Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Jak się pozbyć stresu przed zawodami w 12 minut? (20)
/

Nie zawsze mi wychodzi, ale czasem się udaje uspokoić nerwy, przynajmniej te związane z samooceną.

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Może nie jestem Robertem Karasiem, może nie jestem Rafałem Majką i nie mam zbyt dużo startów na swoim koncie, zarówno w triathlonie jak i również w wyścigach szosowych, ale za to, ze stresem jestem za pan brat. Mam bardzo różne doświadczenia i bardzo chętnie się dzielę różnymi swoimi przemyśleniami zwłaszcza tymi, które mogą być przydatne dla debiutantów, albo dla tych, którzy się wahają czy warto jest startować w biegach, triathlonach, czy też w wyścigach szosowych.

Jak się do tego przygotować, zarówno od strony technicznej jak i również od mentalnej?

Ja jestem człowiekiem, który raczej jest bardzo podatny na stres, który w przeszłości miał bardzo duże problemy związane z samooceną, i jak się przekonacie, właśnie kwestia samooceny jest najistotniejszym problemem mentalnym podczas każdego startu. Dosyć spora część ludzi nie boi się porażki, tylko boi się tego, jak zareagują inni na naszą porażkę. Jest tzw. schemat zerojedynkowy, wszystko albo nic; albo wygram i zajmę świetne miejsce albo w ogóle nie będę startować, bo to nie ma sensu. Nie ma nic po środku. Dlatego, trzeba sobie uświadomić, że każdy start powinniśmy organizować przede wszystkim dla siebie i dla pokonywania własnych celów a nie celu na podium. Prawdopodobieństwo, że się na nim znajdziemy, zwłaszcza podczas debiutu, jest bardzo małe, więc te nasze wewnętrzne cele powinny być adekwatne do zarówno naszego poziomu wytrenowania jak i również doświadczenia. Tak naprawdę, bardzo istotne jest stawianie sobie małych celów.

Małe kroczki budują wielki sukces, moim zdaniem. Podobnie jest w moim przypadku przed triathlonem. Dla mnie, celem nr 1 jest go ukończyć w zdrowiu, celem nr 2 jest przełamanie własnej słabości – w tym przypadku, mam tutaj na myśli wodę i poprawienie tego czasu w wodzie, zrobienie tego w sposób pewny, zdecydowany, bez ataku lęku. Właśnie z tym się mierzę w wodzie, że czasami czuję się bardzo niepewnie, zwłaszcza, jeżeli pojawiają się jakieś nieprzewidziane sytuacje; ktoś Was podtopi, kopnie. Celem nr 3 jest poprawienie wartości mocy średniej oddawanej podczas próby czasowej na rowerze, a nr 4, kolejnym małym kroczkiem, jest szybsze bieganie.

Dopiero na ostatnim miejscu stawiam sobie miejsce, które zajmę i wydaje mi się, że mentalnie jestem przygotowany na to, żeby zająć ostatnie i nie będzie to dla mnie problemem. Ba, będzie to dla mnie okazja do tego, żeby pokazać samemu sobie sarkazm, pośmiać się. Przy tej okazji zrealizować wideo, zrobić kilka śmiesznych zdjęć, bo wyobrażam sobie najgorszy scenariusz. Już raz miałem okazję zająć przedostatnie miejsce w swojej grupie wiekowej, kiedy startowałem w duathlonie, na Mistrzostwach Polski z samymi kozakami. Oczywiście pojawiły się w między czasie wytyki gdzieś w Internecie pod wideo na You Tubie w formie relacji z tych zawodów, ale wiem, że ludzie, którzy pozostawiają tego typu komentarze, albo, którzy naśmiewają się z cudzej porażki, są bardzo płytcy. Ja się nie przejmuję tym zdaniem, zawsze tata mi powtarzał, że: nieważne – co po wiedział, ważne – kto powiedział. Więc to, że Józek z Pizdochlewic naśmiewa się ze mnie, że zająłem przedostatnie miejsce na Mistrzostwach Polski, na 10 startujących w mojej grupie wiekowej, czy nawet 20, nie jest dla mnie żadną obelgą. Dla mnie, tego typu porażka, jest też sposobem na motywację – doskonałą motywację. Przy tej okazji zdobyłem niezbędne doświadczenie, bo obcowałem z prawdziwymi kozakami i miałem okazję zaobserwować, w jaki sposób oni organizują sobie tego typu zawody, z jakich rozwiązań korzystają, z jakich ułatwień. Być może jest okazja coś podpatrzeć, zarówno, jeżeli chodzi o technikę biegania, czy technikę jazdy na rowerze, czy sposoby na to, jak zorganizować, w miarę szybko, wybiegnięcie ze strefy zmian, chociażby.

To, wydaje mi się, jest podstawą każdego startu – doświadczenie. Ile, Robert Karaś, po drodze musiał odnieść porażek, żeby zostać Mistrzem Świata w ultra triathlonie? O tym też nikt nie mówi. Ostatnio nawet nagrywałem na You Tubie wideo dotyczące determinacji. Za sprawą determinacji, uporu, konsekwencji, jesteśmy w stanie osiągnąć naprawdę dużo a tym uporem, i konsekwencją, moim zdaniem, właśnie są te starty, każdy jeden – bez względu na rezultat, zawsze uczymy się czegoś nowego. Dotyczy to triathlonu, gdzie potrzebne jest dosyć spore doświadczenie, bo można popełniać bardzo dużo błędów, które będą wpływały na nasz czas. Tak samo istotna jest technika jazdy w peletonie podczas wyścigów typowo szosowych, gdzie nie wygrywa się tylko mocą i wytrenowaniem tym fizycznym, ale także wytrenowaniem samej techniki. Często spryt jest w stanie zadecydować o naszej lokacie. Nie tylko moc się liczy, nie tylko to, co mamy w nogach, ale sport, moim zdaniem, w 30 – 40% to jest także kwestia psychiki.

