Zawsze powtarzam, że o rower dbam o wiele bardziej niż o samochód. W razie jakiegokolwiek szlifu na asfalcie pierwszą myślą nie jest to, czy jestem cały, tylko czy rama i klamkomanetki nie oberwały. Wielu z nas ma ten kolarski perfekcjonizm, który każe robić dokładną rewizję każdej nowej mikroryski po powrocie z treningu. Ale dbanie o maszynę to nie tylko kwestia estetyki – to przede wszystkim potężne oszczędności w portfelu i bezpieczeństwo na zjazdach.

Większość osób myśli, że grzechem numer jeden jest brak wizyt w serwisie. Moim zdaniem największe spustoszenie sieje coś o wiele bardziej błahego: złe opieranie roweru. Ile razy widzi się sprzęt za kilkadziesiąt tysięcy oparty byle jak o znak drogowy, murek czy krawężnik lakierowaną ramą. Wystarczy lekki podmuch wiatru, rower leci na ziemię i mamy rysę do żywego karbonu albo odłupany lakier. Podstawa to zawsze dwa miękkie punkty podparcia – owijka kierownicy i siodełko, ewentualnie tylna opona. Te dodatkowe trzy sekundy zastanowienia przed puszczeniem roweru z rąk ratują przed płaczem i gigantycznym spadkiem wartości przy późniejszej odsprzedaży.

Drugi cichy zabójca karbonu to transport w bagażniku. Rzucenie dwóch rowerów luzem na siebie bez koca czy pokrowca to proszenie się o tragedię. Odsłonięta tarcza hamulcowa potrafi podczas wibracji w trasie pociąć lakier sąsiedniej ramy dosłownie do mięsa, nie mówiąc o pokrzywionych hakach przerzutki i rozregulowanych napędach, przez które zamiast cieszyć się pierwszym dniem urlopu w górach, szukamy po nocy lokalnego serwisu.

Do tego dochodzi elementarna kultura mechaniczna. Nie musisz być zawodowym mechanikiem, ale wyczyszczenie i nasmarowanie łańcucha co kilkaset kilometrów to zaledwie sześć minut roboty raz na dwa tygodnie. Jazda na suchym, piszczącym łańcuchu z czarnym nagarem nie tylko kradnie cenne waty i irytuje wszystkich na ustawce, ale błyskawicznie zżera zębatki korby i kasetę, wystawiając nam rachunki na setki złotych.

Najgorsze, co można zrobić, to przyzwyczaić się do stuków, trzasków i skrzypienia. Ignorowanie dziwnych odgłosów to kredyt z potężnym oprocentowaniem. Znam przypadki, gdzie zatarte łożyska suportu wyszły z misek i przy każdym obrocie korby frezowały mufę w karbonowej ramie, aż cały rower nadawał się na śmietnik. Podobnie ze sterami i potem wylewanym na trenażerze – bez ręcznika na kokpicie i regularnego mycia sól bezlitośnie niszczy łożyska kierownicy.

Z rowerem jest dokładnie tak jak z zębami. Z małej dziurki, którą można załatwić od ręki za grosze, przez zwlekanie i lenistwo robi się leczenie kanałowe za grubą kasę. Poświęćcie maszynie te kilka minut uwagi, a odwdzięczy się bezawaryjnością i ciszą na każdym kilometrze.

Prawie.PRO Made in Poland

(223) 399,99 zł
?
(4) 429,99 zł
?
Drugi -10%
(6) 88,59 zł
?
Drugi -10%
(7) 95,99 zł
?
(67) 139,59 zł
?
(80) 149,99 zł
?
(8) 399,59 zł
?
(5) 399,59 zł
?
(2) 274,99 zł
?
(11) 0,00 zł
?

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Przeczytaj również: