Prawie.PRO 350W. Beż Ecru
Na Rower
Spodenki Kolarskie męskie Prawie.PRO 500W Cargo Gravel Czarne
Dodatki
Torba podsiodłowa kolarska Prawie.PRO CORDURA
Na Rower
Spodenki kolarskie męskie Prawie.PRO 500W Elastic Interface Stone
Koszulki kolarskie
Koszulka kolarska męska Prawie.PRO 350W. Polska
Dodatki
Naklejki Prawie.PRO PROsiak folia PROstokąt duże 18 szt.
Na Rower
Spodenki kolarskie damskie Prawie.PRO 350W. Czarne
Na Rower
Spodenki kolarskie męskie Prawie.PRO 300W. Granatowe
Dodatki
Worek kolarski Prawie.PRO
YouTube Prawie.PROWszystie filmy
Przeczytaj również:
Błagam! Rusz się! Jak powrócić do aktywnego trybu życia
Giro d’Italia 2017: Jan Tratnik z CCC Sprandi Polkowice otrzymał karę i spadł o 3 pozycje na czasówce
Od dziś możesz jeździć na rowerze, biegać i spacerować. Pod dwoma warunkami… | Prawie.PRO
Cube Cross Race Disc: Opis, Cena, Dane techniczne
Electra The Betty Kid’s 20″ 1: Opis, Cena, Dane techniczne