Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Uprawianie sportu nie przeziębia, a poprawia odporność (45)
/

Od kiedy uprawiam sport niemal codziennie, o każdej porze roku rzadko choruję. Organizm nauczył sobie radzić z wiatrem, chłodem, zawiewaniem, otwartym oknem i wentylatorem rozkręconym na maksa. Nie bój się biegać spoconym kiedy na zewnątrz zawierucha. Nie unikaj otwierania okien i bycia przepoconym. Zapomnij o babcinych, nadgorliwych zaleceniach. Odporność także należy trenować.

Jeśli ten podcast okazał się dla Ciebie przydatny, a chcesz wesprzeć moją działalność to zapraszam do mojego sklepu na https://www.prawie.pro oraz Instagram: https://www.instagram.com/prawie_pro/

Cześć.

Tutaj Leszek.

Dzisiaj trochę krócej, bo jakieś dziadostwo się do mnie przypałętało albo próbuje się do mnie przypałętać. Przeziębienie – typowa wirusówka – i pewnie to jest skutek tego, że ostatnio zjadłem pół opakowania mrożonego arbuza na raz i myślę, że to był jednak zły pomysł.

Z przeziębieniami jest tak, że one czekają sobie na najsłabszy nasz moment, i pod byle pretekstem, zaczynają nas atakować. Kontakt z patogenem, których jest mnóstwo wokół nas i wystarczy tylko osłabienie odporności ogólnej lub miejscowej, chociażby w przypadku gardła, żeby było nam troszeczkę gorzej przez jakiś tydzień. Tyle trwa katar, tyle samo trwa wirusowe zapalenie gardła. Powiem Wam, że rzadko zdarza mi się chorować, od kiedy uprawiam sport. Stąd też właśnie, bycie aktywnym jest fajnym sposobem, żeby ogółem poprawiać swoją odporność. Bardzo ważny jest tutaj, rzecz jasna, balans, bo wtedy, kiedy jesteśmy autentycznie przemęczeni fizycznie, mówi się często przetrenowani, wtedy jesteśmy bardziej skłoni do tego, żeby łapać przeziębienia. Często, nawet w obrazie morfologicznym naszej krwi widać, że spada ilość leukocytów, co świadczy o tym, że nasza odporność jest obniżona. Stąd też, przykładowo, prosi, tacy prawdziwi, a nie „prawie”, bardzo często, oprócz hemoglobiny, mają sprawdzany poziom leukocytów. To jest jedno z takich dosyć specyficznych, moim zdaniem, objawów przetrenowania.

Z tego względu należy uważać, żeby nie przekraczać pewnej granicy, którą mi czasami zdarza się przekroczyć. Nie mniej, moja odporność ogółem, bardziej się poprawiła, na przestrzeni ostatnich 6 lat, od kiedy robię wszystko dokładnie odwrotnie, niż radzą bardzo często nasze babcie czy mamy. To nie oznacza, że kiedy wieje wiatr, mamy być owinięci od góry do dołu i mamy unikać kontaktu z jakimikolwiek nieprzyjaznymi warunkami atmosferycznymi. Ja często robię odwrotnie. Kiedy wieje lub kiedy pada, ubieram się w całkowicie normalny sposób i wychodzę pobiegać, będąc, na przykład, w longsleevie, zwykłej czapce z daszkiem, w przedłużanych legginsach do biegania. To jest tyle. Nie opatulam siebie w jakiś nadzwyczajny sposób. Daję szansę swojemu organizmowi na to, żeby sam się bronił przed skutkami przewiania czy też przeziębienia i moim zdaniem, to jest również trening. Tym sposobem trenujemy naszą odporność.

To samo tyczy się jazdy na trenażerze w domu, przy otwartym oknie, kiedy jest dosyć duża różnica temperatur, między tym, co jest w czterech ścianach a tym, co jest na zewnątrz, przy dodatkowo włączonym wentylatorze. Jadę cały czas spocony. Ani razu, sam trenażer mnie nie przeziębił. To jest najczęściej wynik tego, że ogółem mamy osłabioną odporność i łatwo łapiemy wszystkie infekcje, i wcale nie jest potrzebny do tego wiatr, wentylator, deszcz czy też nagłe obniżenie się temperatury na zewnątrz.

