Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Dlaczego się bałem reakcji ludzi na mój nowy rower (19)
/

Niestety nadal nieco boję się mówić o rzeczach dobrych. Często szczęście drugiej osoby powoduje u ludzi oburzenie lub zawiść.

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

Cześć.

Tutaj Leszek.

Wiem, na podcaście dawno mnie nie było, ale też ostatnio bardzo dużo się dzieje. Sytuacja w Polsce jest bardzo dynamiczna. Sytuacja dynamiczna jest też na moim kanale Prawie. PRO, w sklepie internetowym. Bardzo dużo się poświęcam rozwojowi nowej pasji, którą są ciuchy i przez cały czas, z niecierpliwością wyczekuję i cieszę się jednocześnie, na każde jedno zamówienie czy też każde jedno zdjęcie osób, które są ubrane w Prawie.PRO. To jest dla mnie czymś niesamowitym i temu się poświęcam niemalże w zupełności, bo tak jak Wam powtarzałem, moja firma motocyklowa, niestety, trochę ucierpiała na koronawirusie i…

…tym głupiej mi było pokazywać ostatnio mój nowy rower Krossa Vento Team Edition na elektryce, na tarczach. Publikowałem też wideo na You Tubie, w jaki sposób stałem się jego posiadaczem, ale pomimo to, myślę, że sporo osób myśli, że go kupiłem, a tak nie jest, bo został on mi przekazany w ramach umowy sponsorskiej z Krossem. Nie zostało to powiedziane wprost, ale myślę, że nietrudno jest się domyślić. Strasznie się cieszę z tego roweru. Aktualnie czekam na zmianę obręczy na nieco wyższy stożek. Nie chodzi o wygląd, ale tylko i wyłącznie o aerodynamikę i na te nowe koła też się niesamowicie cieszę i najśmieszniejsze jest to, że nawet nowy samochód nie jest mi w stanie dać tyle radości, co nowy rower i nowe koła do niego. Ciężko jest to zrozumieć komuś, kto nie jest tak bardzo wkręcony w kolarstwo i w sport jak my, którzy jesteśmy tutaj obecni.

Smutne jest to, że nadal bardzo wielu patrzy na markę, wielu ma kompleksy wynikające, że coś zostało wyprodukowane w Polsce i uważa, że to wcale nie jest atut, a wręcz przeciwnie; no, bo rower za 20 000 zł polskiej marki to jest pomysł irracjonalny, bo za te pieniądze można mieć Speca albo Treka. Oczywiście można mieć, ale też trzeba porównać specyfikację, wyposażenie takiego sprzętu, przenieść wartość samego osprzętu czy chociażby wartość kierownicy karbonowej, sztycy karbonowej, kół karbonowych, elektrycznej grupy Ultegra, połączyć to wszystko w całość, czy faktycznie, patrząc z perspektywy wyposażenia, te 20 000 zł to jest kwota przestrzelona czy być może adekwatna do możliwości, jakie daje taki nowy rower. Mimo to, tłumacząc pewne rzeczy, oczywiście część osób tego nie zrozumie i nadal będzie porównywać hasłowo 20 000 zł za Krossa versus 20 000 zł za Cannondale, Treka czy Speca.

To są rzeczy, których nie uniknę, tak jak ja patrzę na różne statystyki, to mniej więcej właśnie gdzieś 10% osób będzie miało taki pogląd, że made in Poland to jest coś gorszego. Będzie to pewnie pogląd wynikający jeszcze z lat 90 czy z czasów komuny, gdzie to uważało się, że generalnie, zachodnie, czy też amerykańskie jest dużo lepsze. Moim zdaniem te czasy już minęły i chyba pora jest zmienić sposób myślenia, tym bardziej w tym obrazie postpandemicznym, kiedy to polskie firmy i polskie marki potrzebują bardzo dużo naszego wsparcia. Ten patriotyzm konsumencki jest niezwykle istotny, bo patriotyzmem nie będzie łażenie na 11 listopada w kominiarce i rozwalanie chodników w imię jakiś poglądów nacjonalistycznych. Patriotyzmem, moim zdaniem, będzie właśnie wybieranie polskich produktów, wspieranie polskich marek, dbanie o lokalny biznes tak, żeby to dobro i te pieniądze wydane u nas w Polsce, wracały do nas.

