Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Jak wrócić do uprawiania sportu po dłuższej przerwie? (17)
/

Często słyszę opowiadania ludzi, którzy z różnych względów wypadli ze sportowego rytmu życia. Jak wrócić do regularnych aktywności? O tym w dzisiejszym odcinku.

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Dzisiaj będzie o chwilach zwątpienia w życiu tym sportowym, chociaż nie tylko. Nie jestem, od razu mówię, osobą kompetentną do tego, żeby kogokolwiek motywować, albo, żeby komukolwiek mówić, w jaki sposób sobie radzić z chwilowym brakiem determinacji, czy też motywacji do uprawiania sportu. Dlaczego? Ponieważ, ja też mam wiele takich momentów, kiedy załamuję ręce i przestaje mi się chcieć walczyć. Moją zaletą jest jedynie to, że zdaje sobie często z tego sprawę, że wpadam w jakiś dół, z którego jest mi potem ciężko wyleźć. Postanowiłem ten temat poruszyć w tym podcaście, na skutek wielu różnych wiadomości, bo bardzo dużo osób do mnie pisze na Facebooku, czy też na Instagramie.

W komentarzach jest również bardzo dużo znaków zapytania od osób, które teraz, w dobie pandemii, zatraciły swój codzienny rytm działania. Tyczy się to i pracy, i sportu. W pewnym momencie to jest tak, że dochodzimy do wniosku, że: cholera, wszystko poszło się walić; wżyłem/ ważyłam ileś tam kilogramów, przytyłem/przytyłam dodatkowe 5 kg – już nie ma sensu się ruszać, jak już miesiąc nie jeździłem/ nie jeździłam na rowerze, albo nie biegałem/ nie biegałam to już nic nie ma sensu. To jest, moim zdaniem właśnie najgorsze, co tylko może nas spotkać, jeżeli chodzi o sposób demotywowania samych siebie. Ja nie raz już tego doświadczyłem, że właśnie łapałem się na tym, że skoro ja już tydzień nic nie robię, to jak dzisiaj nic nie zrobię, to już nie ma różnicy, bo i tak wszystko poszło się paść. Nie, nie i jeszcze raz nie. To, co należy zrobić, to nie myśleć o tym, co było, ile dni straciliśmy, czy ile kilogramów nam przybyło, ponieważ każdego następnego dnia zacząć już będzie dużo trudniej, wpaść na te tory. Już abstrahując od przyczyny czy też powodu, dlaczego, i skąd się wziął u nas taki przestój. Oczywiście, zdaję sobie z tego sprawę, że były ogólne zalecenia ZOSTAŃ W DOMU i mnóstwo osób, nie mając trenażera lub bieżni, (kto posiada w domu bieżnię), przez ten miesiąc nie robiło nic, albo robiło coś, co nie jest takim treningiem aerobowym, który pozwala na dzienne zużycie 500 czy nawet 1 000 kalorii. W zamian za to, pojawiło się więcej czasu na jedzenie, przyrządzanie tego żarcia i robieni nadmiarowych zakupów, gdzie to nagle okazywało się, że lodówkę trzeba zamykać kolanem.

To jest straszne, nie ukrywam.  W przeszłości też miałem różnego rodzaju takie epizody, i każdy jeden czegoś mnie nauczył, i pozwoliło mi to wyciągnąć pewne wnioski, które skłoniły mnie do tego, że ja codziennie trzymam się w tym drygu, tak samo jak była pandemia. Na szczęście, dzięki Bogu, kiedyś było mnie stać na trenażer, więc go sobie kupiłem i trenowałem regularnie w domu. Nie ukrywam, że też wbrew ogólnym zastrzeżeniom, czy przepisom, które były konstytucyjne, czy też nie, zdarzało mi się wybiegać na, zewnątrz, bo wyszedłem z założenia, że… (nie poruszajmy tego tematu), niech to będzie kwestią sumienia każdego z nas. Nie mniej, bardzo istotne dla mnie w tym, żeby nie dopuszczać już nigdy do takiej sytuacji, że przez tydzień, czy też dwa, nic nie robię tylko, dlatego, że brakuje mi motywacji, czy pojawiła się jakaś nieprzewidziana sytuacja, to rozliczam siebie każdego jednego tygodnia z tego, co zrobiłem. Jeżeli mam ustawiony cel, że robię tygodniowo 10 km biegając i minimum 210 km jeżdżąc na rowerze, to robię. Wiadomo, oczywiście są wyjątki; jeżeli bym zachorował, przydarzyłaby mi się jakaś straszna kontuzja, to wiadomo, że wtedy nie będę mógł trenować, ale w każdej innej sytuacji, ja mam swój cel tygodniowy i ja go muszę zrealizować. Jeżeli nawet w poniedziałek i wtorek bym nic nie zrobił, bo bym nie miał czasu, albo by mi się naprawdę strasznie nie chciało, organizm by protestował, to ja i tak to nadrobię w kolejnych dniach tygodnia, ponieważ ja mam swój cykl tygodniowy i jego się trzymam.