Pewnie nie raz spotkaliście się z takim sformułowaniem, że ktoś odniósł sukces na jakichś zawodach, bo robił je w pełnym komforcie psychicznym, czyli akurat danego dnia mu nie zależało na niczym, albo mu się nie chciało. Taka jest prawda. Wielokrotnie, wtedy, kiedy nam się nie chce, albo wielokrotnie wtedy, kiedy nam za bardzo nie zależy na napinaniu się, wtedy osiągamy najlepsze rezultaty. I to jest bardzo zastanawiające. Wtedy, kiedy nie nastawiamy się na sukces, bardzo często go odnosimy. To samo tyczy się moich mocniejszych treningów realizowanych w przeszłości. Kiedy miałem do wykonania bardzo mocny trening interwałowy i bardzo mi się go nie chciało zrobić, i robiłem go tak po prostu, od niechcenia, bezrefleksyjnie to okazywało się, że on wychodził rewelacyjnie, jak od linijki.

Stres jest największym naszym wrogiem, jeżeli chodzi o rezultaty sportowe, bo stres pretenduje nas do głupich błędów popełnianych na zawodach. Stres także obciąża nasz układ wydolnościowy, stres to także różne nieprzewidziane sytuacje, chociażby ze strony układu pokarmowego. Ze stresem słabo się biegnie, ze stresem słabo się jeździ na rowerze, i będąc zdenerwowanym, tak samo źle się pływa.  To trzeba sobie uświadomić. Tak samo jak podstawową zasadę dotyczącą tego, że nie ma się absolutnie, czym przejmować, bo wyobrażając sobie najgorszy scenariusz, okazuje się, że on wcale nie jest taki straszny. Każdemu zdarza się odnieść porażkę i każdy powinien sobie dawać prawo do odniesienia porażki i z taką świadomością startuje się dużo spokojniej. Wyobraź sobie sytuację, że kończysz na ostatnim miejscu i co w związku z tym się dzieje? Będziesz mniej kochany/kochana? Rodzice Cię wyrzucą z domu? Znajomi Cię skasują na Facebooku? NIE. Jeżeli odniesiesz porażkę i bez problemu będzie umiała/umiał przyznać się do tego, to nic się nie stanie. Każdy inteligentny człowiek rozumie to, że komuś czasem może coś nie wyjść, coś się nie udać. Popatrzcie na pro peletony, na profesjonalnych zawodników, na tych, którzy prowadzą w klasyfikacji generalnej i na ostatnim etapie biorą udział w kraksie i pojawia się defekt i tracą wszystko. Co ci ludzie wtedy czują? A to jest pro peleton i tam to się zdarza. Tak samo możesz mieć problemy gastryczne po drodze, przez co stracisz 2 – 3 min., tak samo, po drodze może się okazać, że złapie Ciebie jakaś kontuzja, to też jest normalne, i to też się zdarza, także wśród profesjonalistów i nikt Ciebie nie będzie za to krytykować, że jesteś gorsza/gorszy. Tylko głupcy tak robią a zazwyczaj ci, którzy krytykują, to robią to z kanapy, zapijając te słowa piwem.

Absolutnie się, więc nie ma czym przejmować i sport róbmy dla siebie, a nie dla innych, w sensie, dla opinii innych albo dla poklasku, bo jeżeli będziemy to robić tylko ze względu na to, co pomyślą sobie inni, to to jest bez sensu. Wtedy ten sport, to będą takie kajdanki, taki łańcuch, który sami sobie zakładamy na klatkę piersiową i nie jesteśmy w pełni wolni, nie jesteśmy w pełni swobodni podczas takiego startu, podczas takiej rywalizacji. Nie walczmy z innymi, walczmy ze sobą. To jest moim zdaniem najistotniejsze, z własnymi lękami.

Dzięki temu i dzięki takiemu podejściu, ja się stresuję tylko wyłącznie wodą, ze względu na mój lęk przed otwartą wodą. Nie myślę o pozycji, nie mam celów, jeżeli chodzi o zajęte miejsce, nie mam calu rywalizacji z innymi, nie chcę nikomu niczego udowadniać. Po co mam to robić? Żeby pokazać, jaki jestem twardy? Być może nie jestem twardy. Albo jednego razu okaże się, że mam świetny wynik, a drugiego, że jestem beznadziejny.

Każdy ma do tego prawo, ja też, i nie mam zamiaru na siłę nikomu, niczego udowadniać, bo sport jest dla mnie i dla mnie sport już pozostanie. Nie róbmy niczego dla poklasku a będzie naprawdę dobrze. Trzymam kciuki.

Cześć.

Prawie.PRO Made in Poland

289,99 
139,99 
339,99 
PRO
499,99 
15,99 
318,99 
-20%
39,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Jak się pozbyć stresu przed zawodami w 12 minut? (20)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.