Oczywiście, nie można przesadzać też w drugą stronę, chociażby nie stać się nacjonalistą. Jeżeli jest alternatywa i jeżeli polska firma oferuje dobry stosunek ceny, do jakości, albo czasami ta cena nawet jest nieco wyższa od zachodniej konkurencji, czy też od produktów made in China, to warto jest dołożyć te pieniądze, widząc, że i tak część poniesionych nakładów do nas wróci w postaci podatków, lepszych dróg, być może troszeczkę lepszego wyposażenia przedszkola, itd. Często zazdroszczę tego głęboko zakorzenionego patriotyzmu konsumenckiego Niemcom czy też Francuzom. Tutaj nie tylko chodzi o motoryzację, że we Francji jeżdżą same francuskie samochody po ulicach, czy to, że w Niemczech, co drugi posiada BMW czy Mercedesa. Chodzi mi też o świadome wybory, na co dzień w sklepie, patrząc chociażby na nabiał czy jaki makaron kupujemy; czy kupujemy makaron włoskiej czy też polskiej marki. Jest alternatywa, jeżeli jeden i drugi produkt jest porównywalnej jakości, to warto jest czasami skupić się na produkcie polskim.

To samo można przenieść także w świat sportu. To samo można przenieść także na pole mojego biznesu, gdzie ja wiem, że niestety, ale ciuchy szyte w Polsce nigdy nie będą kosztowały tyle, co ciuchy szyte w Wietnamie, czy też w Chinach przez bardzo duże koncerny, duże marki, które zamawiają w dziesiątkach tysięcy koszulki, czy też spodenki i faktycznie mogą one kosztować 100 zł a nie 280 zł, dla przykładu. Ta cena wynika nie z zachłanności polskiej szwalni, czy też polskiego ja, bo się cenię, tylko wynika właśnie z tego, że jest to produkt w 100% wyprodukowany w Polsce.

Często jest tak, że jedni ludzie narzekają na to, że wszystko, na co nie spojrzycie teraz jest wyprodukowane w Chinach i psioczą, a z drugiej strony, jeżeli się pokazuje alternatywę, to: o Boże, jaka cena, jaki wyzysk. No niestety; jedno albo drugie, czasem trzeba wybrać. Też sobie zdaję sprawę z tego, że w wielu różnych przypadkach nawet nie warto podejmować dyskusji, bo niektórzy ludzie nie zrozumieją tych pewnych zależności. Nie zrozumieją, dlaczego ja chcę jeździć na rowerze polskiej marki – i tak naprawdę jest – robię to w pełni szczerze. Dlaczego chcę jeździć w polskich ciuchach czy też produkować w Polsce ciuchy w sposób świadomy a nie zamawiać kontenera z Chin, gdzie posiadając budżet nawet 30 000 zł można zamówić bardzo duży nakład ciuchów uszytych w Chinach na o wiele lepszej marży i z niższą ceną detaliczną jednocześnie? To jest właśnie pójście na łatwiznę – tak po prostu mi się wydaje.

Przyznam szczerze, że długo się zastanawiałem nad tym, co się stanie, jak pokarzę swój nowy rower na You Tubie, i reakcje nie są złe. Oczywiście czasami pojawiają się komentarze, o których Wam mówiłem: jak można kupić karbonowy rower Krossa – przecież to się pewnie rozleci. Dlatego wkrótce nagram wideo o moim rowerze Krossa, który ma 32 000 km przebiegu. Tak, to jest ten sam rower na widok, którego wielu ludzi mówiło, że nie przejedzie nawet 4 000 km a tymczasem, po trzech sezonach nadal jest w pełni sprawny, tylko, że dorobił się kilku rys na skutek różnych przygód, ale jest maszyną, która jest dalej sprawna do jazdy, i którą być może sprzedam – nadal się zastanawiam. Nie ukrywam, że przez cały czas zastanawiam się nad sytuacją finansową, jaka jest teraz i jaka będzie za pół roku. Jak się rozwiną kwestie gospodarcze, i być może taki rower używany będę musiał sprzedać, pomimo dosyć sporej utraty wartości, ale z drugiej strony nie muszę tego robić teraz, mogę to zrobić za 2 – 3 miesiące lub nawet za rok, bo ten rower już więcej nie straci na swojej wartości. Tak myślę.

W każdym razie, czerwona maszyna o wiele bardziej mi się podoba wizualnie – jest teraz tutaj obok mnie – w połyskliwym a nie matowym malowaniu prezentuje się naprawdę fantastycznie. Fabrycznie są tutaj koła 40 Vision, ale zamienię te koła na polskie koła, w Polsce ręcznie składane i będzie to zestaw składający się z 65 + 75 na tyle i wtedy ten rower będzie wyglądać jak morderca na Gassach.

Tak jak Wam powiedziałem, zaraz na samym początku, niesamowicie się cieszę i także z tego, że naprawdę czuć różnicę pomiędzy 40 a 60 zwłaszcza kiedy robicie, przykładowo, interwały z nieco wyższymi prędkościami, które przekraczają 35 km/h. Moim zdaniem, te wyższe prędkości o wiele łatwiej jest utrzymać właśnie na nieco wyższych stożkach i rower też troszeczkę inaczej się prowadzi pomimo tego, że te Visiony, które aktualnie mam, są bardzo sztywne, bardzo ładnie brzmią, ale właśnie tą taką moją rowerową fetyszą są wysokie stożki. Poczyniłem więc pewne wyprzedaże na Allegro tak, żeby mieć kasę na to, żeby zainwestować w polskie, nieco wyższe koła. Pozbywam się miernika mocy z lewego ramienia korby, takiego, którego już nie używam, bo teraz mam pedały. Pozbywam się siodełka, pozbywam się jakiegoś starego Iphona, którego znalazłem u siebie w pracy, i tak grosz do grosza zbieram na to, żeby sobie za dość uczynić zakupu tych kół i można też powiedzieć, w wielu przypadkach, pewnych fanaberii.

To też będzie bardzo fajny widok na kolejną sesję, bo będę organizować jeszcze trzecią sesję ciuchów Prawie.PRO z Karolem. W tamtym tygodniu miała miejsce ta nr 2, podczas to, której pokazywałem nowe czarne stroje, które są wyposażone w świnkę. Dotyczy to zarówno koszulek jak i spodenek. Sesja, oczywiście, w przypadku wielu różnych zdjęć okazuje się, że są nie do użycia, ze względu na to, że tego dnia byłem potwornie zmęczony po całym tygodniu i to, niestety, widać i Photoshop nie poprawi podkrążonych oczu. Może i poprawi, ale dużo byłoby nad tym roboty. Wiele osób myśli, że jestem niedożywiony, ale bardzo często mój wygląd to jest pokłosie zmęczenia, bo teraz naprawdę dużo się dzieje, dużo rzeczy mam na głowie. Są to kwestie, które są związane głównie z kanałem rowerowym i głównie z rozwojem kolekcji ciuchów. Przez cały czas staram się jak najbardziej rozwijać, walczyć o to, żeby ten biznes jak najlepiej się kręcił tak, żebym mógł za jakiś czas uznać, że w 100% tylko to mi wystarcza na to, żeby się utrzymać. Utrzymać siebie i firmę, mniej się angażować w robienie rzeczy, które nie sprawiają mi przyjemności. Wiem, że to brzmi troszeczkę utopijnie, ale marzenia są po to, żeby je realizować, a tylko i wyłącznie, tak mi się wydaje, od poziomu naszej determinacji zależy często powodzenie, bądź porażka, różnych naszych projektów, czy też różnych naszych celów, które sobie obieramy. Dotyczy to zarówno sportu jak i biznesu.

Nie ukrywam, że koronawirus wpłynął na to, że zacząłem trochę inaczej na to wszystko patrzeć i koronawirus, jakkolwiek to zabrzmi, popchnął wiele różnych zmian do przodu, i też myślę, że wpłynął na mój rozwój, nie tylko kondycję sportową, ale chodzi mi także o biznes; o rozwój sprzedaży ciuchów, o rozwój nowych pomysłów, chociażby mojego kanału na You Tubie, czy też na Instagramie, a także podcastu. Siłą rzeczy, na jedną nogę stałem się osobą bezrobotną i dlatego mogłem się rzucić w wiele różnych rzeczy i zwiększyć swoje zaangażowanie, chodzi o rozwój wszystkiego, co dotyczy sportu – i to jest naprawdę wspaniałe.

Dziękuję Wam bardzo, że wysłuchaliście kolejny nudny odcinek podcastu. Postaram się troszeczkę więcej nagrywać w najbliższych dniach i tygodniach. Nawet zainwestowałem w konto premium na Spreakerze, z którego to dystrybuowane są podcasty, między innymi na Google Podcast, Spotify czy też Apple i dzięki temu mam też troszeczkę więcej możliwości. Wszędzie koszty, niestety.

Dzięki Wam bardzo jeszcze raz. Do usłyszenia i życzę Wam powodzenia, także tego sportowego i także tego mentalnego w Waszych głowach po tym całym zamieszaniu, które było spowodowane przez ostatnie miesiące z koranawirusem w tle.

Pa.

Prawie.PRO Made in Poland

339,99 
49,99 
-20%
39,99 
-15%
279,99 
318,99 
PRO
379,99 
-18%
129,99 
279,99 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Dlaczego się bałem reakcji ludzi na mój nowy rower (19)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.