Nie mniej wracam do tematu odcinka. Każdy jeden dzień zwłoki, w tej sytuacji działa podwójnie na Twoją niekorzyść i im dłużej będziesz odkładać powrócenie na zdrowy tryb życia, czyli do regularnego uprawiania sportu i do jedzenia zgodnie z przykazaniami to mym będzie trudniej a każdy dzień będzie powodować to, że będzie narastać, nawet podświadoma frustracja, i coraz gorzej będzie wrócić. Nasza psychika będzie mówiła, że tym bardziej nie ma to sensu im dłuższa była przerwa. Potem odrabianie zaległości będzie bardziej bolesne, bo moim zdaniem, to, że przytyłeś/ przytyłaś 5 kg w trakcie kwarantanny, to nie jest aż taka tragedia. 5 kg, na dobrą sprawę jakby się uprzeć, Szanowni Państwo, to w 1,5 miesiąca, w miarę zdrowy sposób, jesteśmy w stanie zrobić. Tylko, że postanowienie poprawy trzeba wdrożyć dzisiaj a nie jutro wychodząc z założenia: a, kurde, w kredensie jest jeszcze ta jedna czekolada, to ja ją dojem – to już ją lepiej komuś dać i od dzisiaj mieć święty spokój. Już nie mówiąc, że powinno się ćwiczyć, z czym ja też mam problem, że nawet, jeżeli jest ta tabliczka czekolady, to ona tam powinna sobie leżeć przez nieokreślony czas. Mimo to, przyznam Wam szczerze, że ja sam w domu staram się nie mieć zbyt dużo słodyczy. Mam problem z tym, żeby ich potem nie zjeść i prawda jest taka, że ja zjem wszystko, co jest w domu i to jest chyba jeszcze element terapii i treningu silnej woli, żeby pomimo słodkich rzeczy w domu, ich nie żreć.

Nie mniej, tak jak Wam mówię, dzień jest dzisiaj, a odkładanie tych wszystkich dobrych postanowień na jutro, będzie się mściło, bo jutro pojawi się kolejny powód do tego, żeby zrobić sobie jeszcze jeden dzień przerwy, skoro przez ostatni miesiąc nic nie robiliśmy, albo skoro przez ostatni miesiąc przytyłam 5 kg, czy też przytyłem, to jest bez sensu. Często też popadamy w wyolbrzymianie problemów, ponieważ miesiąc bez treningów, to nie jest dramat. To się da zrobić. Funkcjonuje coś takiego jak pamięć mięśniowa. Owszem, ta pierwsza jazda na rowerze, ten pierwszy bieg czy to pierwsze pływanie na basenie nie będzie łatwe i na następny dzień będą cholerne zakwasy. Ja nawet już po dwóch tygodniach przerwy od biegania, czasami mi się tak zdarzało, że z różnych powodów nie mogłem biegać, czy też nie biegałem i potem czułem w nogach nawet niewielki dystans przebiegnięty pół truchtem. Wiadomo, że pierwszego dnia, jeżeli dziś zdecydujemy, że wracamy na ten rower, to nie robimy 50 km na czas, tylko bardziej myślę o zrobieniu 10 km – to też będzie łatwiejsza bariera do przejścia dla nas, jeżeli się umówimy, że zaczynamy od dzisiaj i zaczynamy od małego dystansu. Będzie łatwiej się zebrać niż umawiając się na to, że jeżeli zacznę to od 50 km. Nie zaczniesz, bo będziesz sobie po pracy dzisiaj siedzieć w domu próbując zebrać na ten rower i mając taką wizję: ale ja mam strasznie dużo kilometrów dzisiaj do przejechania – nie. Malutki kroczek, dzisiaj jest malutki kroczek, 5 – 10 km na rowerze, albo 2 km biegu albo spacer w szybkim rytmie z zadyszką.

To jest ten pół środek, który pozwali stopniowo zaadoptować na nowo nasz organizm. Wracamy do domu, troszeczkę się porozciągamy może, chociażby 5 min. na rolce spędzimy, tak żeby te nasze nogi „rozprostować”, żeby zwiększyć zakres ruchomości poszczególnych grup mięśniowych. Żeby też, dzięki temu także, wejść w rytm dbania, w sposób fizyczny, o samego siebie po treningu, tak, żeby nie  narażać siebie na kontuzję, która być może znowu nas zrazi do uprawiania sportu i pomimo tego, że dzisiaj mamy aktywność, to nie nadrabiamy jej jedzeniem w sytuacji, kiedy przybyły nam jakieś dodatkowe kilogramy. Wracamy na zdrowy tor. Pozbywamy się z domu także nadmiarowych węglowodanów, które będą pustymi kaloriami, których nie potrzebujemy aż w takiej ilości. Oczywiście są niezbędne w niektórych przypadkach, ale to nie upoważnia nas do tego, żeby dzisiaj znowu wrócić do chipsów, do białego chleba z żółtym serem, który zawsze podaję, jako przykład najbardziej niezdrowego i pustego żarcia, które jest obecne, na co dzień w naszych domach i lodówkach. W tej sytuacji, myślę, że wdrażając na nowo te 5 dni treningowych w tygodniu, nawet, jeżeli trwają po 30 min. i jeżeli będziemy trzymać się zbilansowanego żarcia zastępując kluchy – warzywami, to jesteśmy w stanie w 1,5 miesiąca zejść 3 –5 kg na spokojnie. Tak naprawdę, w 4 tygodnie możemy odrobić miesiąc nic nie robienia, czy też miesiąc ograniczonej aktywności w związku z korona wirusem i po 3 – 4 dniach poczujemy to, że mamy wyższe stężenie serotoniny w naszym mózgu, przez co zupełnie inaczej funkcjonujemy.

Zawszę mówię o takich rzeczach jak sen, jak pozytywne patrzenie na przyszłość i większą odporność na stres dnia codziennego. To są te trzy rzeczy, które sport daje mi, na co dzień, właśnie ze względu na regularność. Chyba tym uda mi się, co niektórych, wygonić na zewnątrz w sytuacji, kiedy takie osoby mają zerojedynkowe podejście; albo jestem fit, odżywiam się zdrowo i jestem na 100% na co dzień człowiekiem żyjącym w reżimie sportowym, albo nie robię nic. Często jest takie podejście zero albo wszystko. Czasami jest stan pośredni i dzisiaj wchodzimy w stan pośredni, czyli trochę treningu, jutro też trochę treningu, po tygodniu możemy wejść już na takie normalne obroty i na tygodniowy cykl zajęć. Serdecznie polecam Wam zorganizowanie sobie tygodniowego harmonogramu, czy też tygodniowego celu, jeżeli chodzi o ilość treningów, ilość kilometrów czy też czas. Wybierzcie, co tylko chcecie. Każdy jeden pomiar będzie naprawdę fajnym sposobem na to, żeby samego siebie rozliczać, co będzie trzymać nas każdego dnia w ryzach.

Dziękuję Wam bardzo za uwagę i przepraszam za to, że ostatnio nieco mniej jestem obecny tutaj na podcaście, na Spotify, czy też w Applu. To wynika z tego, dużo się dzieje, bo teraz de facto pracuję troszeczkę na dwa etaty. Raz – zajmuje się moim zamrożonym biznesem motocyklowym, który się odmraża, dwa – mam bardzo dużo pracy związanej ze sklepem Prawie.PRO, do którego odsyłam.

Dziękuję ogromnie za Wasze wsparcie. Jestem bardzo mile zaskoczony tym, że ciuchy rowerowe, ciuchy do biegania Wam się spodobały. Dało mi to niesamowicie dużo energii, niesamowicie dużo pozytywnej energii od Was płynie.

Dzięki.

Cześć.

Prawie.PRO Made in Poland

49,99 
-6%
299,99 
-9%
299,00 
50,00 
100,00 
339,99 
75,99 89,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Jak wrócić do uprawiania sportu po dłuższej przerwie? (17)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.