Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Przez cały rok jestem dokładnie tak samo aktywny (22)
/

Chcąc wyglądać dobrze i nie doświadczać wahania masy ciała czy przeklętego jojo nie ma innej opcji. Musisz przez 12 miesięcy w roku przez cały czas być tak samo aktywny(a).

Chcesz wesprzeć moją działalność? Możesz to zrobić wybierając moją odzież made in Poland na https://prawie.pro. Obserwuj mnie również na Instagramie: https://www.instagram.com/prawie_pro

 Cześć.

Tutaj Leszek.

Dzisiaj w podcastowym tonie z nowego studia, które jest to dla mnie trochę wygodniejsze do robienia; na tym mi zależało, żeby mieć miejsce, w którym będą panowały odpowiednie warunki akustyczne, tak, żebym już tego nie musiał więcej robić w samochodzie. Trochę się śmieję, ale samochód jest, pod względem akustycznym, jednym z najlepszych miejsc w ogóle, w którym można coś nagrywać – nie dziękujcie za ten Prawie.PRO tip.

Dzisiaj o tym, że wielu z nas jest w okresie zimowym prawie aktywna. Wkrótce, być może, znowu przestaną działać kluby fitness, wkrótce, być może, znowu spadnie nam motywacja do tego, żeby po powrocie do domu zająć się czymś. To jest niezwykle istotne, że w naszym życiu powinno być coś więcej niż tylko praca i dom, a tak naprawdę, ta monotonia trochę zaczyna nas wszystkich, podświadomie frustrować. Z tego względu, niejako podświadomie, znajdujemy sobie rozrywki, które nie sprzyjają, zarówno formie jak i samopoczuciu psychicznemu, a także wadze.

Rozmawiam z bardzo wieloma ludźmi, na co dzień, którzy to, chociażby, podczas ostatniego lock downu, sporo przybrało na masie, ponieważ zostali zamknięci w domu. Nie każdy ma trenażer czy też bieżnię, nie każdy też decyduje się, w obecnej sytuacji, żeby biegać czy spacerować na zewnątrz. Oczywiście, moim zdaniem, nawet, kiedy panował pełny lock down, i kiedy były dosyć duże ograniczenia w przemieszczaniu się, to ja jednak byłem w tej sytuacji zwolennikiem, zarówno wstępu do lasu, jak również żeby biegać w odosobnieniu czy jeździć na rowerze w odosobnieniu, bo żadne badania naukowe nigdy nie potwierdzały tego. Sporo osób wzięło sobie do serca zakaz wychodzenia z domu i w związku z tym, spędzili w nim, na przykład miesiąc, co katastrofalnie odbijało się na sylwetce i na samopoczuciu. Smutek i frustrację często zajadaliśmy, i to właśnie przekładało się na to, że bardzo dużo osób teraz waży o wiele więcej, niż by chciało. To też sprawia, że zamykamy to błędne koło takiej depresji albo braku samoakceptacji, które, w jakiś sposób trzeba rozwiązać.

Moim zdaniem, wyjściem z tego koła braku akceptacji, jest oczywiście regularny sport. Dzisiaj nagrywałem materiał o trenażerach, przy okazji będąc w Decathlonie, gdzie to, bardzo szczerze i od serca, powiedziałem, że trenażer, w wielu sytuacjach uratował mi życie, ponieważ dzięki niemu jestem tak samo aktywny w sezonie jak i również poza sezonem. Nie ma dla mnie absolutnie żadnej różnicy, czy jest grudzień, czy jest czerwiec. Jeżdżę, chociażby, na rowerze dokładnie tyle samo tygodniowo. Czasami spędzam na trenażerze 8 godzin, to jeszcze uzupełniam to bieganiem, czasami pójdę na basen. Do aktywności fizycznych zaliczam także wizytę na saunie, gdzie, zarówno proces nagrzewania się, jak i chłodzenia, sprawia, że nasze serducho bardzo szybko bije i to też ma rewelacyjny wpływ na metabolizm. Z punktu widzenia naszego organizmu to też jest wysiłek fizyczny, ale jego bym rezerwował sobie na dzień lub dwa w ciągu danego tygodnia, nie przesadzając w żadną ze stron. Przy tej okazji – sauna świetnie działa na nasze mięśnie, które często mogą być zmęczone po długotrwałym wysiłku, czy to na rowerze, na trenażerze albo podczas biegania.

W każdym razie wiem, że chociażby, zakup trenażera to nie jest łatwa sprawa. Dla bardzo wielu osób, maszyna za 1500 zł, za 3 000 zł czy za 5 000 zł to jest bardzo duży wydatek, ale ja osobiście kupiłbym trenażer, nawet, jeżeli kosztowałby 10 000 zł, bo ilość godzin, które spędzam na nim są nieocenione. Nieoceniony też jest wpływ na moją psychikę i na to jak się czuję, po często ciężkim treningu, jak staje się wyluzowany, jak dosyć często, mam wrażenie, że resetuję się, że jest to też, swego rodzaju ucieczka, bo jest. Tak samo jak Zwift – jest pewnego rodzaju ucieczką. Bardzo nie lubię głosów bezwzględnej krytyki względem ludzi, którzy spędzają dosyć dużo czasu na Zwifcie. Do mnie nie przemawiają argumenty mówiące za tym, że jazda na trenażerze nie rozwija techniki jazdy na rowerze. Jeżeli mam do wyboru: jeździć na Zwifcie albo nie jeździć wcale, przez to, że śnieg pada, wieje wiatr, czy jest temperatura, która dla mnie jest niekomfortowa, albo nie jeździć wcale, bo to nie rozwija techniki jazdy, to co jest lepsze? Zwift czy porzucić rower tylko, dlatego, ponieważ jazda w czterech ścianach nie rozwija techniki jazdy? Jest pewne purystyczne grono, które będzie zawsze krytykować jazdę w czterech ścianach, wychodząc z założenia, że twardzi zawsze będą jeździli na zewnątrz. No dobrze, codziennie? Albo 5 – 6 razy w tygodniu, po pracy, o 19 – 20, kiedy jest już ciemno, na zewnątrz? Zwłaszcza w przypadku osób, które mieszkają poza miastem? Czy oby na pewno jest to dobre rozwiązanie? Wydaje mi się, że nie.

Trenażer, jeszcze raz to powtórzę, sprawia, że jestem tak samo aktywny w sezonie, jak również poza sezonem. To oznacza, że przejeżdżam ponad 200 km każdego tygodnia. Chociaż, rzecz jasna, kilometry – kilometrom nie są równe i o wiele lepszym będzie tutaj wyrażanie się w skali TSS, czyli training stress stores, czyli ile tych punktów w danym tygodniu notujemy, albo też poprzez czas trwania aktywności, zwłaszcza, że jeżdżąc na trenażerze zimą, staram się bardziej wybierać na Zwifcie te tereny górskie, bo to bardziej rozwija mają siłę mięśniową i zmusza mnie od tego, żeby wychodzić poza granice komfortu. To jest kolejny czynnik, który sprawia, że jestem bardzo zmotywowany do tego, żeby jeździć jeszcze mocniej.

Jazdy grupowe na Zwifcie są naprawdę fajną formą urozmaicania sobie jazdy na trenażerze i rozwoju swojej formy, bo na trenażerze leniwa, jednostajna jazda niczego nie wnosi, oprócz palenia kalorii, choć oczywiście, jakość i tempo spalania nadmiarowej tkanki tłuszczowej też zależy od intensywności. Wychodzę z założenia, że lepiej jest pojeździć 45 min. mocniej niż godzinę odrobinę słabiej, bo jesteśmy przez to mniej znudzeni tym wszystkim. Dlatego polecam do wykonywania różnego rodzaju zadania, które znajdują się na tej platformie zwiftowej, albo się zapisać na jakiś event, albo pokonać jakiś podjazd; bardziej traktować to zadaniowo niż patrząc tylko i wyłącznie na czas, czy też, broń Boże, na ilość przebytych kilometrów, bo wtedy jest to totalnie bez sensu. Robimy to tylko i wyłącznie po to, żeby zrobić, wykręcić w nudny sposób te kilometry, i nic więcej.

Zima, tymczasem, moim zdaniem, jest świetną okazją do tego, żeby rozwijać swoją formę, żeby być szybszym, żeby mieć lepsze vo2max, czyli rozwijać naszą wydolność, chudnąć, a przy tej okazji jeszcze, poprawiać siłę i wytrzymałość naszych mięśni. Ja zawsze, co roku na wiosnę, czuję się zdecydowanie mocniejszy niż na jesieni, kiedy kończę sezon. To jest właśnie ten moment, kiedy skracam odrobinę te swoje treningi, mniej jest tej rekreacji a więcej rzeczy zadaniowych, więcej interwałów, więcej spotkań z ludźmi, którzy są na Zwifcie mocniejsi ode mnie, przez co ta jazda jest dla mnie bardzo wymagająca. Nie raz, pod moim rowerem i trenażerem znajdowała się kałuża, kiedy to mogłem być z siebie naprawdę dumny i zadowolony, że po raz kolejny spaliłem bardzo dużą ilość kalorii, po raz kolejny jeździłem w strefach mocy czy tętna, które są dla mnie niecodzienne. I to jest, moim zdaniem, niezwykle istotne, ale przy tym wszystkim, nad celem jest ta moja forma psychiczna i ta intensywna jazda czterdziestominutowa jest bardzo optymalna z punktu widzenia produkcji serotoniny przez nasz mózg, ponieważ właśnie w ten sposób organizm „sam się nagradza” za ten stres treningowy.

O to w tym wszystkim chodzi, to jest mój cel. Ja się wtedy czuję najlepiej. Mniej we mnie jest smutku, mniej poczucia frustracji, monotonii, więcej subiektywnego poczucia oczyszczenia się ze złych emocji. To jest fantastyczne. Ja się mogę wyszaleć, mimo tego, że mi się często nie chce, to wychodzę z tego założenia, że im bardziej mi się nie chce danego dnia, tym bardziej powinienem. Oczywiście pomijam tutaj względy obiektywne jak przetrenowanie, jakieś kontuzje, ogólne zmęczenie. Nie można jeździć codziennie na maksa. Można jeździć, powiedzmy, trzy razy w tygodniu na maksa i trzeba mieć też dni, kiedy absolutnie nic nie będziemy robili. Właśnie wtedy pojawia się ten fantastyczny pomysł w postaci sauny i czegoś naprawdę lekkiego, rekreacyjnego. Może to być spacer, ale na pewno nie tkwienie w czterech ścianach myśląc o problemach, zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy co chwilę pokazuje się nowe dane statystyczne dotyczące zachorowań na ten przeklęty wirus. Większość z nas nie boi się samego wirusa; bardziej boi się konsekwencji, tych gospodarczych, tych społecznych, tych rodzinnych.

Z tym wszystkim można sobie radzić właśnie z pomocą sportu, i to Wam polecam i bardzo Was zachęcam do tego, żeby przez cały rok być tak samo intensywnym, tak samo aktywnym fizycznie, a jeżeli do tej pory nie byliście, to teraz zima, jesień jest to fenomenalny moment na to, żeby po mimo wszystko – zacząć.

Dzięki.

Cześć.

Prawie.PRO Made in Poland

PRO
119,99 
-11%
Ostatnie sztuki
276,00 
299,99 
0,00 
318,99 
49,99 
100,00 

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Leszek Prawie.PRO
Leszek Prawie.PRO
Przez cały rok jestem dokładnie tak samo aktywny (22)
/

Poznaj kolekcję Prawie.PRO

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.