To, co jest prawdziwą przyczyną przeziębienia to bardzo często, przebywanie z zbyt sterylnych warunkach. Mam tutaj na myśli mieszkanie, które jest bardzo intensywnie ogrzewane, które jest przegrzane a jednocześnie wilgotność jest zbyt niska. Staram się tego też unikać, więc ja nawilżam powietrze jednocześnie je oczyszczając. Nie dotyczy to oczywiście momentów, gdy uprawiam jakąś aktywność przy otwartym oknie w czterech ścianach, jednak jak tylko długo się da, tak staram się jeździć na zewnątrz, czy też biegać lub pływać. Bardzo często wychodzę z mokrą głową z basenu. Nie bójcie się tego. Jeżeli macie być chorzy, to będziecie, bez względu na to, czy będziecie popełniać te szkolne błędy, o których wspominała Wam babcia czy mama. Nie ma się, co ze sobą cackać. Patrzę bardzo często na ludzi, którzy bardzo dbają o to, żeby siebie samego nie przeziębiać, a mimo to, bardzo często łapią infekcję. Bardziej zwróciłbym uwagę na to, ile śpimy, w jaki sposób się odżywiamy, czy nie jesteśmy przemęczeni, czy nie robimy innych głupot, chociażby takich jak ja, gdy narażamy swoje gardło na długotrwały kontakt z czymś, co jest bliskie temperatury zera stopni, bo wówczas faktycznie to może grozić infekcją, ponieważ schłodzona bardzo intensywnie tkanka, jest mniej ukrwiona, a mniejsze ukrwienie to jednocześnie miejscowy spadek odporności. I mamy otwartą drogę dla wszelkich patogenów, które są wszędzie dookoła nas przez cały czas. Wirus przeziębienia, wirus zapalenia gardła, krąży wokół nas w zamkniętych przestrzeniach non stop. Przez cały czas, organizm walczy z tymi wszystkimi wirusami jak i bakteriami, które znajdują się dookoła – zna je doskonale i wie jak to robić. Chyba, że faktycznie dojdzie do takiej sytuacji, gdzie ogółem nasz organizm jest słaby albo ogółem zrobiliśmy coś, naprawdę bardzo mocno nie tak.

Stąd też, ja nie radzę nigdy ograniczać aktywności fizycznej wtedy, kiedy na zewnątrz jest słaba pogoda, nie zachęcam również do tego, żeby jeździć na trenażerze bez otwierania okna czy też bez wentylatora, bo jest to katorga, przede wszystkim, dla naszej wydolności. Wiele osób nie jest w stanie rozwinąć skrzydeł na rowerze ze względu na to, że właśnie nie ma tego wentylatora, albo nie otwiera tego okna i nie jeździ przy otwartym oknie, ponieważ żona powiedziała, żeby tak nie robić, bo się przeziębisz.

Tymczasem mnie zdarzało się czasami jeździć i dwa sezony bez jakiejkolwiek infekcji, codziennie otwierając to okno i co dziennie mając wentylator na maksa, kręcąc dosyć intensywnie, mając bardzo wysokie tętno i bardzo intensywnie się pocąc. Ja bardzo intensywnie się pocę. Jest to taka moja specyfika, że więcej wytłaczam z siebie tej wody, niż przeciętna osoba trenująca czy to na trenażerze, czy na zewnątrz. Tak po prostu mam. Kiedy byłem dużo grubszy to jeszcze bardziej było to intensywne.

Nie mniej, kiedy nie ruszałem się, mój organizm nie był narażany na takie sytuacje jak nieprzyjazna aura na zewnątrz, jak kontakt z sauną i lodowatą wodą. Wówczas bardzo często bolało mnie gardło. Bardzo często byłem przeziębiony i przez cały czas te przeziębienia nachodziły na siebie, przez co, przez pół zimy, potrafiłem mieć katar lub wirusowe zapalenie zatok, które z czasem przechodziło w bakteryjne, bo było, po prosu, przewlekłe.

To, co jest moim zdaniem, bardzo istotne, to nie wierzyć w te wszystkie legendy, poczytać na temat tego, co tak naprawdę wywołuje przeziębienie, i że wcale nie musi to być przewianie lub przeciąg w domu, czy też wyjście spoconym na zewnątrz, wtedy, kiedy mamy 6 stopni w skali Beauforta. To, moim zdaniem, nie jest wcale takie złe. Trenować należy w każdych warunkach.

Co innego jak ktoś tego nie lubi. Ja, na przykład, nie lubię jeździć na rowerze wtedy, kiedy jest mniej, niż przykładowo 8 stopni na zewnątrz. Dla mnie jest to po prostu dyskomfortowe, ale to jest też kwestia tego, że mam trenażer i nie muszę cierpieć wtedy, kiedy wcale nie jest to konieczne. To jest, być może, lenistwo albo wygodnictwo, nie mniej bieganie, moim zdaniem, niezwykle stymuluje układ odpornościowy, zwłaszcza zimą. Zwłaszcza wtedy, kiedy faktycznie potrafi być -5°, kiedy potrafi być 0° i pada deszcz. Możemy być cali przemoczeni, możemy być zmęczeni, możemy oddychać ustami a nie nosem i uwierzcie mi, że do momentu, kiedy faktycznie nasz organizm nie jest niewyspany, nie jest przewlekle zmęczony albo narażony na długotrwały stres, to wszystko będzie w porządku.

Przy okazji przeziębienia, zachęcam Was do tego, by po prostu dbać o siebie. Ja, w sytuacji, gdy trochę mniej o siebie dbam, albo więcej zaglądam do zamrażarki, to faktycznie, jestem w stanie doprowadzić się do takiej słabej sytuacji jak dzisiaj. Nie mniej, myślę, że w ciągu najbliższych dwóch dni przejdzie mi, tym bardziej, że jutro wybieram się na outdoorowy rower, ponieważ aura ma się znacznie poprawić a w niedzielę mam zawody: bieg na 5 km w Warszawie, który chcę pobiec dobrze.

Trzymajcie za mnie kciuki, tak jak ja trzymam za Was, nie bójcie się zimna i nie bójcie się robienia rzeczy, o których wiele babć chciałoby zapomnieć.

Prawie.PRO Made in Poland

89,99 
-9%
299,00 
97,99 
16,99 
89,99 
PRO
389,99 
49,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Uprawianie sportu nie przeziębia, a poprawia odporność (45)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *