Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Jak najprościej przytyć i stracić formę? Odpuścić na jesieni i zimę (47)
/

Jeśli ten podcast okazał się dla Ciebie przydatny, a chcesz wesprzeć moją działalność to zapraszam do mojego sklepu na https://www.prawie.pro oraz Instagram: https://www.instagram.com/prawie_pro/

Cześć.

Tutaj Leszek.

Chciałem Wam powiedzieć nieco o konsekwencji. Wiem, że to jest słowo bardzo często nadużywane. Może zastosuję zamiennik: rutyna.

W sporcie rutyna jest fajna. Z jakiego względu? Ponieważ nie ma u nas spadku formy wynikającego z tego, że w pewnym momencie stajemy się mniej aktywni. Wydaje mi się, że wiele osób, wraz ze zmianą pory roku, odkłada aktywności fizyczne, trochę może na wiosnę, w sumie teraz nie ma zawodów, w sumie teraz mało chodzę po plaży – mogę przybrać te 2, 3, 4 czasem 5 kg w trakcie sezonu jesienno-zimowego.

Niestety, wygląd i forma to nie jest wszystko. W dużej mierze osoby, które stają się mniej aktywne na jesieni oraz zimą, częściej cierpią na znużenie, apatię, depresję. Jest to potęgowane również zmianą naszej sylwetki, ponieważ wiele osób bardzo zwraca uwagę na to, jak wyglądają zwłaszcza, że każdy 1 kg, moim zdaniem, w przypadku wielu osób, jest od razu widoczny. Tak jest chociażby u mnie. Jeżeli ja bym się chciał zapuścić, to mi wystarczą dodatkowe 3-4 kg i naprawdę, u mnie zaczyna się wtedy pojawiać brzuszek albo jest to widoczne także na mojej buzi. To w pewien sposób, przyznam, motywuje mnie do tego żeby przez cały rok, każdego tygodnia, podczas trwania każdego miesiąca, przyjeżdżać podobną ilość kilometrów albo podobną ilość godzin spędzić na uprawianiu różnych dyscyplin sportu. One raczej zamykają się w triathlonie, choć jeszcze jedną dodatkową dyscypliną sportu powinno być sauna i ja, zwłaszcza teraz, bardzo często z niej korzystam. Ona pozwala mi ładować akumulatory i szybciej się regenerować. To też, oczywiście, wpływa na psychę.

Wraz ze zmianą temperatur na zewnątrz, sporo osób opiera się na takim stereotypowym podejściu, że chociażby bieganie na zewnątrz sprawi, że od razu się przeziębimy. I tak i nie. Jeżeli ktoś jest zahartowany i jego organizm jest do tego przyzwyczajony, to nie będzie robić wrażenia na waszym układzie odpornościowym, bieganie przy minus 5 z otwartym dziobem, czy minus 10 przy padającym deszczu. Owszem, ja się przeziębiłem raz, drugi, trzeci w trakcie biegania, ale potem już rzadko to się zdarzało, właśnie na skutek uprawiania jakichś aktywności sportowych. Częściej się przeziębiałem, ale to ze względu na ogólne osłabienie albo na nieco niedoszacowany czas snu bądź też problemy ze stresem. Problemy życiowe również wpływają na naszą odporność. Nie powiedziałbym, że bieganie bezpośrednio przeziębia, ponieważ ci, którzy morsują, na następny dzień lądowaliby w szpitalu z zapaleniem płuc. To nie zimno przeziębia. Coś zupełnie innego i bardzo często to powtarzam.

Czym innym, rzecz jasna, jest komfort. To jest też kwestia dopasowania naszych ciuchów i też pewnego doświadczenia. Ja, na -5 ubieram się mniej więcej tak, jak biegając przy 10 stopniach, więc często wystarczy cienka kurtka, często wystarczy ciepła potówka z długim rękawem, być może do tego jeszcze jakaś kamizelka, długie spodnie, bo akurat, moim zdaniem, nogi warto jest dogrzewać wtedy, kiedy biegamy. Do tego czapka, jakiś komin i to jest to właściwie tyle. Będę marznąć przez pierwsze 500 m czy też przez pierwszy kilometr wtedy, kiedy faktycznie będę się rozgrzewać, ale potem już będzie mi okej, w sam raz.

Jeżeli chodzi o rower wiadomo, nie zachęcam do tego, żeby zimą jeździć na zewnątrz, z bardzo różnych względów. I nie chodzi mi tylko i wyłącznie o bezpieczeństwo, o zmrok, o sól na drogach, która niszczy rower, ale też o to, że tutaj mamy do założenia o wiele więcej rzeczy. Często przygotowanie się na zimowy rower, wieczorem po pracy, jest już na tyle wymagające i czasochłonne, że o wiele szybciej jest po prostu wsiąść na trenażer, być na nim 45 minut, godzinę czy też półtorej, zrobić jakiś wartościowy trening, wykorzystać to chociażby do symulowania różnego rodzaju podjazdu. Wtedy ten trening będzie bardziej intensywny, krótszy, ale bardzo wartościowy, z punktu widzenia, zarówno rozwoju wydolności, siły mięśniowej, jak i również ilości spalanych kalorii. Nie ma się, co oszukiwać. To też jest ważne i jest sporo osób, które przez cały czas, przez cały rok, tak jak ja, patrzą na to, jaki bilans kaloryczny aktualnie znajduje się w notatniku. Ten notatnik, to jest rzeczywista przesada, ale wtedy, kiedy byłem jeszcze na redukcji i wtedy, kiedy kupowałem pierwszy trenażer, ja to liczyłem. Dlaczego? Ponieważ nie chciałem zniszczyć efektów wypracowanych w trakcie lata, mam tutaj na myśli ilość kilogramów, które wyświetla mi moja waga. Bez względu na to czy jest lipiec, czy połowa lutego, chcę ważyć tyle samo, przez cały czas. Stąd też staram się, bez względu na porę roku, tak samo jeść, optymalnie, i pozwalając sobie tylko czasami, na jakieś grzechy, ale do tego, przez cały czas być tak samo aktywnym po to, żeby na wiosnę doświadczyć szczytu formy, a nie ją odbudowywać. Nie chce się odgruzować z tego wszystkiego, bo wiem jak to jest trudne. O wiele trudniejsze, moim zdaniem, niż właśnie ta konsekwencja.

Nie sztuką jest w trakcie zimy raz w tygodniu przejechać 100 km na zewnątrz. Sztuką, moim zdaniem, jest sobie to rozłożyć na poszczególne dni tygodnia, być aktywnym 5 dni w tygodniu, być może 7, bez względu na porę roku i bez względu na naszą lokalizację, bo to też, moim zdaniem, jest istotne. Jeżeli gdzieś wyjeżdżamy, w jakąś delegację, zawsze ze sobą można zabrać buty do biegania, zawsze można zabrać czepek, okularki i pójść na jakieś lokalny basen. Można zabrać ze sobą trenażer, tak samo jak ja ostatnio zrobiłem chociażby, jadąc do rodziców i wiedząc, że będzie zła pogoda. Miałem ze sobą trenażer i po prostu zrobiłem trening, jak gdyby nigdy nic.

Nie szukajmy prostych wymówek w postaci braku warunków, bo jeżeli chcemy, moim zdaniem, to możemy zainwestować chociażby w zakup takiego trenażera, ponieważ jest to o wiele prostsze niż codzienne przebieranie się zimą, żeby pójść na rower, wtedy, gdy już będzie ciemno. Kiedy będziemy już po pracy albo robić to o 5:00 rano. Wiem, że sporo osób tak robi i naprawdę podziwiam – pełen szacunek. Wiem, że też są osoby, które weekendami jeżdżą gdzieś do lasu, mają gravela albo MTB. To też jest świetny sposób. A dla kogoś, kto jest przyzwyczajony to szansy i jeździ tylko na szosie, tak jak w moim przypadku, trenażer był najlepszym moim zakupem, to były najlepiej wydane wtedy 1300 zł, kiedy kupowałem pierwszą maszynę, bo przekonałem się, że faktycznie można w zimie jeszcze dodatkowo schudnąć albo w zimie zrobić dodatkowy progres. Wtedy, kiedy byłem naprawdę początkujący, to takie cztery miesiące jazdy na trenażerze naprawdę bardzo poprawiły moją formę i pozwoliły mi się zaadoptować do o wiele większego wysiłku pod względem natężenia i pod względem objętości. To jest super.

Do tej pory, tak też jest w moim przypadku, że zima pozwala mi naprawdę zbudować formę startową, jeszcze przed pierwszym triathlonem, który będzie miał miejsce chociażby w maju czy w czerwcu. To jest rewelacja.

Z tego względu, moim zdaniem, warto się zastanowić, co możemy dla siebie zrobić każdego tygodnia, żeby spędzać podobną ilość godzin na uprawianiu różnych dyscyplin sportu z korzyścią dla naszego organizmu, z korzyścią dla naszej głowy i myślę, że też z korzyścią dla komfortu życia. Mówię tak bardzo ogólnie, ale komfort życia to także jest nasza sylwetka i nasz wygląd. W jaki sposób sami siebie oceniamy oraz jak inni nas będą odbierali wtedy, kiedy zdobędziemy 2-3 kg. Wiem, że wiele osób potrafi się tym przejmować, wiem, że wiele osób ma takie predyspozycje do tycia, chociażby jak ja, i u mnie, dodatkowe 2-3 kg naprawdę będą już widoczne. Tego chciałbym uniknąć. To trzyma mnie przez cały czas w takim drylu, pomimo wielu różnych przeciwności, i pomimo tego, że mi się bardzo często nie chce zimą wychodzić na zewnątrz, chociażby biegać. Nie chce mi się chodzić, często też zimą, na basen. To samo tyczy się jazdy na rowerze czy też trenażerze. Każdy ma gorsze dni a wypadanie z rytmu ma jeszcze tę wadę, że im dłuższą robimy sobie przerwę, tym ciężej jest się zmobilizować do tego, żeby wrócić i z powrotem odrabiać te straty. Mówię serio.

To będzie dzisiaj na tyle.

Lecę na trening, życząc Wam tego, żeby te chęci i to zaangażowanie nie przemijało wraz z porą roku

 

Prawie.PRO Made in Poland

0,00 
79,99 
84,99 
49,99 
39,99 
-7%
279,00 
119,99 
97,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Jak najprościej przytyć i stracić formę? Odpuścić na jesieni i zimę (47)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *