Zwykły dzień, ścieżka pieszo-rowerowa, jadę sobie spokojnie na ustawkę. W ułamku sekundy – potężny strzał z boku. Wjeżdża we mnie z pełną prędkością facet na hulajnodze elektrycznej.

Zanim zdołałem się pozbierać z asfaltu, gość zdążył tylko rzucić, że nie ma żadnego ubezpieczenia OC, po czym bez słowa „przepraszam” po prostu uciekł. Zrobiłem mu jeszcze zdjęcie pleców telefonem, ale gość zniknął między blokami. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że skończyło się na solidnych potłuczeniach i nikt nie połamał kości. Niestety, rower oberwał okropnie.

Uderzenie poszło w koła i napęd. Rozwalona obręcz, zniszczona opona, porysowana rama i wygięty hak przerzutki. W nowoczesnych kołach karbonowych nie dokupisz sobie jednej sztuki do pary ze sklepu – trzeba od razu myśleć o całym nowym komplecie.

Zamiast jednak siedzieć i kląć pod nosem, zapakowałem maszynę do serwisu. Rozebraliśmy rower z mechanikiem właściwie do ostatniej śrubki, żeby sprawdzić każdy newralgiczny punkt. Wjechał nowy komplet kół, dętki TPU i opony nabite na 6 barów. Do tego prostowanie i wymiana haka tylnej przerzutki, czyli tego naszego małego „bezpiecznika”, który ratuje całą ramę przed połamaniem przy bocznym uderzeniu.

Przy okazji zajrzeliśmy też do sterów – wyczyściliśmy łożyska i założyliśmy nowe uszczelnienia, żeby odciąć drogę soli i potowi, który podczas letnich upałów bezlitośnie wdziera się przez kierownicę i niszczy łożyska. Do tego porządny szejk łańcucha, inspekcja kasety, która ma już za sobą 12 tysięcy kilometrów, i precyzyjna regulacja napędu.

Cała ta historia zostawiła we mnie spory niesmak i refleksję nad tym, co wyrabia się na naszych ścieżkach. Hulajnogi elektryczne ważą i przyspieszają jak małe skuterki, a ludzie wsiadają na nie kompletnie bez wyobraźni i bez grosza ubezpieczenia. Kiedy taki sprzęt skasuje komuś szosówkę za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych, koszty naprawy idą w tysiące. Mandat od policji to pikuś – prawdziwym dramatem jest to, jak potem wyegzekwować naprawienie szkody od kogoś, kto ucieka w krzaki. Zwykłe OC w życiu prywatnym kosztuje kilkadziesiąt złotych rocznie i oszczędza gigantycznych problemów.

Mój rower jest już poskładany na sztywno, wyregulowany i czeka na wylot do Hiszpanii, gdzie w listopadzie zaczynamy kręcić zimowe kilometry. Uważajcie na siebie na ścieżkach, trzymajcie oczy dookoła głowy i nie dajcie się skasować.

Prawie.PRO Made in Poland

Drugi do ramy -25%
(26) 38,59 zł
?
(3) 19,99 zł
(16) 579,99 zł
?
-15%
Pierwotna cena wynosiła: 649,00 zł.Aktualna cena wynosi: 549,00 zł.

Najniższa cena z 30 dni: 649,00 zł

?
(11) 0,00 zł
?
Drugi do torby -20%
(79) 58,99 zł
?
(6) 88,59 zł
?
Druga -10%
(83) 94,90 zł
?
(49) 349,99 zł
?
Druga -10%
(28) 94,90 zł
?
-14%
(87) Pierwotna cena wynosiła: 558,50 zł.Aktualna cena wynosi: 478,50 zł.

Najniższa cena z 30 dni: 478,50 zł

?
(6) 649,00 zł
?

YouTube Prawie.PROWszystie filmy

Przeczytaj również: